Pamięć RAM droższa przez AI – smartfony i laptopy zapłacą cenę boomu na sztuczną inteligencję
Rozbudowa centrów danych pod potrzeby AI zużywa większość światowej produkcji pamięci, co winduje ceny komponentów. Skutki odczują kupujący smartfony i laptopy, a problem może ciągnąć się nawet do 2030 roku.
Winowajcą jest boom na sztuczną inteligencję
Źródła obecnych kłopotów trzeba szukać w błyskawicznej rozbudowie centrów danych, które obsługują usługi oparte na sztucznej inteligencji. Sprzęt potrzebny do trenowania i uruchamiania dużych modeli językowych pochłania gigantyczne ilości pamięci - zwłaszcza zaawansowanych kości HBM oraz klasycznego DRAM. Giganci branży, czyli Samsung, SK hynix i Micron, przesuwają swoją produkcję w stronę klientów z sektora AI i data center, przez co na rynek smartfonów i komputerów trafia coraz mniej podzespołów.
Sam Samsung nie ukrywa, że perspektywy nie napawają optymizmem. Koncern przyznał, że braki pamięci utrzymają się przez dłuższy czas, a napięcia na rynku półprzewodników mogą trwać aż do 2028 roku. SK hynix poszedł o krok dalej w pesymistycznych szacunkach, sugerując, że deficyt może ciągnąć się nawet do 2030 roku.
Podwyżki cen smartfonów i laptopów to już fakt
Wyższe koszty komponentów przekładają się wprost na koszt wytworzenia sprzętu. Najbardziej boleśnie odczuwają to firmy produkujące tańsze modele telefonów i laptopów, bo działają na dużo niższych marżach niż producenci urządzeń flagowych. Z prognoz firmy analitycznej Gartner wynika, że do końca 2026 roku ceny pamięci DRAM oraz dysków SSD łącznie mogą podskoczyć nawet o 130% w porównaniu z poziomem z 2025 roku. Analitycy szacują, że przełoży się to na wzrost cen komputerów o około 17%, a smartfonów o 13%. Producenci nie są jednak w stanie przerzucić całości tych kosztów na kupujących, więc część z nich może zdecydować się na okrojenie specyfikacji - mniej RAM-u lub mniejszą pojemność dysku. Model, który dotąd oferował 12 GB RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej, może trafić do sprzedaży w wersji z 8 GB RAM i 128 GB, byle tylko utrzymać dotychczasową cenę.
Segment budżetowy odczuje to najdotkliwiej
Analitycy IDC wskazują, że to właśnie tańsze urządzenia poniosą największe konsekwencje kryzysu. Udział kosztów pamięci w całkowitej wartości podzespołów jest w nich znacznie wyższy, co mocno ogranicza pole manewru producentom. Część firm może w ogóle zrezygnować z oferowania najtańszych modeli, inne będą musiały podnieść ceny albo uszczuplić specyfikację sprzętu. IDC prognozuje też, że w 2026 roku globalna sprzedaż smartfonów i komputerów spadnie, mimo rosnących średnich cen urządzeń. Trudności dotkną także mniejszych producentów, którzy mają słabszą pozycję przy negocjacjach z dostawcami pamięci - niektórzy z nich już teraz zmieniają projekty urządzeń i składają zamówienia na komponenty z dużym wyprzedzeniem, by zabezpieczyć sobie dostawy.
Kiedy można liczyć na poprawę?
Producenci pamięci inwestują w rozbudowę swoich fabryk, lecz zwiększenie mocy produkcyjnych to proces rozłożony w czasie. Samsung zapowiada duże nakłady inwestycyjne, jednak nowe linie produkcyjne będą uruchamiane stopniowo, a nie z dnia na dzień. Nawet gdy podaż zacznie rosnąć, ogromny apetyt sektora AI na pamięć może nadal ograniczać jej dostępność dla pozostałych gałęzi rynku. Dla osób planujących zakup nowego sprzętu oznacza to, że na niższe ceny trzeba będzie poczekać dłużej, a zakup urządzenia może okazać się mniej opłacalny niż rok wcześniej, bo za te same pieniądze niekoniecznie dostanie się porównywalne parametry. Wszystko wskazuje na to, że również 2027 rok upłynie pod znakiem drogiej elektroniki, a realnej poprawy nie należy oczekiwać przed 2028 rokiem. Czy sytuacja odwróci się później - pokaże czas.
Źródło: AntyWeb


