Technologie

Uczelnie na celowniku hakerów: jak zabezpieczyć lata badań naukowych

Cyberprzestępcy coraz częściej nie szyfrują danych uczelnianych, lecz po cichu je kopiują albo subtelnie modyfikują wyniki eksperymentów. Eksperci wskazują, jak polskie instytucje naukowe mogą chronić swój dorobek badawczy przed tego typu zagrożeniami.

4 min czytania

Lata badań na celowniku cyberprzestępców. Jak chronić dane naukowe?
Lata badań na celowniku cyberprzestępców. Jak chronić dane naukowe?

Uniwersytet to już nie tylko sale wykładowe i biblioteki, ale też rozbudowana infrastruktura obliczeniowa, laboratoria oraz ogromne zbiory danych stanowiących podstawę własności intelektualnej. W efekcie coraz częściej staje się celem ataków, w których napastnikowi nie chodzi o okup czy zniszczenie systemów, lecz o dyskretne wyniesienie dokumentacji, parametrów procesów technologicznych i wyników pracy badawczej. Ochrona cyfrowych zasobów nauki zaczyna więc być traktowana na równi z ochroną samych innowacji i pozycji konkurencyjnej kraju.

W biznesie skutki incydentu da się często zneutralizować, odtwarzając dane z backupu. W środowisku akademickim sprawa wygląda inaczej, bo utracone dane to zwykle owoc wieloletnich eksperymentów, zdobytych grantów, opublikowanych artykułów i pracy całych zespołów badawczych. Jeśli know-how oraz dokumentacja wyciekną przed etapem komercjalizacji, konkurenci mogą przeskoczyć kosztowne fazy prac rozwojowych bez własnego wysiłku. To nie jest scenariusz czysto hipotetyczny – grupa znana jako Mabna Institute włamała się na ponad 100 tysięcy kont akademickich na całym świecie, a łączny wolumen wykradzionych danych naukowych wyniósł 31,5 TB.

W związku z tym zabezpieczenie infrastruktury badawczej nie powinno się ograniczać do kontroli dostępu i uwierzytelniania wieloskładnikowego. Niezbędny jest też ciągły nadzór nad środowiskiem, który umożliwia SOC – zespół tego typu wychwytuje anomalie w zachowaniu systemów, rozpoznaje próby nieuprawnionego logowania i pozwala szybko odciąć zaatakowany fragment infrastruktury od resztysieci.

Dane muszą być nie tylko dostępne, ale też wiarygodne

Osobnym ryzykiem jest dyskretna ingerencja w rezultaty badań. Napastnik nie musi niczego usuwać – wystarczy, że zmodyfikuje kilka parametrów eksperymentu, a naukowcy nieświadomie zaczną opierać swoją pracę na zafałszowanych danych.

Jednym ze sposobów przeciwdziałania takim manipulacjom jest zastosowanie technologii WORM (Write Once, Read Many) w połączeniu z mechanizmem Object Lock dostępnym w pamięci obiektowej S3. Te rozwiązania chronią dane przed nadpisaniem, zmianą czy usunięciem w zdefiniowanym okresie, dzięki czemu nawet zdobycie konta administratora nie otwiera drogi do podważenia historycznych rekordów badawczych.

Osobną kategorią zagrożeń pozostaje ransomware, który może sparaliżować systemy uczelni i wstrzymać toczące się projekty badawcze. Taki scenariusz zrealizował się w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku – po udanym atakuzablokowany został dostęp do systemów przechowujących dane osobowe pracowników, a prezes UODO wymierzył placówce karę w wysokości 66 500 zł za brak odpowiednich środków technicznych oraz nieprawidłową analizę ryzyka.

Amerykańska agencja CISA ostrzega, że przestępcy standardowo atakują także kopie zapasowe, starając się zniszczyć je równocześnie z systemem produkcyjnym. Z tego powodu samo posiadanie backupu nie wystarcza – kluczowe są niezmienne kopie danych (immutable backups), odizolowane od głównej infrastruktury pod względem sieciowym i geograficznym. Istotną rolę odgrywają tu również wskaźniki RPO i RTO, definiujące akceptowalny poziom utraty danych oraz czas potrzebny na przywrócenie działania środowiska.

W systemach uczelni przechowywany jest dorobek naukowy budowany przez całe pokolenia badaczy. Za każdym terabajtem danych stoi czyjaś praca: miesiące eksperymentów, lata badań, granty, publikacje i doktoraty. Bezpieczeństwo tych zasobów ma zupełnie inny ciężar gatunkowy niż zwykłe zabezpieczenie firmowych dokumentów

dr hab. Adam Kola, Prorektor ds. Nauki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

Exea: backup, WORM i SOC w polskiej infrastrukturze

Realna ochrona danych naukowych wymaga połączenia kilku elementów naraz: odpornego na awarie backupu, technologii gwarantujących niezmienność zapisanych informacji oraz nieprzerwanego monitoringu bezpieczeństwa. Nie można też pomijać kwestii lokalizacji infrastruktury i wynikającej z niej jurysdykcji – w przypadku danych o znaczeniu strategicznym przekłada się to na realną kontrolę nad miejscem ich przechowywania oraz nad przepisami, którym podlegają.

Ochrona danych o wysokiej wartości strategicznej wymaga świadomego wyboru infrastruktury oraz jurysdykcji. Bezpieczeństwo dorobku naukowego to nie tylko kwestia klasycznej kopii zapasowej, ale cyfrowej suwerenności i ochrony innowacyjności polskiej gospodarki. Dlatego łącząc kompleksowo certyfikowane rozwiązania kopii zapasowych z mechanizmami niezmienności WORM oraz monitoringiem przed cyberzagrożeniami w ramach profesjonalnych zespołów Security Operations Center tworzymy rozwiązanie, które gwarantuje naszym partnerom kontrolę nad ich unikatowymi zasobami

Łukasz Ozimek, COO Exea

Konkretnym wdrożeniem tej filozofii jest współpraca Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu z Exea Data Center. W ramach projektu wykorzystano pamięć obiektową S3 z mechanizmem Object Lock, zastosowano geograficzne rozproszenie danych oraz oparto całość na infrastrukturze zgodnej z wymogami certyfikacji Tier III Uptime Institute, działającej w obrębie polskiej jurysdykcji.

Źródło: ITwiz