PlayStation 5 znów złamane. Sony walczy o bezpieczeństwo GTA VI tuż przed premierą
Scena homebrew po raz kolejny obeszła zabezpieczenia PlayStation 5, a Sony ściga się z czasem przed listopadową premierą GTA VI. Pytanie, czy najgłośniejsza gra dekady trafi w ręce piratów, pozostaje otwarte.
Do premiery GTA VI zostało już niewiele czasu, co zwykle oznacza rosnącą gorączkę wśród graczy, ale też czujność po stronie producentów sprzętu. Sony, jako właściciel PlayStation 5, powinno w tym momencie szykować się na falę nowych użytkowników i zwiększony ruch, tymczasem firma mierzy się z poważniejszym problemem: kolejnym złamaniem zabezpieczeń konsoli. Pytanie, czy hit studia Rockstar zdąży trafić do sieci w nielegalnej formie jeszcze przed oficjalnym debiutem, nie jest już czysto teoretyczne.
Scena homebrew znów o krok przed Sony
Od kilku miesięcy trwa nieustanne starcie między Sony a środowiskiem zajmującym się modyfikacją konsol. Po tym, jak exploit o nazwie Relapse okazał się skuteczny, producent błyskawicznie zareagował, wydając firmware w wersji 14.00. Aktualizacja miała zablokować między innymi narzędzie Byepervisor Reborn. Niedługo potem, 1 października, trafiła do użytkowników kolejna łatka - 14.10 - która według planu Sony miała ostatecznie zamknąć drogę moderom do systemu konsoli.
Zabezpieczenia jednak znów nie wytrzymały próby. W internecie pojawiło się nagranie autorstwa twórcy homebrew działającego pod pseudonimem Gezine, który pokazał, jak mimo najnowszej aktualizacji udało mu się dostać do ukrytych ustawień systemowych konsoli. Sony nie zamierzało jednak odpuszczać - wymusiło posiadanie firmware'u 14.10 jako warunek logowania do PlayStation Network. W tym samym czasie z sieci zniknął serwis Overdrive razem z repozytorium na GitHubie, skąd można było pobierać pirackie wersje takich tytułów jak Marvel's Spider-Man 2 czy Cyberpunk 2077. Mimo tych działań wygląda na to, że gaszenie jednego ogniska aktywności hakerskiej od razu generuje kolejne.
Czas gra na niekorzyść Sony
Najistotniejszy wątek całej sprawy dotyczy zbliżającej się premiery GTA VI. Założenie było proste: skoro gra zadebiutuje 19 listopada, miliony graczy zostaną niejako zmuszone do aktualizacji swoich konsol do wersji odpornej na jailbreak. Złamanie firmware'u 14.10 psuje jednak ten scenariusz. W sieci natychmiast rozpoczęła się dyskusja, czy najbardziej oczekiwana produkcja ostatnich lat nie wycieknie do piratów zaraz po premierze.
Warto jednak zachować umiar w ocenie zagrożenia. Dystans między odblokowaniem menu debugowego konsoli a uzyskaniem pełnego dostępu do bibliotek gier zabezpieczonych podpisem cyfrowym jest ogromny. To technologiczna przepaść, którą trudno pokonać w krótkim czasie, a Sony ma jeszcze blisko miesiąc, by domknąć kolejne luki. Trudno sobie wyobrazić, by firma zwolniła tempo prac, zanim nie upewni się, że zarówno konsola, jak i najgłośniejsza premiera roku - a być może nawet dekady - będą solidnie chronione.
Co istotne, Gezine nie ujawnił publicznie swoich metod ani narzędzi. Obejście mechanizmów hypervisora oraz rozszyfrowanie pakietów instalacyjnych gier nowej generacji wymaga sforsowania dodatkowych, niezależnych od siebie warstw zabezpieczeń. Do tego należy doliczyć kolejny firmware, który Sony niemal na pewno wyda jeszcze przed premierą gry - a to pokazuje, jak wiele barier ochronnych wciąż stoi między sceną homebrew a pełnym dostępem do systemu.
Piractwo samo w sobie trudno nazwać zjawiskiem pozytywnym, jednak sama rywalizacja między sceną homebrew a Sony pozostaje fascynującym tematem. Warto przy tym pamiętać, że część środowiska zajmującego się łamaniem zabezpieczeń robi to po to, by w pełni wykorzystać możliwości konsoli - na przykład emulować starsze tytuły, instalować aplikacje użytkowe czy uruchamiać gry w 60 klatkach na sekundę, mimo że Sony oficjalnie na to nie pozwala. Problem w tym, że otwarcie takiej furtki zawsze wpuszcza też piratów, których jedynym celem jest uruchamianie nielegalnie zdobytych kopii gier.
Źródło: AntyWeb


