AI

Fałszywe karty mobilizacyjne krążą w sieci, a rządowe SMS-y też budzą niepokój

MON alarmuje o rosnącej liczbie zmanipulowanych informacji na temat kart mobilizacyjnych, w tym obrazów generowanych przez AI. Jednocześnie mieszkańcy terenów przygranicznych przyznają, że nie rozumieją, jak reagować na oficjalne Alerty RCB.

3 min czytania

Polaków straszą fałszywe wezwania do wojska. Oficjalne SMS-y od rządu nie pomagają
Polaków straszą fałszywe wezwania do wojska. Oficjalne SMS-y od rządu nie pomagają

W obecnej, napiętej atmosferze nawet drobna plotka bywa w stanie wywołać realną panikę. Rosyjskie naloty na Ukrainę trwają nieprzerwanie, a w ostatni weekend doszło do nich niemal przy samej granicy z Polską. W takich okolicznościach każda niesprawdzona wiadomość łatwo zamienia się w źródło lęku, a osoby chcące świadomie wzbudzać strach doskonale to wykorzystują.

Ministerstwo Obrony Narodowej ostrzega, że w internecie przybywa nieprawdziwych i przekłamanych treści dotyczących kart mobilizacyjnych.

Resort podkreśla, że procedura przydzielania obowiązków mobilizacyjnych funkcjonuje od dawna i stanowi zwyczajny element systemu obrony państwa, a nie żadne nowe zjawisko.

Wojskowe Centra Rekrutacji prowadzą ewidencję osób objętych obowiązkiem obrony i nadają przydziały zgodnie z potrzebami Sił Zbrojnych RP. Takie działania nie oznaczają rozpoczęcia powszechnej mobilizacji ani masowego powoływania obywateli do wojska

MON

MON zwraca też uwagę, że w obiegu pojawiają się fałszywe zdjęcia rzekomych kart mobilizacyjnych, tworzone przy pomocy sztucznej inteligencji. Resort namawia do weryfikowania takich materiałów, najlepiej poprzez kontakt z właściwym Wojskowym Centrum Rekrutacji.

Ministerstwo apeluje, by nie ulegać dezinformacji i zawsze potwierdzać informacje w oficjalnych kanałach.

Problem tworzą jednak też komunikaty samego rządu

Redakcja Spider's Web zwracała już uwagę, że Alerty RCB dotyczące ataków na terytorium Ukrainy nie precyzują, jak powinny postępować osoby znajdujące się w Polsce. Zespół redakcyjny z Lublina regularnie dostaje SMS-y informujące o rozpoczęciu i zakończeniu takich ataków, a każda z nich kończy się jedynie ogólnym poleceniem śledzenia dalszych komunikatów.

Jak podaje RMF FM, mieszkańcy okolic przygranicznych w Lubelskiem i na Podkarpaciu coraz częściej mówią, że nie wiedzą, jak zareagować na tego typu powiadomienia. Zarzucają im zbyt dużą liczbę i nadmierną ogólność, co samo w sobie wywołuje napięcie.

Rząd znalazł się w niełatwej sytuacji. Ograniczenie liczby komunikatów mogłoby zostać wytknięte, gdyby doszło do zdarzenia podobnego do sierpniowego incydentu, kiedy rosyjska rakieta upadła na polskim terytorium. Częste wysyłanie SMS-ów ma więc charakter zabezpieczenia na wszelki wypadek.

Zdecydowaliśmy po ostatnich doświadczeniach, że wtedy, gdy podrywane przez wojsko są nasze myśliwce, aby patrolować przestrzeń powietrzną, będziemy wysyłać SMS-a - niemówiącego o tym, że nadchodzi zagrożenie, tylko że potencjalnie, żeby każdy był przygotowany

Marcin Kierwiński, szef MSWiA, w rozmowie z TOK FM

Kierwiński dodał, że stale istnieje potencjalne ryzyko zmiany kierunku lotu rakiety wystrzelonej w stronę zachodniej Ukrainy.

Kwestia liczby wysyłanych powiadomień stała się w minionym weekendzie tematem sporu. Beata Mazurek, polityczka związana z PiS, oceniła, że Alerty RCB w praktyce funkcjonują jako system siania paniki bez podania konkretnych instrukcji.

Na jej słowa zareagowała Karolina Gałecka, rzeczniczka prasowa MSWiA.

Jeśli nie wie Pani, co zrobić, gdy wyją syreny - zapraszamy na nasze szkolenia. Uczymy tam m.in., jak zachować się w sytuacji zagrożenia i przygotować plecak ewakuacyjny. To wiedza, która przydaje się właśnie w takich sytuacjach.

Karolina Gałecka, rzeczniczka prasowa MSWiA

Choć potrzeba takich szkoleń nie budzi wątpliwości, trudno uznać, że w pełni tłumaczy to niejasność samych komunikatów, na którą narzekają nie tylko politycy, lecz również sami mieszkańcy terenów przygranicznych.

Współczesnym zagrożeniem jest przede wszystkim dezinformacja, jednak spore zamieszanie mogą wywoływać także oficjalne komunikaty wysyłane w dobrej wierze. Walka z manipulacją musi więc iść w parze z budowaniem systemów powiadamiania, które nie wprowadzają obywateli w zakłopotanie, a z tym, jak widać, wciąż jest poważny problem.

Źródło: Spider's Web