Rynek

Testerzy w 2026 roku: rynek chce doświadczenia, a nie chęci do nauki

Raport "Testerzy 2026" od SOLID.Jobs pokazuje, że ofert dla testerów wciąż nie brakuje, ale coraz rzadziej trafiają one do osób stawiających pierwsze kroki w zawodzie. Dane obejmują okres od pierwszego kwartału 2024 do połowy 2026 roku i pokazują wyraźny zwrot w stronę kandydatów z doświadczeniem.

8 min czytania

Publikacja SOLID.Jobs zestawia ogłoszenia rekrutacyjne z ponad dwóch lat, dokładnie od początku 2024 roku do zamknięcia drugiego kwartału 2026. Autorzy zastrzegają, że wyniki przypisane do 2026 roku obejmują wyłącznie pierwsze półrocze, więc porównywanie ich wprost z pełnymi latami 2024 i 2025 mijałoby się z celem. Mimo to dane pozwalają uchwycić kierunek zmian - zarówno pod kątem liczby ofert, jak i wymaganych kompetencji czy poziomu wynagrodzeń.

Rynek pracy testerów 2026: ofert nie ubyło, zmienił się jednak ich adresat

Liczby same w sobie nie są dramatyczne: 636 ofert w 2024 roku, 613 w 2025 i 270 w pierwszych sześciu miesiącach 2026. Prawdziwa historia kryje się jednak w tym, do kogo te rekrutacje były kierowane. Wśród 270 ogłoszeń z pierwszego półrocza zaledwie 2 dotyczyły staży, 16 pozycji juniorskich, natomiast 154 przypadło na poziom regular, a 98 na senior. W praktyce oznacza to, że około 57% zapotrzebowania stanowiły oferty dla regularów, ponad 36% dla seniorów, a juniorzy zmieścili się w niespełna 6%.

To właśnie w tych proporcjach widać najważniejszą zmianę na rynku testowania. Firmy wciąż potrzebują ludzi dbających o jakość produktu, ale coraz częściej oczekują, że nowa osoba wejdzie do projektu i od razu zacznie działać samodzielnie. Zawód testera nie zniknął - zniknęła natomiast część miejsc, w których dopiero można było się go uczyć. Dla rekrutacji oznacza to przesunięcie w stronę kandydatów z doświadczeniem, a dla osób startujących w branży - konieczność przyjścia na rozmowę z czymś więcej niż teoretyczną wiedzą i certyfikatem.

Testowanie manualne wciąż ma się dobrze

Od lat powtarza się prognoza, że testowanie manualne odejdzie do lamusa - najpierw miała je wyprzeć automatyzacja, potem narzędzia low-code, a teraz sztuczna inteligencja. Rzeczywistość wygląda spokojniej niż zapowiedzi. W pierwszej połowie 2026 roku pojawiło się 112 ofert skierowanych do testerów manualnych, podczas gdy w całym 2025 roku było ich 177, a w 2024 - 170. Gdyby tempo z pierwszego półrocza utrzymało się do końca roku, liczba ofert mogłaby przekroczyć wynik z 2025. To wprawdzie tylko szacunek, nie dane za cały rok, ale sam kierunek jest znaczący.

Ciekawiej wygląda struktura tych ofert: 11 dla juniorów, 74 dla regularów i 27 dla seniorów. Testowanie manualne nie umarło - dojrzało razem z całym rynkiem. Pracodawcy coraz rzadziej szukają osoby, która ma jedynie przechodzić scenariusze testowe i zgłaszać błędy. Oczekują zamiast tego rozumienia produktu, API, danych, procesów biznesowych i tych miejsc systemu, gdzie zachowanie może odbiegać od założeń dokumentacji. Ręczne testowanie zostaje, ale sama biegłość manualna już nie wystarcza - potrzeba też wiedzy, gdzie kliknąć i po co.

Automatyzacja płaci więcej, choć ofert ubywa

Rynek automatyzujących testerów zaskakuje bardziej. W 2024 roku opublikowano 402 takie oferty, w 2025 - 387, a w pierwszym półroczu 2026 - jedynie 132. Nawet proste przeliczenie na cały rok sugeruje wyraźny spadek względem poprzednich okresów. Najmocniej kurczy się przy tym wejście do zawodu: raport wykazał zaledwie 6 ofert juniorskich, wobec 63 dla regularów i 63 dla seniorów. W przeliczeniu na udziały procentowe junior stanowi około 4% zapotrzebowania, a regular i senior po 48%.

Powstaje w ten sposób ciekawy paradoks: automatyzacja pozostaje bardziej opłacalna finansowo, ale firmy potrzebują coraz mniej osób dopiero wchodzących w ten obszar. Na kontraktach B2B różnica jest wyraźnie widoczna - regularny tester manualny mógł liczyć w 2026 roku na średnie widełki rzędu 13,8 tys. zł netto, podczas gdy automatyzujący na około 18 tys. zł. Na poziomie senior różnica sięgała 4-4,5 tys. zł miesięcznie na korzyść automatyzacji. Wśród juniorów rozjazd był jeszcze większy, choć autorzy raportu zaznaczają, że przy tak małej liczbie ofert pojedyncze wysokie stawki mogą mocno zniekształcać obraz. Na umowach o pracę przewaga automatyzacji na poziomie regular była już niewielka - liczona w kilkuset złotych.

Wejście na rynek to dziś najtrudniejszy egzamin dla juniora

W 2026 roku podstawowa wiedza o testowaniu funkcjonuje trochę jak system operacyjny - bez niej nic nie ruszy, ale samo jego posiadanie nikogo nie zatrudni. Raport pokazuje, że pracodawcy oczekują dodatkowo technicznego rozszerzenia kompetencji. Najczęściej wymienianą umiejętnością jest SQL, obecny w 120 ofertach. Za nim plasuje się Jira (102 oferty), manual testing (95), automatyzacja (93) oraz Java (88). Dalej pojawiają się Selenium, Postman, Playwright, REST, CI/CD, Confluence, Python i Git.

Najbardziej wartościowa jest jednak informacja o tym, jak te narzędzia łączą się w konkretne ścieżki rozwoju. Dla testera manualnego rdzeń stanowią Jira, SQL, Confluence, Postman i REST. Tester automatyzujący spotyka na swojej drodze Javę, SQL, Playwright, Selenium, Git oraz CI/CD. Raport rysuje wyraźny kierunek rozwoju: testowanie API, potem SQL, automatyzacja i CI/CD. API zaczyna pełnić rolę pomostu między światem manualnym a automatycznym - można po nim przechodzić własnym tempem, ale trudno już udawać, że ten most nie istnieje.

AI nie zabiera pracy testerowi - zabiera mu proste zadania

Sztuczna inteligencja jest w raporcie obecna wielokrotnie, ale nie jako narzędzie, które ma zastąpić cały zawód. Eksperci zwracają uwagę na inny rodzaj zmiany - AI potrafi generować kod, scenariusze testowe i całe zestawy przypadków, wspiera automatyzację i analizę wyników, ale ktoś musi ocenić, czy to, co wygenerowała maszyna, faktycznie testuje najważniejsze procesy. Radosław Smilgin opisuje tę sytuację przez koncept Human in the Loop - wynik działania AI wymaga człowieka zdolnego odsiać szum i wychwycić ryzyko.

To właśnie tutaj zmienia się rozumienie słowa "tester". Wartość człowieka przesuwa się od wykonywania powtarzalnych czynności w stronę podejmowania decyzji. Trzeba wiedzieć, czego maszyna nie przetestowała, gdzie scenariusz jest tylko pozornie poprawny, dlaczego użytkownik może zachować się zupełnie nieracjonalnie i które pięć testów niesie więcej wartości niż pięćset przypadków wygenerowanych automatycznie. To częściowo tłumaczy, dlaczego rynek tak wyraźnie przesuwa się w stronę regularów i seniorów - doświadczenie działa jak filtr, którego nie da się dodać do projektu jednym promptem.

B2B rządzi, a rola testera coraz bardziej się technicyzuje

Raport pokazuje też mocną dominację kontraktów B2B wśród ofert dla testerów - dotyczy to zarówno specjalistów manualnych, automatyzujących, jak i pozostałych specjalizacji. Komentujący te wyniki eksperci wskazują na spadek znaczenia umów o pracę i rosnącą skłonność firm do korzystania z bardziej elastycznych form współpracy, czasem w ramach krótszych kontraktów. Dla kandydatów oznacza to konieczność patrzenia na ofertę szerzej niż tylko przez pryzmat miesięcznej stawki, a dla rekruterów forma zatrudnienia staje się kolejnym filtrem wpływającym na wielkość dostępnej puli kandydatów.

Na obrzeżach głównych kategorii rozwijają się role bardziej niszowe. W grupie "pozostałych testerów" raport wymienia stanowiska związane z zarządzaniem jakością, IoT, UX, KYC, gamingiem, AI, danymi, ETL i DWH. Największe grupy w tej części zestawienia to testerzy oraz kierownicy i managerowie - odpowiednio 30 i 29 ofert. Specjalizacje domenowe są mniej liczne, ale ich obecność dobrze pokazuje ewolucję zawodu: jakość coraz częściej łączy klasyczną wiedzę testerską z rozumieniem konkretnego systemu, danych albo biznesu.

