Braki kadrowe w automatyce i IT: polska edukacja zawodowa nie nadąża za technologią
Firmy inwestują w roboty i sztuczną inteligencję szybciej, niż system edukacji jest w stanie wykształcić ludzi zdolnych je obsługiwać. Dane pokazują, że luka kompetencyjna powstaje na długo przed samą rekrutacją.
Zakup nowoczesnej linii produkcyjnej, wdrożenie systemu AI czy uruchomienie zaawansowanej infrastruktury dziś zajmuje firmie mniej czasu niż znalezienie pracowników umiejących z tego korzystać. Deficyt kompetencji przestał być zatem kłopotem samych działów HR - coraz częściej staje się realną barierą dla planów inwestycyjnych przedsiębiorstw.
Najlepszym obrazem tej sytuacji jest polskie szkolnictwo branżowe, mimo że nasz kraj wypada na tle Unii nawet nieźle pod względem popularności tej ścieżki kształcenia. W 2023 roku do szkół zawodowych uczęszczało 58,9 proc. uczniów szkół średnich, gdy unijna średnia wynosiła 52,4 proc. Rok później, w 2024 roku, aż 62 proc. osób, które niedawno zakończyły edukację, miało już za sobą praktykę u pracodawcy. Paradoksalnie ich szanse na zatrudnienie były niższe niż przeciętnie w UE - 75,4 proc. wobec 80 proc. Dodatkowo co czwarty absolwent branżowej szkoły I stopnia kończył naukę bez żadnego certyfikatu zawodowego.
Te liczby nie wskazują na to, że kształcenia zawodowego jest w Polsce za mało. Problemem wydaje się raczej rozjazd między tym, czego uczą szkoły, a tempem, w jakim zmienia się struktura zapotrzebowania gospodarki na konkretne umiejętności.
Automatyk potrzebny od zaraz
Najostrzej problem widać w danych PARP. W pierwszym półroczu 2025 roku żaden inny analizowany zawód nie był w Polsce bardziej poszukiwany niż automatyk - na jednego bezrobotnego lub absolwenta przypadało wtedy aż 7,8 oferty pracy. Jeszcze bardziej wyraźny jest skok w przypadku mechaników precyzyjnych: liczba wakatów w tym zawodzie wzrosła między 2019 a 2025 rokiem o 1413 proc. Według PARP odpowiadają za to głównie rozwój przemysłu elektronicznego i maszynowego oraz nowe inwestycje produkcyjne.
Mowa tu o kompetencjach leżących na granicy przemysłu i nowych technologii - automatyce, mechatronice, elektronice, sterowaniu i diagnostyce maszyn. W fabryce, w której pracują roboty, systemy wizyjne, czujniki IoT i oprogramowanie produkcyjne, coraz trudniej oddzielić klasycznego pracownika technicznego od specjalisty technologicznego.
Analogiczne napięcie widać w samym IT. Komisja Europejska w raporcie Digital Decade 2026 zwraca uwagę, że liczba specjalistów ICT w Polsce nie rośnie, podczas gdy poziom cyfryzacji polskich firm i wykorzystania przez nie zaawansowanych technologii wciąż odstaje od unijnej średniej. Komisja bezpośrednio łączy potrzebę zwiększenia liczby takich specjalistów z rozwojem technologii przyszłości.
Technologia zmienia się szybciej niż program nauczania
Kłopot nie sprowadza się jednak do liczby osób kończących konkretne kierunki. Według szacunków World Economic Forum do 2030 roku aż 39 proc. umiejętności potrzebnych dziś w pracy zmieni się albo straci na znaczeniu. Już obecnie 63 proc. pracodawców objętych badaniem wskazuje lukę kompetencyjną jako główną przeszkodę w transformacji swoich firm. Najszybciej rośnie potrzeba kompetencji związanych ze sztuczną inteligencją, big data i cyberbezpieczeństwem.
W przemyśle dołączają do tego robotyka, automatyka oraz umiejętność funkcjonowania w środowisku, w którym pracownik współpracuje z systemami autonomicznymi. W czerwcu 2026 roku WEF opublikowało odrębny model kompetencji dla inteligentnych fabryk, obejmujący ponad 80 zawodów z obszaru produkcji i łańcuchów dostaw. To, że taki model w ogóle powstał, samo w sobie świadczy o tempie zmian - przedsiębiorstwa nie potrzebują już jedynie operatorów maszyn, ale osób umiejących pracować w środowisku, w którym łączą się oprogramowanie, dane i automatyka.
Firmy wchodzą do szkół
Niektóre przedsiębiorstwa nie zamierzają czekać, aż system edukacji sam nadrobi zapóźnienia. Solaris od 2007 roku prowadzi klasy patronackie, w których uczniowie kierunków takich jak mechatronika spędzają dwa dni w tygodniu bezpośrednio w zakładach firmy. Do 2025 roku program zakończyło ponad 250 osób, a w roku szkolnym 2025/2026 dwudziestu absolwentów tych klas otrzymało konkretne propozycje pracy wraz z umowami.
Firma prowadzi również studia dualne razem z Politechniką Poznańską. Z 78 osób, które dotąd wzięły w nich udział, 34 znalazły później zatrudnienie w Solarisie - między innymi na stanowiskach konstruktorów i inżynierów w obszarze Product & Technology.
Trudno już mówić w tym przypadku o działaniach charytatywnych czy budowaniu marki pracodawcy. To raczej tworzenie własnego zaplecza kompetencyjnego z kilkuletnim wyprzedzeniem, zanim jeszcze pojawi się konkretny wakat.
W gospodarce, w której automatyzacja i sztuczna inteligencja skracają cykl życia technologii, sama rekrutacja staje się jedynie końcowym etapem znacznie dłuższego procesu. Jeśli specjalistów automatyki, mechatroniki, cyberbezpieczeństwa czy analizy danych zaczyna brakować dopiero w momencie, gdy inwestycja trafia do budżetu firmy, to źródło problemu leży dużo wcześniej. Firma może wtedy jedynie podnieść wynagrodzenie albo przebić ofertę konkurenta - to jednak nie zwiększy liczby osób faktycznie posiadających potrzebne umiejętności.
Źródło: Brandsit


