Technologie

MZ: cyberatak na MyDr nie naraża systemu P1 ani danych państwowych

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapewnia, że wyciek dotyczy wyłącznie prywatnego dostawcy oprogramowania, a nie systemów rządowych. Ministerstwo Cyfryzacji i Centrum e-Zdrowia koordynują reakcję na incydent, który ujawnił dane 19 mln Polaków.

3 min czytania

Szefowa MZ po cyberataku na MyDr: państwowe systemy informatyczne są bezpieczne
Szefowa MZ po cyberataku na MyDr: państwowe systemy informatyczne są bezpieczne

Szefowa Ministerstwa Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda oświadczyła w poniedziałek, że atak hakerski na platformę MyDr nie stanowi zagrożenia dla ogólnopolskiego systemu P1 ani innych rządowych rozwiązań informatycznych. Jak wyjaśniła, problem dotyczy prywatnego dostawcy oprogramowania, którego klientami były przede wszystkim podmioty niepubliczne.

  • Minister zdrowia zapewnia, że atak na MyDr nie stworzył ryzyka dla państwowego systemu P1 oraz pozostałych systemów informatycznych administracji.
  • W wyniku incydentu ujawnione zostały dane około 19 mln Polaków, w tym informacje o receptach, przyjmowanych lekach oraz dokumentacji medycznej pochodzącej z 12 tysięcy placówek.
  • Działania koordynuje Ministerstwo Cyfryzacji wspólnie z Centrum e-Zdrowia, a resort zdrowia zachęca m.in. do zastrzegania numeru PESEL za pomocą aplikacji mObywatel.

W środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło, że firma MyDr padła ofiarą cyberatoku, w efekcie którego doszło do wycieku danych 19 mln obywateli, obejmujących między innymi informacje o lekach i wystawionych receptach. Spółka dostarcza system wykorzystywany do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej. Ujawnione informacje pochodzą z bazy 12 tysięcy podmiotów leczniczych korzystających z platformy.

Minister zdrowia uspokaja: system P1 i dane państwowe nie są zagrożone

Podczas wizyty w Tczewie minister Sobierańska-Grenda podkreśliła, że nadzór nad sprawą od samego początku sprawuje Ministerstwo Cyfryzacji, a w prace zaangażowano również Centrum e-Zdrowia. Resort zdrowia oraz podległe mu instytucje mają na bieżąco współpracować z podmiotami leczniczymi i lekarzami korzystającymi z systemu MyDr, by chronić dane pacjentów.

Wyciek danych dotyczy dostawcy oprogramowania prywatnego do jednostek, które korzystały z niego głównie w ramach podmiotów prywatnych. P1 i systemy państwowe nie są zagrożone.

Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia

Warto przypomnieć, że P1 to krajowa elektroniczna platforma medyczna nadzorowana przez Centrum e-Zdrowia. Skupia ona informacje dotyczące leczenia pacjentów, takie jak e-recepty, e-skierowania, zdarzenia medyczne oraz Elektroniczną Dokumentację Medyczną (EDM). Pacjenci mogą mieć do nich wgląd np. za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta (IKP).

Cyberatak na MyDr. Co z bezpieczeństwem systemu P1 i danych pacjentów?

Minister zdrowia zwróciła się do obywateli z prośbą o śledzenie oficjalnych komunikatów oraz wdrażanie środków ochronnych, m.in. zastrzeżenie numeru PESEL przez aplikację mObywatel.

Na bazie tego całego zdarzenia wszyscy powinniśmy wyciągać wnioski, jak bardzo wrażliwymi danymi dysponujemy dzisiaj w ochronie zdrowia i jak bardzo środki na cyberbezpieczeństwo oraz ochronę naszych danych są przydatne.

Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia

Źródłem wycieku jest firma MyDr, dostawca platformy informatycznej oraz systemu elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) przeznaczonego dla placówek medycznych. Rozwiązanie stosują zarówno indywidualne praktyki lekarskie, jak i przychodnie oraz centra medyczne. Według danych podanych przez samą firmę na jej stronie internetowej, za pomocą platformy realizowanych jest miesięcznie 3 mln wizyt, a lekarze wystawiają w tym czasie 2,7 mln recept.

Ujawnione informacje obejmują dane osobowe pacjentów placówek medycznych będących klientami MyDr, w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów oraz adresy e-mail, a także dane dotyczące stanu zdrowia - jak zawartość notatek z wizyt lekarskich czy szczegóły wystawionych recept.

Źródło: PulsHR