Co z tego wynika dla rekruterów?

Największym błędem rekrutera byłoby dziś traktowanie wszystkich testerów jako jednej, jednorodnej grupy. Tester manualny, automation QA i specjalista od strategii jakości poruszają się po zupełnie różnych fragmentach rynku - z odmiennymi stawkami, technologiami i podażą kandydatów. Szczególnej ostrożności wymagają profile juniorskie. Skoro tylko około 6% całego zapotrzebowania dotyczy juniorów, firma oczekująca jednocześnie komercyjnego doświadczenia, znajomości API, SQL, automatyzacji, CI/CD i kilku frameworków może w praktyce opisywać regulara, któremu nadano niższy tytuł stanowiska.

Z drugiej strony kandydat powinien czytać ogłoszenia jak dokumentację systemu, który chce zrozumieć. Powtarzające się SQL, API, Postman, Selenium, Playwright, Git i CI/CD nie są przypadkową dekoracją ogłoszenia - to mapa rynku. Nie trzeba opanować wszystkiego naraz, warto jednak zauważyć powiązania między tymi technologiami. Tester manualny, który zaczyna pracować z API i bazami danych, nie porzuca swojej specjalizacji, tylko poszerza obszar, w którym potrafi znaleźć błąd. A rynek w 2026 roku właśnie za tę szerokość kompetencji płaci najwięcej.

Czy warto zostać testerem w 2026 roku?

Odpowiedź brzmi tak, choć obwarowana jest dziś większą liczbą warunków niż wcześniej. Testerzy nadal są potrzebni, a odpowiedzialność za jakość oprogramowania nie znika wraz z rozwojem AI. Zmniejsza się natomiast zapotrzebowanie na osoby wykonujące wyłącznie proste, łatwo powtarzalne czynności. Najbezpieczniejszą walutą na tym rynku staje się połączenie doświadczenia, technicznego warsztatu i umiejętności oceny ryzyka.

Rynek pracy testerów w 2026 roku nie przypomina końca zawodu, raczej koniec pewnej jego wersji - tej, w której wystarczyło raz nauczyć się zestawu procedur i powielać je przez lata niemal bez zmian. Nowy tester stoi bliżej kodu, bliżej biznesu i znacznie bliżej podejmowania decyzji. Maszyny potrafią wykonać coraz więcej testów, ale nadal ktoś musi wiedzieć, jakie pytanie zadać systemowi, zanim ten perfekcyjnie odpowie na niewłaściwe.

Pytania i odpowiedzi o rynku pracy testerów w 2026 roku

Czy w 2026 roku jest praca dla testerów manualnych?

Tak. W pierwszym półroczu raport odnotował 112 ofert dla testerów manualnych, z czego najwięcej dotyczyło poziomu regular. Dane nie potwierdzają więc zaniku testowania manualnego, choć wymagania wobec kandydatów stają się coraz bardziej techniczne.

Czy warto uczyć się automatyzacji testów?

Raport wskazuje, że automatyzacja wciąż daje wyraźną premię finansową, zwłaszcza na kontraktach B2B. Dla regularów i seniorów różnica względem testerów manualnych wynosi około 4-4,5 tys. zł miesięcznie. Jednocześnie ofert juniorskich w tym obszarze jest bardzo mało.

Jakich umiejętności potrzebuje tester w 2026 roku?

W ofertach najczęściej pojawiają się SQL, Jira, Java, testowanie API, Selenium, Postman, Playwright, REST, CI/CD i Git. Raport wskazuje ścieżkę API → SQL → automatyzacja → CI/CD jako jeden z najbardziej uniwersalnych kierunków rozwoju.

Czy AI zastąpi testerów oprogramowania?

Raport nie daje podstaw do takiego wniosku. Eksperci opisują AI przede wszystkim jako narzędzie zmieniające sposób pracy testera - automatyzuje część czynności, ale jednocześnie zwiększa znaczenie oceny ryzyka, weryfikacji wyników i doświadczenia człowieka.

Kto ma dziś najlepszą pozycję na rynku pracy testerów?

Najwięcej ofert kierowanych jest do regularów i seniorów, którzy w pierwszym półroczu 2026 roku odpowiadali łącznie za ponad 93% zapotrzebowania widocznego w danych SOLID.Jobs. Najtrudniejszą sytuację mają osoby wchodzące do zawodu, zwłaszcza juniorzy chcący rozpocząć karierę bezpośrednio od automatyzacji.

Źródło: SOLID.Jobs