Technologie

Papierowe słomki miały ratować planetę. Badania mówią co innego

Koreańskie badanie porównujące cykl życia czterech rodzajów słomek pokazuje, że zamiana plastiku na papier wcale nie wyszła środowisku na dobre. Wyniki są zaskakujące i kłócą się z dotychczasową narracją o ekologii jednorazowych produktów.

3 min czytania

Papierowe słomki okazały się niewypałem. Są gorsze niż plastikowe
Papierowe słomki okazały się niewypałem. Są gorsze niż plastikowe

Rezygnacja z plastikowych słomek na rzecz papierowych miała chronić morskie ekosystemy, bo to właśnie jednorazowy plastik odpowiadał za większość śmieci zbieranych na plażach. Warto jednak pamiętać, że słomki nie były jedynym celem regulacji - niemal cały świat wprowadził zakazy dotyczące jednorazowych wyrobów plastikowych, przez co z użycia zniknęły też m.in. plastikowe tacki grillowe.

Ekolodzy wskazywali, że słomki plastikowe praktycznie nie trafiały do systemów recyklingu i najczęściej zalegały w środowisku naturalnym. Problemem jest też rozpad plastiku na drobne cząsteczki, które później wnikają w organizmy zwierząt. Papier wybrano jako tani i biodegradowalny zamiennik. Przyzwyczajenie się do nowych nawyków nie było proste, a autor tekstu przyznaje, że korzystanie z papierowych słomek do dziś sprawia mu dyskomfort - pocieszał się jednak, że to poświęcenie w słusznej sprawie. Najnowsze dane pokazują, że sprawa wcale nie jest tak jednoznaczna.

Ekologiczny wizerunek papierowych słomek pęka pod ciężarem danych

Koreańskie Ministerstwo Klimatu, Energii i Środowiska przeanalizowało oddziaływanie na środowisko czterech typów słomek: plastikowych, papierowych, wykonanych z biodegradowalnego plastiku oraz z biopolietylenu. Badacze objęli analizą pełny cykl życia produktu - od etapu produkcji aż po utylizację.

Ocenę przeprowadzono w 16 kategoriach i wyniki trudno nazwać optymistycznymi. Podstawowy zarzut dotyczy tego, że słomki w praktyce nie poddają się recyklingowi, bo ich rozmiar komplikuje proces sortowania. Na podstawie danych z krajowego systemu gospodarki odpadami ustalono, że ponad 70 proc. słomek trafia do spalarni, a jedynie 26 proc. kończy na składowiskach - niezależnie od tego, z jakiego materiału zostały wykonane. Dalsza część wyników jest jeszcze mniej korzystna dla papieru.

W modelowym ujęciu cyklu życia produktu słomki papierowe wypadły gorzej dla środowiska niż ich plastikowe odpowiedniki. Z analizy wynika, że wskaźnik rakotwórczości dla papierowych słomek jest aż sześciokrotnie wyższy niż dla tradycyjnego plastiku. Nie oznacza to automatycznie, że same słomki są rakotwórcze czy niebezpieczne w użyciu - chodzi raczej o ich większy udział w generowaniu smogu, zakwaszaniu gleby oraz toksyczności oddziałującej na ludzi.

Jeszcze gorzej wypadły słomki z biopolietylenu - ich potencjał rakotwórczy okazał się aż 16 razy wyższy niż w przypadku zwykłego plastiku, a skala szkód związanych z zakwaszeniem była sześciokrotnie większa. To o tyle zaskakujące, że materiał ten, produkowany np. z trzciny cukrowej, uchodzi za jeden z bardziej przyjaznych środowisku - tymczasem sam proces jego wytwarzania wcale ekologiczny nie jest.

A jak na tym tle wypadają klasyczne plastikowe słomki? Z badania wynika, że to one okazały się najmniej szkodliwe dla ludzi - w aż 10 z 16 kategorii miały najniższy wpływ, w tym najniższą rakotwórczość. Wygląda więc na to, że mimo ogromnej skali zmian realny efekt dla środowiska i zdrowia pozostał znikomy. Co istotne, analogiczne badania przeprowadzone wcześniej w Brazylii i Grecji przyniosły zbieżne rezultaty - w każdym przypadku papier generował większe obciążenie dla środowiska niż plastik.

Jaki wniosek płynie z badania?

Rekomendacja płynąca z analizy jest prosta - lokale powinny przestać automatycznie oferować słomki i wydawać je wyłącznie na wyraźną prośbę klienta. Alternatywą jest po prostu powrót do picia napojów bez użycia słomki w ogóle, co w praktyce eliminowałoby cały problem u źródła.

Źródło: Spider's Web