Technologie

Nowy szef Apple: Vision Pro to dopiero początek, jak pierwsze komputery

John Ternus, obecny CEO Apple, tłumaczy słabą sprzedaż gogli Vision Pro porównaniem do początków ery komputerów osobistych. Zdaniem menedżera prawdziwy potencjał urządzenia ujawni się dopiero w przyszłości, głównie w wąskich, profesjonalnych zastosowaniach.

4 min czytania

Nowy CEO broni produktu, którego Apple wciąż nie sprzedaje w Polsce
Nowy CEO broni produktu, którego Apple wciąż nie sprzedaje w Polsce

Apple Vision Pro daleko jest do sukcesu, jaki firma odniosła z iPhone'em, Makiem czy Apple Watchem, jednak koncern z Cupertino nie planuje wycofywać się z tej kategorii sprzętu. John Ternus, który objął stanowisko CEO Apple, przekonuje w rozmowie, że gogle to zaledwie pierwszy etap znacznie dłuższego procesu. W swojej argumentacji odwołał się do historii pierwszych komputerów osobistych, których realny potencjał również nie był widoczny od razu.

Czy Vision Pro to porażka, czy raczej dopiero rozgrzewka?

Ternus wystąpił w obszernym wywiadzie dla francuskiego programu Clique, dostępnym w całości na YouTube. Prowadzący Mouloud Achour zadał mu pytanie bez ogródek: czy Vision Pro to eksperyment, nieudany projekt, czy pierwszy krok do komputerów przyszłości?

Szef Apple nie starał się przekonywać, że gogle są już produktem masowym. Wolał odwołać się do analogii z wczesnym okresem komputerów osobistych, sugerując, że Vision Pro znajduje się na podobnym etapie rozwoju.

Vision Pro jest dla mnie niesamowitym urządzeniem. Myślę jednak o nim jak o początkach komputerów. Jesteśmy na wczesnym etapie długiej podróży

John Ternus, CEO Apple

Ternus zaznaczył, że pierwsze komputery także nie trafiały od razu do każdego domu ani biura. Z czasem jednak wykrystalizowały się zastosowania, których nikt wcześniej nie przewidywał – jako przykład wskazał DTP, czyli komputerowe przygotowywanie materiałów do druku. To właśnie Mac umożliwił realizację takich zadań w nowy sposób i z czasem stał się nieodzownym narzędziem w całej branży wydawniczej.

Według Ternusa gogle Vision Pro przechodzą obecnie przez analogiczny etap rozwoju. Można jednak odczytać to również jako wygodne tłumaczenie słabszych wyników sprzedażowych. Sam potencjał urządzenia wydaje się realny, choć komputery osobiste zdobywały popularność w domach użytkowników w zauważalnie krótszym czasie.

Apple wciąż poszukuje dla Vision Pro konkretnych zastosowań

Szef firmy przyznał, że Vision Pro ma już grono zaangażowanych zwolenników, którzy regularnie korzystają z urządzenia. Chodzi jednak o tzw. early adopters, czyli osoby najszybciej sięgające po nowe technologie, a nie o sprzedaż liczoną w milionach sztuk – w tym sensie produkt wciąż pozostaje niszowy. Ternus podkreślił, że znacznie bardziej obiecujące wydają się profesjonalne zastosowania gogli, i w tym akurat trudno mu odmówić racji.

Jako jeden z przykładów wskazał medycynę. Chirurdzy zaczynają wykorzystywać Vision Pro podczas operacji, ponieważ urządzenie wyświetla potrzebne dane bezpośrednio w polu widzenia, eliminując konieczność odwracania wzroku w kierunku tradycyjnego monitora. To nie jest tylko teoretyczna możliwość – rozwiązania oparte na Vision Pro są już opracowywane z myślą o zastosowaniach medycznych, m.in. do wizualizacji danych pacjenta i planowania zabiegów.

Drugim obszarem wymienionym przez Ternusa jest branża filmowa. Gogle mogą być pomocne przy projektowaniu scenografii i planowaniu produkcji, ponieważ dają zespołowi możliwość zobaczenia przestrzennej wizualizacji sceny jeszcze przed startem zdjęć.

Będziemy dalej rozwijać tę kategorię i znajdować coraz więcej przekonujących zastosowań. Myślę, że ma ona przed sobą bardzo obiecującą przyszłość

John Ternus, CEO Apple

Tim Cook już wcześniej mówił o produkcie dla early adopterów

Nie jest to pierwsza próba Apple wyjaśnienia, czemu Vision Pro nie powinno być oceniane tymi samymi kryteriami, co iPhone czy Mac. Tim Cook wcześniej nazywał gogle produktem skierowanym do early adopterów – ludzi, którzy chętnie testują nowości technologiczne, zanim staną się one powszechne.

Ternus idzie w swoich wypowiedziach nieco dalej. Z jego słów wynika, że Apple wcale nie liczy na to, że obecna wersja Vision Pro trafi do masowego odbiorcy. Sprzęt ma raczej służyć firmie, deweloperom i użytkownikom do wypracowania konkretnych zastosowań, które w przyszłości uzasadnią sens istnienia całej kategorii urządzeń.

Taka logika brzmi sensownie, choć porównanie do pierwszych komputerów osobistych nie do końca przekonuje. Analogia jest korzystna dla wizerunku Apple, lecz trafna tylko częściowo. Komputery osobiste również zaczynały jako drogi sprzęt dla entuzjastów i firm, a ich najbardziej wartościowe funkcje ujawniały się z czasem – jednak pecety relatywnie szybko udowodniły istnienie ogromnego rynku. Vision Pro po ponad dwóch latach od debiutu wciąż pozostaje produktem bardzo niszowym, a jego najbardziej obiecujące zastosowania ograniczają się głównie do wąskich, wyspecjalizowanych branż.

Źródło: AntyWeb