Pod Krakowem znaleziono pierwszego w Polsce azjatyckiego szerszenia żółtonogiego
Naukowcy potwierdzili obecność inwazyjnego gatunku Vespa velutina w okolicach Krakowa. To pierwsze takie stwierdzenie w Polsce, a prawdziwy problem może ujawnić się dopiero wiosną.
Pszczoły od lat borykają się z coraz liczniejszymi zagrożeniami. Oprócz tradycyjnych pasożytów i chorób dochodzą skutki stosowania szkodliwych środków ochrony roślin, kurczenie się naturalnych siedlisk oraz postępujące zmiany klimatu. Do tej listy dołączył właśnie kolejny groźny czynnik - nowy, wyjątkowo ekspansywny gatunek owada drapieżnego.
Owady atakują okolice Krakowa
W okolicach Krakowa po raz pierwszy w Polsce odnotowano obecność azjatyckiego szerszenia żółtonogiego (Vespa velutina). Sprawa wyszła na jaw dzięki fotografii zamieszczonej w aplikacji iNaturalist, służącej miłośnikom przyrody do dokumentowania obserwacji roślin, zwierząt i grzybów. W tym samym czasie pszczelarze zaczęli publikować na internetowych forach zdjęcia niepokojących owadów krążących wokół uli. Sprawą zainteresował się pszczelarz Henryk Hudy, który zwrócił się do znajomych naukowców z prośbą o weryfikację. Gdy ci potwierdzili, że chodzi rzeczywiście o szerszenia żółtonogiego, specjaliści zdecydowali się na szybką reakcję i zgłosili odkrycie odpowiednim służbom ochrony przyrody.
W październiku owady zaobserwowano w Wielkiej Wsi pod Krakowem, gdzie znaleziono już w pełni ukształtowane gniazdo, a także na terenie pasieki należącej do Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie - tam jednak na razie zauważono tylko pojedyncze osobniki, bez potwierdzenia istnienia gniazda. Jest to pierwszy udokumentowany przypadek obecności tego gatunku na terenie Polski. Do tej pory najbliżej naszej granicy szerszenia żółtonogiego widziano w Opawie, przy granicy polsko-czeskiej. Badacze spodziewali się raczej jego pojawienia na Śląsku, więc lokalizacja w Małopolsce zaskoczyła ekspertów.
Dlaczego azjatycki szerszeń niepokoi europejskich pszczelarzy
Gatunek dotarł do Europy w 2004 roku, pojawiając się najpierw we Francji, skąd w ciągu kolejnych lat rozprzestrzenił się między innymi na Niemcy i Czechy. Vespa velutina uznawana jest za gatunek inwazyjny, stanowiący poważne zagrożenie zwłaszcza dla pszczół miodnych. Szerszenie potrafią czatować bezpośrednio przy wejściu do ula, co skutecznie blokuje pszczołom możliwość swobodnego wylotu i powrotu, prowadząc w efekcie do głodowania całej rodziny pszczelej.
Problematyczny jest również moment, w którym wykryto obecność gatunku w naszym kraju. Jesienią młode królowe szerszeni odbywają kopulację, po czym chowają się w ziemi, by przetrwać do wiosny i wtedy dopiero zakładać nowe gniazda. Oznacza to, że faktyczne rozmiary problemu okażą się jasne dopiero z nadejściem pierwszych ciepłych dni. Eksperci nie wykluczają, że liczba potwierdzonych lokalizacji wzrośnie powyżej obecnych dwóch.
Rozpoznanie szerszenia żółtonogiego ułatwia jego nazwa, bo trzy ostatnie segmenty odnóży tego owada są całkowicie żółte. Reszta ciała jest czarna, końcowa część odwłoku ma barwę żółto-pomarańczową, a na samym odwłoku widnieje pojedynczy pas w tym kolorze. Pomarańczowy odcień widoczny jest także w okolicy między oczami. Osobniki schwytane do badań mierzyły około 2,5 centymetra długości.
Pierwsze, wiosenne gniazda tego gatunku są stosunkowo niewielkie i najczęściej zakładane pod zadaszeniami albo w zabudowaniach gospodarczych. Z czasem jedna kolonia może liczyć nawet ponad tysiąc osobników. Dla porównania gniazda rodzimego szerszenia europejskiego zwykle mieszczą od 200 do 400 owadów.
Na razie jedynym skutecznym sposobem ograniczenia zagrożenia pozostaje fizyczne niszczenie gniazd, podczas gdy stosowanie pułapek przynosi znacznie słabsze efekty. Jak poinformował dr Łukasz Nicewicz z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, do Polski ma przyjechać francuska brygada wyspecjalizowana w usuwaniu takich gniazd.
Działać trzeba zdecydowanie teraz i wiosną, gdy mogą pojawić się kolejne gniazda.
dr Łukasz Nicewicz, Uniwersytet Śląski w Katowicach
Źródło: AntyWeb


