Technologie

Windows 11 ma mniej żreć RAM-u. Microsoft pokazuje pierwsze efekty optymalizacji

Po latach zachęcania użytkowników do kupowania 16 czy 32 GB pamięci, Microsoft przyznaje, że 8 GB RAM-u też powinno wystarczyć. Firma publikuje pierwsze konkretne liczby pokazujące, co zmieniło się w systemie.

3 min czytania

Windows dostosowuje się do kryzysu. Teraz wystarczy ci 8 GB RAMu
Windows dostosowuje się do kryzysu. Teraz wystarczy ci 8 GB RAMu

Nie tak dawno Microsoft wywołał falę krytyki, sugerując na firmowym blogu, że komfortowa praca na Windowsie 11 wymaga co najmniej 16 GB pamięci RAM, a optymalnie nawet 32 GB. Życie zweryfikowało jednak te deklaracje dość brutalnie - ceny kości pamięci wystrzeliły w górę napędzane zapotrzebowaniem centrów danych AI, a sklepy ponownie zaczęły oferować laptopy z zaledwie 8 GB na pokładzie. W tej sytuacji producent systemu musiał zmienić podejście do apetytu Windowsa na pamięć.

Pierwsze sygnały zmian pojawiły się w marcu

Punktem zwrotnym był marzec, kiedy Pavan Davuluri, szef pionu Windows w Microsofcie, zapowiedział podniesienie jakości systemu, w tym zredukowanie bazowego zużycia pamięci. W kolejnych wypowiedziach przyznał wprost, że impulsem do tych działań są rosnące koszty RAM-u. Latem firma ogłosiła oficjalnie, że „optymalizacja pamięci dla 8 GB i więcej” staje się jednym z priorytetów, a sierpniowa aktualizacja przyniosła przyznanie, że Windows 11 faktycznie zużywa zbyt dużo pamięci - z obietnicą poprawy sytuacji do końca 2026 roku. Październik przynosi pierwsze namacalne rezultaty tych zapowiedzi.

Microsoft podaje, że Windows 11 działa obecnie nawet o 20% bardziej responsywnie. To wynik najkorzystniejszego scenariusza, zmierzony na buildzie 26H2 z wrześniową aktualizacją w zestawieniu ze starszą wersją 25H2, ale obejmuje istotne elementy interfejsu: menu Start, Eksplorator plików, wyszukiwarkę systemową, Narzędzie do przycinania, pakiet Microsoft 365, przeglądarkę Edge oraz menu kontekstowe. Najsilniej poprawę mają odczuć właśnie posiadacze maszyn z 8 GB RAM.

Firma wskazuje trzy konkretne obszary usprawnień. Po pierwsze, system potrafi teraz przechowywać w szybkiej pamięci RAM nawet o 2 GB więcej aktywnych danych. Dotąd, gdy pamięć się zapełniała, Windows przenosił część informacji - łącznie z tymi, które mogły być potrzebne za chwilę - do pliku wymiany na dysku SSD. Powrót do takich danych przy przełączaniu między aplikacjami wymagał ponownego wczytania, co generowało zauważalne zacięcia. Dzięki nowej optymalizacji więcej bieżących informacji zostaje w RAM-ie, więc system rzadziej musi korzystać z pliku wymiany. Warto jednak zaznaczyć, że Menedżer zadań niekoniecznie pokaże spadek zużycia pamięci o te 2 GB.

Drugie usprawnienie dotyczy widgetów - na komputerach wyposażonych w 8 GB RAM lub mniej przestają się one ładować w tle, a pojawiają się dopiero w momencie faktycznego otwarcia. Dzięki temu zwalnia się ponad 200 MB pamięci. Trzecia zmiana to ogólne usprawnienie „gospodarowania pamięcią i wydajności w całym systemie Windows” - Microsoft nie wskazuje tu jednak konkretnego komponentu odpowiedzialnego za ten efekt.

Inaczej uruchamiane będą też aplikacje

Na tym lista nowości się nie kończy. Microsoft testuje równolegle mechanizm, który można nazwać przyspieszonym startem aplikacji, a jako pierwszy skorzystał z niego Microsoft Edge. Mechanizm działa tak: jeśli przeglądarka Edge pracuje już w tle, a użytkownik kliknie link lub ikonę, Windows pomija tworzenie dodatkowego, tymczasowego procesu pośredniczącego. Żądanie trafia od razu do uruchomionej już instancji przeglądarki, co skraca cały proces startu i sprawia, że Edge reaguje szybciej.

Efekt jest odczuwalny wyłącznie wtedy, gdy Edge już działa w tle - pierwsze uruchomienie przeglądarki przebiega dokładnie tak samo jak dotychczas. Microsoft nie podaje konkretnej liczby zaoszczędzonych milisekund, zapowiada za to, że jest to „pierwszy krok w szerszej zdolności Windows, którą może przyjąć każda aplikacja”. Obecnie funkcja działa w ograniczonym zakresie - programiści muszą wystąpić o specjalny token odblokowujący, a same aplikacje muszą zostać odpowiednio zarejestrowane, by móc z niej skorzystać.

Źródło: AntyWeb

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania