Technologie

Ta sama gra, dwie różne ceny w PS Store. Prawnik sprawdza, czy Sony łamie prawo

Gracze zauważyli, że ta sama produkcja na PlayStation Store potrafi kosztować pięć razy więcej w zależności od konta. Zapytaliśmy prawnika, czy taka praktyka mieści się w granicach prawa.

5 min czytania

Jeden płaci za grę 26 zł, drugi 130. Prawnik tłumaczy, czy akcja PlayStation jest legalna
Jeden płaci za grę 26 zł, drugi 130. Prawnik tłumaczy, czy akcja PlayStation jest legalna

Załóżmy, że stajesz przy kasie w sklepie i płacisz za sok 10 zł, a stojąca tuż za tobą osoba za identyczny produkt płaci 5 zł. Żadnych kuponów, żadnej karty lojalnościowej - po prostu cyfrowy system wycenił, że jesteś skłonny zapłacić więcej. Gdybyś przypadkiem nie usłyszał ceny sąsiada, nigdy byś się o tym nie dowiedział. Czy coś takiego można nazwać uczciwym?

Gracze na PS5 mają podobny dylemat. Ceny tych samych tytułów w PS Store potrafią się drastycznie różnić

Obserwowany przez wielu profil Łowcy Gier zamieścił na platformie X zrzuty ekranu pokazujące, jak bardzo może się różnić cena tej samej produkcji w zależności od konta - na przykładzie Death Stranding. W trakcie halloweenowej wyprzedaży nietypowy tytuł Hideo Kojimy jedni mogli kupić za 25,90 zł, inni musieli zapłacić aż 129,50 zł.

To efekt działania mechanizmu dynamicznych cen. Algorytm w tle dopasowuje stawkę indywidualnie do każdego użytkownika, bazując na kryteriach, które zna wyłącznie Sony. Prawdopodobnie brane są pod uwagę takie czynniki jak historia transakcji, wysokość dotychczasowych wydatków, częstość zakupów, region, zawartość biblioteki gier czy to, jak często dana osoba korzysta z konsoli.

Różnica między 25,90 zł a 129,50 zł jest ogromna - przy niekorzystnym „wylosowaniu” w PS Store można zapłacić nawet pięć razy więcej za identyczny produkt. Trudno to opisać inaczej niż jako bezpardonowe wykorzystywanie klientów przez firmę, która ma niemal pełną kontrolę nad rynkiem cyfrowych licencji. Taka nierówność w traktowaniu użytkowników nasuwa pytanie, czy w ogóle mieści się w granicach prawa.

O ocenę zgodności z prawem dynamicznych cen na PS5 poprosiliśmy prawnika

Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do Jakuba Kralki, prawnika zajmującego się nowymi technologiami i redaktora naczelnego serwisu Bezprawnik. Jak wyjaśnia, sam mechanizm stosowany przez Sony niekoniecznie jest nielegalny. Problem w tym, że firma mogła nie dopełnić obowiązków informacyjnych, co otwiera drogę do pociągnięcia jej do odpowiedzialności.

W PS Store dwie osoby w tej samej chwili widzą dwie różne ceny tej samej gry, bo algorytm ocenił, ile każda z nich jest skłonna zapłacić. Samo to w UE nie jest (jeszcze? czekamy na Digital Fairness Act) zakazane. Od 2023 roku sklep ma jednak obowiązek wyraźnie poinformować klienta, że jego cena została indywidualnie dostosowana na podstawie zautomatyzowanego podejmowania decyzji. Na zrzutach ekranu takiej informacji nie ma (być może są gdzieś indziej), a zdanie schowane w regulaminie to za mało. Moim zdaniem to podstawa do zarzutu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, czyli zadanie dla UOKiK. Co może zrobić gracz? Mierzmy siły na zamiary. Możemy porównywać ceny: sprawdzać je po wylogowaniu i na koncie domownika. Zgłaszać przypadki do UOKiK, bo urząd reaguje na skalę sygnałów. Moim zdaniem można też napisać do inspektora danych osobowych Sony i powołując się na RODO zażądać od Sony informacji, jakie dane o nim przetwarza i czy używa ich do ustalania ceny, a także sprzeciwić się profilowaniu w celach marketingowych. Kto wie czy UODO nie może im później sprawić większych problemów, niż nawet UOKiK.

Jakub Kralka, prawnik, redaktor naczelny Bezprawnika

Z wyjaśnień wynika więc, że dynamiczne ceny same w sobie mogą być zgodne z prawem, pod warunkiem odpowiedniego oznaczenia. Na udostępnionych przez Łowców Gier zrzutach ekranu takiego oznaczenia jednak brak. Otwarte pozostaje pytanie, czy informacja ta pojawia się na innym etapie procesu zakupowego.

Sony konsekwentnie psuje sobie relacje z graczami. Wizerunek marki zmienia się w zaskakującym tempie

W czasach PS1, PS2 i PS4 pozycja Sony na rynku wydawała się niepodważalna - zresztą biblioteka ekskluzywnych tytułów z epoki PlayStation 4 wciąż uchodzi za najlepszą w historii marki. Dziś jednak firma zdaje się konkurować o miano najbardziej znienawidzonego gracza w branży gier wideo i, trzeba przyznać, radzi sobie w tym zaskakująco dobrze.

Oburzenie wśród graczy budzi odchodzenie od fizycznych nośników, co w praktyce oznacza likwidację rynku wtórnego. To właśnie możliwość odsprzedaży była dla wielu argumentem za zakupem konsoli - świadomość, że droga gra kupiona za 349 zł po ukończeniu może zostać odsprzedana za przykładowe 299 zł. Od 2028 roku taka opcja przestanie istnieć.

Gracze zostaną więc zdani wyłącznie na cyfrową platformę PS Store, co w praktyce oznacza monopol eliminujący jakąkolwiek konkurencję rynkową. Bez alternatywy w postaci sklepów oferujących fizyczne kopie gier, posiadacze PlayStation są całkowicie zależni od decyzji Sony. Przykład dynamicznych cen pokazuje, że firma nie zamierza traktować klientów ulgowo.

Likwidacja rynku wtórnego nie musi oznaczać, że gracze zaakceptują ceny rzędu 349 zł za tytuł

Może się zdarzyć odwrotnie - konsumenci, widząc brak możliwości odsprzedaży, po prostu odejdą od PlayStation. Trudno bowiem znaleźć powód, by płacić więcej, skoro te same produkcje, często w lepszej technicznie formie, są tańsze choćby na Steam. Oczywiście granie na PC w najwyższej jakości graficznej wymaga kosztownego sprzętu, ale liczenie na tani PS6 to złudzenie. Kryzys podzespołów potrwa jeszcze 2-3 lata, więc nie byłoby zaskoczeniem, gdyby podstawowa wersja PS6 kosztowała więcej niż 4500 zł - a równie dobrze może być znacznie droższa.

Zdumiewa tempo, w jakim Sony z pozycji lidera rynku przeistacza się w symbol powszechnej niechęci graczy. Widać tu pewność siebie znaną z czasów premiery PS3, gdy twórca tej konsoli sugerował, że osoby, których nie stać na PlayStation 3, powinny po prostu pracować na dwie zmiany. Mija wiele lat, zmieniają się władze firmy, lecz korporacyjna arogancja pozostaje niezmienna.

Źródło: Spider's Web

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania