Technologie

Francja po trzech latach przerwy wystrzeli rakietę balistyczną M51.3

Paryż szykuje się do próbnego odpalenia międzykontynentalnego pocisku balistycznego zdolnego nieść dziesięć głowic jądrowych. Władze zapewniają, że to zaplanowany test, a nie reakcja na obecną sytuację geopolityczną.

4 min czytania

Atomowy miecz Francji rusza do akcji. Przetestują potężną rakietę balistyczną
Atomowy miecz Francji rusza do akcji. Przetestują potężną rakietę balistyczną

Francuska marynarka po raz pierwszy od trzech lat wystrzeli pocisk balistyczny dalekiego zasięgu M51.3. Szacunki mówią o zasięgu rzędu 9000-10 000 km, choć dokładna liczba pozostaje niejawna.

Konstrukcja rakiety pozwala na przenoszenie aż dziesięciu niezależnie naprowadzanych głowic MIRV (Multiple Independently Targetable Reentry Vehicle) - czyli ładunków bojowych, z których każdy może uderzyć w odrębny cel. Pojedyncza głowica typu TNO-2 ma moc wybuchu 100 kt.

TNO-2 to francuska głowica termojądrowa bazująca na uranie-235 lub plutonie-239 w połączeniu z trytem, wprowadzona do uzbrojenia w 2016 roku. Projekt cechuje stożkowa osłona zewnętrzna z wydajną izolacją termiczną, co zapewnia stabilny lot przy wejściu w atmosferę na długich trasach, a konstrukcja ma też cechy ograniczające wykrywalność.

Pojedynczy francuski okręt podwodny z napędem atomowym typu SSBN może zabrać na pokład 16 takich rakiet, każda z maksymalnie dziesięcioma głowicami. Teoretycznie oznacza to możliwość odpalenia salwy złożonej z 160 głowic TNO-2, co daje łączną moc 16 000 kt - odpowiednik ponad tysiąca bomb zrzuconych na Hiroszimę, gdzie moc wybuchu szacowano na około 15 kt.

M51.3 to trójstopniowa konstrukcja napędzana stałym paliwem kompozytowym na bazie nadchloranu amonu. Pocisk waży 54 tony i może osiągać prędkość do Mach 25 (około 30 600 km/h), a maksymalny pułap lotu podczas trasy do celu sięga 2000 km. Rakieta tego typu weszła do uzbrojenia w 2025 roku.

Władze mówią o rutynowym teście

Francuskie władze podkreślają, że zbliżający się test nie wynika z obecnego napięcia na arenie międzynarodowej, lecz stanowi standardową procedurę po remoncie okrętu-nosiciela. Atomowy okręt podwodny Le Vigilant przeszedł jesienią 2023 roku okresowy przegląd i naprawę w ramach cyklu IPER, któremu każda taka jednostka podlega raz na dekadę.

Etienne Marcuz, specjalista zajmujący się uzbrojeniem strategicznym, w rozmowie z serwisem 20 Minutes wyjaśnił, że po zakończeniu IPER każdy okręt musi przejść próbę pocisku M51, by formalnie potwierdzić gotowość operacyjną. Le Vigilant wrócił na wody we wrześniu 2025 roku, a zaplanowany na październik 2026 roku test wpisuje się w harmonogram ponownej kwalifikacji jednostki po konserwacji.

Poprzedni start miał miejsce w 2023 r., wcześniejszy w 2020 r., a jeszcze poprzedni w 2016 r. Mamy więc start co trzy, cztery lata. Wszystko, co wiąże się z odstraszaniem, jest niezwykle precyzyjnie zaplanowane

Etienne Marcuz, analityk ds. uzbrojenia strategicznego

Próba ma zostać przeprowadzona na morzu, na południowy zachód od Penmarc'h - miejscowości leżącej na wybrzeżu Bretanii. Dokładny termin pozostaje nieujawniony, wiadomo jednak, że operacja ma się odbyć przed 21 października.

Podczas testu rakieta M51.3 zostanie wystrzelona bez głowicy nuklearnej, a jej zasięg sztucznie ograniczono do około 4700 km - znacznie poniżej realnych możliwości konstrukcji.

Le Vigilant, czyli nosiciel zagłady

Le Vigilant (S618) to francuski okręt podwodny o napędzie jądrowym z serii Le Triomphant, wchodzący w skład Force océanique stratégique - morskiego filaru francuskiego odstraszania nuklearnego. Zbudowano go w stoczni DCN w Cherbourgu: stępkę położono w 1996 roku, a do służby jednostka weszła 26 listopada 2004 roku.

Okręt mierzy 138 metrów długości i 12,5 metra szerokości, a jego wyporność w zanurzeniu wynosi około 14 335 ton. Napęd zapewnia reaktor wodno-ciśnieniowy K15 o mocy cieplnej 150 MW, współpracujący z turbiną i napędem typu pump-jet. Pod wodą jednostka osiąga prędkość przekraczającą 25 węzłów, czyli około 46 km/h.

Głównym przeznaczeniem Le Vigilant nie jest jednak walka z innymi okrętami, lecz strategiczne odstraszanie jądrowe. Na pokładzie może znajdować się 16 rakiet balistycznych M51 przystosowanych do przenoszenia głowic nuklearnych, a uzupełnieniem uzbrojenia są cztery wyrzutnie torped kalibru 533 mm, służące do samoobrony.

Napęd jądrowy sprawia, że Le Vigilant nie musi regularnie wynurzać się po paliwo - granicą jego autonomii są przede wszystkim zapasy żywności oraz wytrzymałość załogi.

Na pokładzie służy zwykle od 110 do 112 marynarzy. Francja utrzymuje dla okrętów tego typu dwie odrębne załogi - niebieską, która odpoczywa, oraz czerwoną, pełniącą służbę. Taki system umożliwia jednej grupie przygotowania do kolejnego patrolu, podczas gdy druga przejmuje obowiązki operacyjne na okręcie.

Pojedynczy patrol trwa zwykle od 9 do 10 tygodni, w trakcie których załoga pozostaje całkowicie odizolowana od świata zewnętrznego.

Źródło: Spider's Web