Wyższa pensja nie zatrzyma programisty, jeśli firma sama blokuje jego pracę
Firmy technologiczne płacą specjalistom IT coraz więcej, ale coraz słabiej wykorzystują ich umiejętności. To właśnie ta rozbieżność stoi za rosnącym problemem z utrzymaniem pracowników.
Przez lata rynek IT trzymał się prostej zasady: brak specjalistów pchał pensje w górę, a wyższa pensja zmniejszała ryzyko, że ktoś odejdzie. Ten schemat wciąż obowiązuje, ale sam już nie gwarantuje lojalności zespołu.
Z raportu Stack Overflow Developer Survey 2025 wynika, że ze swojej obecnej pracy jest zadowolonych jedynie 24 proc. programistów. Co istotne, wynagrodzenie znalazło się na drugim miejscu wśród czynników wpływających na satysfakcję z pracy. Na szczycie listy jest autonomia i zaufanie do sposobu, w jaki dana osoba organizuje swoje zadania. Zaraz po nich plasuje się możliwość rozwiązywania realnych problemów oraz praca nad ambitnymi, skomplikowanymi projektami.
Wniosek z tych danych jest wyraźny: specjaliści IT nie mówią pieniądzom nie, ale wysokie wynagrodzenie staje się dziś raczej biletem wstępu do rozmowy o pracy niż realnym gwarantem, że ktoś zostanie w firmie na dłużej.
Firma płaci za kompetencje, z których sama nie pozwala korzystać
Jeszcze wyrazistszy obraz sytuacji daje badanie Atlassian, przeprowadzone wspólnie z Wakefield Research na grupie 3,5 tys. programistów i menedżerów. Połowa deweloperów przyznała, że co tydzień traci minimum 10 godzin na wewnętrzne tarcia organizacyjne i czynności niemające bezpośredniego związku z pisaniem kodu. Aż 90 proc. respondentów zgłosiło stratę na poziomie przynajmniej sześciu godzin tygodniowo.
Kłopot nie leży w samym kodowaniu. Czas ucieka głównie na wyszukiwanie potrzebnych informacji, przyswajanie nowych technologii, żonglowanie między aplikacjami i narzędziami oraz koordynację działań z innymi zespołami. Do tego 63 proc. deweloperów uznało, że kadra kierownicza nie rozumie przeszkód, z jakimi się borykają na co dzień - rok wcześniej ten wskaźnik wynosił 44 proc.
Trudno wskazać bardziej rozrzutny sposób gospodarowania kosztownymi umiejętnościami. Organizacja zatrudnia eksperta, płaci mu premię wynikającą z rynkowego deficytu, inwestuje w narzędzia AI, które mają zwiększyć jego wydajność, a potem odbiera mu część tej wydajności za pomocą własnych, wewnętrznych procedur.
Atlassian obnaża w ten sposób pewien paradoks związany z transformacją AI: 68 proc. ankietowanych programistów zadeklarowało, że dzięki sztucznej inteligencji zyskuje ponad 10 godzin tygodniowo, podczas gdy równocześnie połowa z nich traciła podobną liczbę godzin na organizacyjny bałagan.
Sztuczna inteligencja może więc przyspieszyć samo pisanie kodu, ale nie naprawi firmy, w której ten kod powstaje.
Utrata specjalisty jest droższa niż zatrudnienie kogoś na jego miejsce
Dane instytutu Gallupa pokazują, że tłumaczenie rotacji wyłącznie kwestią pieniędzy jest zbyt daleko idącym uproszczeniem. W 2024 roku w USA płaca i benefity były najczęściej wymienianym pojedynczym powodem rozstania z pracodawcą, ale odpowiadały tylko za 16 proc. wszystkich przypadków. Kiedy jednak pogrupowano odpowiedzi w kategorie, okazało się, że 37 proc. odejść wynikało z braku zaangażowania i problemów z kulturą organizacyjną.
Gallup ocenia równocześnie, że zastąpienie pracownika na stanowisku technicznym pochłania około 80 proc. jego rocznej pensji. Gdy mowa o osobach zarządzających, koszt ten może być nawet dwukrotnie wyższy niż roczne wynagrodzenie.
W branży IT ten rachunek jest jeszcze bardziej niekompletny. Wraz z odchodzącym architektem, administratorem czy seniorem firma traci wiedzę o powiązaniach między systemami, przyczynach dawniej podjętych decyzji, wyjątkach w architekturze i kompromisach, które nigdy nie trafiły do żadnego repozytorium. Samo stanowisko można formalnie obsadzić od zaraz. Pamięci instytucjonalnej nie da się kupić z taką samą łatwością.
Polscy specjaliści IT znów mają większe pole do manewru
Do niedawna spowolnienie na rynku technologicznym działało na korzyść firm. Zwolnienia i zamrożone rekrutacje ograniczyły mobilność kadr. Z danych No Fluff Jobs wynika jednak, że w 2025 roku liczba ofert pracy w polskim IT wzrosła o 44 proc. rok do roku. Zmniejszyła się przy tym konkurencja kandydatów o niektóre stanowiska, a wynagrodzenia ponownie zaczęły rosnąć. Najwięcej ogłoszeń dotyczyło backendu, obszaru Data & BI, fullstacku oraz DevOps.
Nie należy tego mylić z powrotem gorączki rekrutacyjnej znanej z lat 2021-2022. Popyt jest teraz bardziej wyselekcjonowany, a AI zmienia potrzeby dotyczące części kompetencji. Baza rynku pracy w technologii nadal jednak się rozrasta. W 2025 roku w Unii Europejskiej pracowało 10,45 mln specjalistów ICT, czyli o 2,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Stanowili już 5 proc. wszystkich zatrudnionych w UE.
Retencja staje się w tym kontekście sprawdzianem czegoś dużo szerszego niż tylko polityka płacowa. Weryfikuje, czy organizacja jest w stanie realnie wykorzystać ludzi, których pozyskanie kosztowało ją tyle wysiłku.
Podwyżka pozwala zniwelować różnicę względem stawek rynkowych. Znacznie trudniej nią wynagrodzić miesiące pracy przy projektach bez podjętych decyzji, systemach bez przypisanego właściciela, celach zmienianych co kwartał oraz procedurach, które sprawiają, że specjalista zamienia się w operatora wewnętrznej biurokracji.
Najbardziej kosztownym pracownikiem IT nie musi być ten, który zarabia najwięcej. Może nim być wysoko opłacany ekspert, którego kompetencje firma wykorzystuje realnie tylko przez połowę tygodnia pracy.
Źródło: Brandsit


