Technologie

Onet zamyka zapytaj.onet, a my coraz chętniej uciekamy w przeszłość

Zniknięcie kultowego serwisu zapytaj.onet to kolejny sygnał, że znany nam cyfrowy i kulturowy świat rozpada się na kawałki. W odpowiedzi coraz mocniej chowamy się w nostalgii - także tej serwowanej przez kina.

4 min czytania

Będziemy żyć w przeszłości. Zabierają nam znany świat, więc zatracimy się we wspomnieniach
Będziemy żyć w przeszłości. Zabierają nam znany świat, więc zatracimy się we wspomnieniach

Wiadomość o końcu zapytaj.onet wywołała krótką, ale bardzo emocjonalną falę żalu - część internautów przyjęła ją niemal jak osobistą stratę, bo serwis kojarzył się z czymś, co miało trwać zawsze. Okazja do wzruszenia może wrócić, bo 21 września portal przejdzie w tryb wyłącznie do odczytu, a 30 września zostanie ostatecznie wyłączony. Zostaje więc chwila na pożegnalne wspomnienia i narzekanie na czasy, w których odbiera się nam nawet to, co dobrze znane - bo utrzymywanie starych rzeczy po prostu się nie opłaca.

Smutek mimo braku sentymentu

Autor przyznaje, że nigdy nie był użytkownikiem zapytaj.onet, a mimo to wieść o jego zamknięciu wywołała w nim żal - podobny do tego, jaki towarzyszy wyburzeniu starej kamienicy, rozbiórce komina czy widokowi drzewa powalonego przez wichurę. Rozumowo wiadomo, że coś przestało nadążać za czasami i musi ustąpić miejsca nowemu, jednak i tak boli fakt, że coś dobrze znanego znika bezpowrotnie.

Towarzyszy temu przekonanie, że to, co zastąpi znikające rzeczy, wcale nie musi być lepsze - stąd naturalna ucieczka w nostalgię. Przykładem może być repertuar kin, który autora mocno zaskoczył. Gdyby ktoś zasnął na kilka lat i obudził się dziś, kinowa oferta pozwoliłaby przekonać go, że przespał najwyżej dwie doby - niezależnie od tego, w którym roku faktycznie zapadłby w sen.

We wrześniu 2026 roku na ekranach wciąż można trafić na "Zmierzch", "Asterix i Obelix: Misja Kleopatra" czy "Trainspotting", a jeszcze niedawno grano "Shreka 2". Mniejsze, kameralne kina studyjne regularnie sięgają po klasykę.

Skala zjawiska zaskakuje

Owszem, premiery nowych filmów wciąż się pojawiają, ale dziś wybór kina jako formy ucieczki od rzeczywistości jest wyjątkowo łatwy. Można świadomie odwrócić się od niewygodnej teraźniejszości i niepewnej przyszłości, chowając się w ramionach bezpiecznej, dobrze znanej przeszłości.

Autor wspomina, że nie zdążył jeszcze przeczytać poleconej mu przez kolegę z redakcji książki "Schron przeciwczasowy", ale jej opis uznaje za intrygujący:

Pacjenci mogą wybierać spośród wszystkich minionych dekad XX wieku, by odnaleźć swoją bezpieczną przestrzeń. Wkrótce oferowana przez Gaustyna kuracja przyciąga nie tylko chorych, ale także wszystkich tych, którzy chcieliby powrócić do szczęśliwych chwil. Klinika odblokowuje ich wspomnienia, przywracając czas, w którym czuli spokój i spełnienie.

Obserwując kinowy repertuar, autor dochodzi do wniosku, że podobny mechanizm działa już w praktyce - może mniej precyzyjnie niż w opisanej fikcji, ale usiadanie w fotelu kinowym pozwala łatwo wyobrazić sobie powrót do momentu premiery danego filmu.

Zjawisko ma jednak nie tylko wymiar sentymentalny. Znane obrazy oglądamy dziś inaczej niż kiedyś, mając większą wiedzę i doświadczenie, przez co dostrzegamy szczegóły, które umykały nam 5, 10 czy 20 lat temu.

Nie da się jednak ukryć, że chodzi też po prostu o ponowne przeżycie czegoś, co dawno minęło. Na chwilę można udawać, że wciąż jest rok 2003, a bieżące problemy nie istnieją - te i tak wrócą we właściwym czasie.

Świat, który znamy, znika kawałek po kawałku

Czasem odchodzi symbolicznie, jak w przypadku zapytaj.onet czy innej z bardziej kontrowersyjnych stron w historii internetu, a czasem znika brutalnie i bez kompromisów - jak treści, za które płacimy, choć formalnie nigdy nie stają się naszą własnością. To, co przez lata było normą, nagle bywa odbierane siłą, a użytkownicy nie mają na to żadnego wpływu.

Dowodem, że żadne wspomnienie nie jest w pełni bezpieczne, jest niedawna afera wokół obsady kontynuacji filmu "Nigdy w życiu!". Część oburzenia wynikała z tego, że aktorka odgrywająca w oryginale ważną postać została potraktowana bez należytego szacunku. Sama zmiana w obsadzie stanowiła jednak również zamach na dobrze ugruntowany, znany świat - współczesność wtargnęła we wspomnienia i brutalnie je stratowała.

Im częściej dochodzi do takich naruszeń dobrze znanych i lubianych rzeczy, tym silniejsza staje się pokusa zamknięcia się we własnym kokonie i odtwarzania przeszłości w kółko. To tylko namiastka dawnego świata, ale przynajmniej daje poczucie znajomości, przewidywalności i komfortu - a przez to również ochrony. Odtwarzanie staje się formą obrony, bo nigdy nie wiadomo, co zostanie zabrane jako następne. Dlatego tak łatwo działa granie na nostalgii poprzez podsuwanie gotowych, odgrzanych treści, a w niestabilnych czasach apetyt na nie tylko rośnie.

W efekcie zatykamy uszy, zamykamy oczy i kurczowo trzymamy się okruchów przeszłości. Autor przyznaje, że chciałby wskazać inną, lepszą drogę, ale sam nie potrafi zaproponować alternatywy - a kino grające hity sprzed 10, 20, 30 czy 50 lat wydaje się dziś jedną z niewielu bezpiecznych przystani.

Źródło: Spider's Web

Źródło: Spider's Web