Technologie

Serbia uruchamia państwową porównywarkę cen. Sklepy mają obowiązek codziennie publikować cenniki

W Serbii ruszyła ogólnokrajowa platforma zestawiająca ceny z ponad 4 tys. sklepów i 11,5 tys. produktów. Dane trafiają tam z mocy prawa, bo duże sieci handlowe musiały zacząć codziennie udostępniać swoje cenniki.

4 min czytania

Sklepy zmuszone do ujawnienia cen. Każdy może sprawdzić, gdzie jest taniej
Sklepy zmuszone do ujawnienia cen. Każdy może sprawdzić, gdzie jest taniej

Codzienne przeglądanie gazetek promocyjnych i instalowanie kolejnych aplikacji, by znaleźć najtańszy produkt, może wkrótce przestać być konieczne — przynajmniej jeśli ktoś mieszka w Serbii. Tamtejsze władze uruchomiły narzędzie, które pozwala jednym kliknięciem porównać ceny tego samego towaru w kilku tysiącach placówek handlowych, bez zakładania konta czy podawania jakichkolwiek danych osobowych. Kluczowe jest jednak to, w jaki sposób zebrano potrzebne informacje: rząd po prostu nakazał dużym sieciom codzienne ujawnianie cen, a zebrane dane upublicznił.

Koniec szukania najniższych cen po gazetkach. Serbia pokazuje nowy system

16 października ruszyła w Serbii ogólnokrajowa platforma do porównywania cen w sklepach detalicznych, za którą odpowiadają Ministerstwo Handlu Wewnętrznego i Zagranicznego oraz Urząd ds. Technologii Informacyjnych i Administracji Elektronicznej.

Serwis gromadzi informacje od 39 sieci handlowych obsługujących łącznie ponad 4 tys. placówek. Można tam zestawiać ceny ponad 11,5 tys. produktów, identyfikowanych dzięki kodom kreskowym z serbskim prefiksem GS1, a cała operacja nie wymaga rejestracji ani podawania żadnych danych osobowych.

Mechanizm działania jest prosty — po wybraniu konkretnego towaru użytkownik widzi jego cenę u różnych sprzedawców. Objęto nim aż 25 kategorii produktów, od podstawowych artykułów spożywczych, przez napoje alkoholowe, po karmę dla zwierząt. Platforma działa w ramach strony serbskiego Ministerstwa Handlu, a resort zapowiada dołączenie dwóch kolejnych sieci handlowych, gdy tylko dostosują one swoje dane do wymaganego formatu.

Sklepy muszą publikować ceny. Tak zdecydował rząd

Fundamentem całego projektu są przepisy uchwalone jeszcze w kwietniu. Zgodnie z nimi więksi gracze na rynku detalicznym mają obowiązek prezentować aktualne cenniki zarówno na własnych witrynach internetowych, jak i w rządowym portalu otwartych danych.

Obowiązek dotyczy firm, których roczne przychody przekraczają 3 mld dinarów, co odpowiada mniej więcej 26 mln euro. Cenniki muszą być odświeżane codziennie i udostępniane w formacie nadającym się do automatycznego przetwarzania.

To właśnie odróżnia serbskie rozwiązanie od klasycznych gazetek reklamowych. Konsument nie musi już polegać wyłącznie na tym, co sieć zdecyduje się wyeksponować w promocji — ceny można zestawiać między różnymi sklepami, a także śledzić ich zmiany w czasie.

Platforma umożliwia przegląd historii cen oraz porównanie ofert regularnych z promocyjnymi. Nie daje jednak pewności, że dany produkt faktycznie znajduje się na półce, ani że wszystkie zniżki związane z programami lojalnościowymi zostaną naliczone przy kasie.

Nie tylko porównywarka. Dane może wykorzystać każdy

W Serbii cenniki mają status otwartych danych, co oznacza, że sięgnąć po nie mogą nie tylko urzędnicy tworzący oficjalną platformę, lecz również niezależni deweloperzy, naukowcy czy organizacje konsumenckie. Pierwsze efekty już widać — powstał między innymi niezależny serwis Cenogram, pozwalający wyszukiwać produkty, skanować kody kreskowe i zestawiać oferty z różnych miast.

W Cenogramie da się także ułożyć wirtualny koszyk zakupowy i sprawdzić, która sieć zaoferuje go najtaniej. Serwis udostępnia historię cen oraz opcję powiadomień o obniżkach — to jednak funkcje stworzone przez niezależnego twórcę, nie elementy samej platformy rządowej. Ta z kolei ma zostać rozbudowana o interaktywne mapy pokazujące lokalizacje sklepów.

W Polsce zakupy coraz bardziej przypominają polowanie na promocje

Trudno przy tej okazji nie odnieść serbskiego rozwiązania do realiów polskiego rynku. Opisywaliśmy już wcześniej, że promocje w Biedronce czy Lidlu potrafią zależeć od aplikacji mobilnej, kuponów, minimalnej liczby sztuk w koszyku czy dziennych limitów — sama cena widoczna na plakacie często nie mówi, ile faktycznie zapłacimy przy kasie.

Pisaliśmy też o zmianach w aplikacji Biedronki, które sprawiły, że część rabatów stała się dostępna wyłącznie dla posiadaczy smartfona. W praktyce klient, który chce porównać oferty kilku sieci, musi śledzić jednocześnie kilka różnych programów lojalnościowych.

Różnice cenowe między sklepami bywają przy tym spore. Jak wynika z zestawienia koszyka zakupowego opisanego na Bizblogu, we wrześniu rozpiętość cen 40 popularnych produktów w polskich sieciach handlowych przekraczała 75 zł.

Na polskim rynku działają już niezależne porównywarki i aplikacje zbierające informacje o promocjach, brakuje jednak odpowiednika serbskiego systemu, w którym duże sieci na mocy obowiązku prawnego regularnie przekazują pełne cenniki do wspólnej, państwowej bazy danych.

Samo pokazanie cen nie sprawi, że zakupy będą tańsze

Warto podkreślić, że serbska inicjatywa sama w sobie nie obniża cen w sklepach. Większa przejrzystość pozwala konsumentom podejmować bardziej świadome decyzje, ale ostateczna kwota na paragonie wciąż zależy od dostępności towaru, odległości do sklepu czy warunków konkretnych akcji promocyjnych.

Przedstawiciele serbskich organizacji konsumenckich zaznaczają, że platforma wciąż się rozwija. Brakuje w niej części zaawansowanych funkcji znanych z zagranicznych porównywarek cenowych, a publikowane dane muszą zachowywać odpowiednią jakość i aktualność.

Sam pomysł pozostaje jednak godny uwagi. Zamiast liczyć na dobrowolną współpracę sieci handlowych, państwo wprowadziło jednolity obowiązek prawny i zbudowało infrastrukturę dostępną także dla prywatnych programistów. Dla polskich konsumentów istotniejsze od pytania o kolejną aplikację zakupową wydaje się pytanie, czy sklepy powinny udostępniać ceny w formie umożliwiającej łatwe porównanie. Przykład Serbii pokazuje, że da się to wprowadzić w skali całego kraju.

Źródło: Spider's Web