Withings każe płacić za wysyłanie danych z wagi do Apple Zdrowie
Francuski producent inteligentnych wag i innych urządzeń do monitorowania zdrowia wprowadził opłatę roczną za automatyczną synchronizację pomiarów z Apple Zdrowie i Health Connect. Dotyczy to jednak tylko kont założonych po 13 października.
Subskrypcje na muzykę, gry, seriale czy dowóz jedzenia to dziś codzienność, z którą jakoś się pogodziliśmy. Są jednak obszary, w których model abonamentowy budzi poważne wątpliwości natury etycznej. Withings, francuski producent popularnych urządzeń do monitorowania zdrowia, zdecydował się właśnie przetestować tę granicę. Osoby, które zarejestrowały konto po 13 października, muszą zapłacić 99,5 euro rocznie, jeśli chcą, by ich wagi automatycznie przesyłały pomiary do Apple Zdrowie lub Health Connect. Do tej pory ta funkcja była dostępna bez żadnych dodatkowych kosztów.
Jedna decyzja, która może kosztować firmę zaufanie klientów
Marka Withings od lat ściśle współpracuje z ekosystemem Apple, a jej sprzęt można kupić choćby u autoryzowanych resellerów takich jak iSpot. Dzięki tej integracji producent zgromadził spore grono użytkowników, którzy wybierali właśnie te wagi z myślą o wygodnym eksportowaniu danych zdrowotnych do aplikacji Apple. Teraz ta reputacja stoi pod znakiem zapytania, bo firma zaczęła pobierać opłaty za coś, co wcześniej było standardem.
Sprawa wyszła na jaw za sprawą wpisu opublikowanego na forum Withings, który szybko zyskał duży rozgłos w sieci.
Piszę ten post, ponieważ niedawno dowiedziałem się o cichej i wyjątkowo niekorzystnej dla konsumentów zmianie, którą właśnie wprowadziło Withings. Uważam, że cała społeczność powinna się o niej dowiedzieć.
autor wpisu na forum Withings
Rzecz dotyczy nowych zasad, które obowiązują osoby zakładające konto po 13 października. Jeśli taki użytkownik chce, by dane zebrane przez sprzęt Withings trafiały automatycznie do Apple Zdrowie, musi wykupić dostęp do płatnej subskrypcji w cenie 99,5 euro za rok.
Jak twierdzi autor wpisu, kontakt z działem obsługi klienta przyniósł sprzeczne informacje – najpierw usłyszał, że transfer danych to funkcja darmowa i dostępna dla wszystkich, a dopiero później konsultant przyznał, że nie ma to zastosowania do kont założonych po 13 października. Jako powód zmiany wskazano unowocześnione zasady ochrony prywatności oraz udział sztucznej inteligencji. Autor zwraca jednak uwagę, że samo przesyłanie danych do Apple Zdrowie odbywa się lokalnie, na telefonie użytkownika, więc nie wymaga ani obliczeń w chmurze, ani drogiej infrastruktury serwerowej. Jak więc tłumaczy się sam Withings?
Sztuczna inteligencja i prywatność jako argument za opłatami
Firma wydała oficjalne oświadczenie, w którym uspokaja dotychczasowych użytkowników. Każdy, kto zarejestrował konto 12 października lub wcześniej, zachowuje darmową synchronizację na dotychczasowych zasadach – uprawnienie jest powiązane z kontem, a nie z konkretnym urządzeniem, więc nawet zakup nowej wagi tego nie zmieni. Bez opłat pozostają też inne funkcje: ręczny eksport historii pomiarów do plików CSV i PDF, import danych z zewnętrznych aplikacji oraz przekazywanie wyników lekarzowi za pośrednictwem HealthLink.
Jednocześnie Withings potwierdza, że nowo zarejestrowani użytkownicy dostaną automatyczną synchronizację wyłącznie w ramach pakietu Withings+. W jego skład wchodzą m.in. wskaźniki Heart Age i Readiness, asystent zdrowotny oraz analiza EKG wykonywana przez lekarzy. Synchronizacja jest dostępna w okresie próbnym, jednak po jego zakończeniu bez aktywnej subskrypcji zostaje zablokowana – choć, jak podkreśla producent, same dane nie są usuwane.
Te dodatkowe funkcje nie łagodzą jednak oburzenia komentujących. Osoby wypowiadające się pod wpisem solidaryzują się z autorem i deklarują, że nie zamierzają w przyszłości kupować sprzętu ani usług Withings. Trudno się temu dziwić – marka tą decyzją nadszarpnęła reputację budowaną przez lata. Być może presja społeczna zmusi w końcu kierownictwo firmy do rewizji stanowiska, jednak na razie Withings się nie ugina – dyrektor Withings Digital, Vincent Brand, w rozmowie z francuskim serwisem Clubic jasno zadeklarował, że firma nie planuje wycofać się z podjętej decyzji.
Źródło: AntyWeb


