Nowy iPad Pro z chipem M5 wyciekł na wideo przed premierą Apple
YouTuber opublikował materiał prezentujący nadchodzący iPad Pro z układem M5, choć Apple jeszcze nie ogłosiło urządzenia. Nagranie odpowiada na część pytań o wydajność, ale pomija kluczową zapowiedź dotyczącą kamer.
Nieoficjalne wideo zdradza wygląd i osiągi iPada Pro z M5
Kolejny raz zanim Apple zdąży samo pochwalić się nowością, produkt trafia do sieci za sprawą YouTubera. Najnowszy iPad Pro wyposażony w chip M5 prezentuje się bardzo podobnie do modelu, który go poprzedzał - konstrukcja pozostaje niezwykle płaska, a na tylnej ściance wciąż widać tylko jeden obiektyw. Ciekawe jest to, że materiał nie rozwiewa jednej z najważniejszych zagadek. Analityk Bloomberga, Mark Gurman, twierdził wcześniej, że w tej edycji tabletu Apple zdecyduje się na dwa aparaty z przodu urządzenia. Autor nagrania nie odniósł się do tego w żaden sposób.
Jeśli chodzi o moc obliczeniową, procesor M5 zgodnie z przewidywaniami prezentuje się solidnie. Nadal mamy do czynienia z 9-rdzeniową jednostką, przy czym wyniki testów wskazują na wzrost osiągów o mniej więcej 10% w scenariuszu jednowątkowym oraz o 15% przy pracy wielowątkowej w porównaniu z poprzednikiem opartym na M4. Zwiększyła się też pamięć podręczna L2 - z 4 MB do 6 MB. Karta graficzna w benchmarku Metal GPU zyskała aż 38%, natomiast w AnTuTu GPU odnotowano progres na poziomie około 8%.
Na nagraniu zaprezentowano wariant z 256 GB pojemności, który - co warte podkreślenia - ma na pokładzie 12 GB pamięci RAM. Jest to istotna nowość, ponieważ dotychczasowe modele z M4 w konfiguracjach 256 i 512 GB oferowały jedynie 8 GB RAM-u, a 16 GB było zarezerwowane dla najbardziej pojemnych wersji. Wynika z tego, że Apple podniosło ilość pamięci operacyjnej również w tańszych odmianach tabletu.
Warto dodać kilka szczegółów technicznych: sprzęt pracuje pod kontrolą systemu iPadOS 26.0, a nie jego najświeższej odsłony 26.0.1. Na korpusie nie znajduje się żaden napis wskazujący na nazwę iPad Pro, a pudełko jest zauważalnie płytsze niż w przypadku wcześniejszych edycji.
Apple po raz kolejny traci element zaskoczenia
Trzeba przyznać, że gruntowną zmianę wyglądu oraz szereg istotnych usprawnień wprowadzono już rok temu, więc tym razem nikt nie liczył na rewolucję. Nie umniejsza to jednak temu, że twórca z YouTube'a po raz kolejny odebrał firmie z Cupertino odrobinę efektu wow - i zrobił to na chwilę przed finiszem, ponieważ formalna prezentacja produktu jest oczekiwana w październiku. Uwagę zwraca fakt, że to właśnie ten sam kanał już kolejny raz zdobył dostęp do sprzętu przed jego oficjalnym debiutem. Można się spodziewać, że Apple nie zostawi tego bez reakcji i podejmie starania, aby ustalić źródło wycieku - zwłaszcza że firma formalnie nie prowadzi już tam sprzedaży swoich produktów.
Źródło: AntyWeb
Źródło: AntyWeb


