Technologie

Naukowcy przebadali 600 lat danych o szczęściu. Wnioski zaskakują nawet ekspertów

Trzynastu czołowych badaczy psychologii szczęścia podsumowało dekady analiz w Journal of Happiness Studies. Okazuje się, że to nie pieniądze, lecz relacje z innymi ludźmi są prawdziwym fundamentem dobrostanu.

3 min czytania

Co daje prawdziwe szczęście? Wyniki wielkiego badania
Co daje prawdziwe szczęście? Wyniki wielkiego badania

Internet od lat podsuwa nam jeden obraz szczęścia: pieniądze, sukces zawodowy i materialny dostatek. Media społecznościowe zalewają nas kursami od samozwańczych doradców finansowych oraz relacjami influencerów prezentujących luksusowe życie. Przekaz jest prosty - trzeba wstawać wcześniej, zapisywać się na webinary, rezygnować z przyjemności i poświęcać wszystko dla pogoni za sukcesem. Tyle że jak pokazuje nowe, obszerne badanie, ta recepta ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Owszem, płacz w drogim aucie bywa wygodniejszy niż na przystanku, ale żadna suma na koncie nie zastąpi bliskich relacji ani nie uchroni przed chorobą czy brakiem sensu życia.

Eksperci od szczęścia sami zmienili swoje priorytety

W Journal of Happiness Studies opublikowano niezwykły dokument - zapis debaty trzynastu uznanych na świecie badaczy zajmujących się psychologią szczęścia. Ich spostrzeżenia, wypracowane przez dekady analiz, stanowią cenny materiał dla każdego, kto zastanawia się nad jakością własnego życia. Z ich wniosków jasno wynika, że najważniejszym elementem układanki nie są zarobki, lecz jakość więzi z innymi ludźmi. Potwierdza to Lara Aknin z Simon Fraser University, współautorka i współredaktorka cenionego raportu World Happiness Report. Badaczka przyznaje, że po latach pracy naukowej wielu jej kolegów po fachu diametralnie przewartościowało swoje życiowe priorytety.

Szczęście to symfonia wielu czynników, ale gdybym miała wskazać jeden, absolutny fundament, byłyby to relacje z innymi ludźmi.

Lara Aknin, Simon Fraser University

Publikacja powstała we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Harvarda oraz luksemburskiego instytutu STATEC. Jak zauważają badacze, wielu z nich po osiągnięciu naukowego sukcesu czy dokonaniu ważnego odkrycia zaczęło celowo rezerwować w kalendarzu czas na spotkania z rodziną i przyjaciółmi - nie myśląc wtedy o kolejnym grancie czy nadgodzinach w pracy. Z ich obserwacji wynika, że posiadanie choć jednej osoby, do której można zadzwonić nawet w środku nocy, realnie chroni przed depresją i wypaleniem.

A co z pieniędzmi?

Naukowcy nie negują roli finansów - ale traktują je jedynie jako podstawę poczucia bezpieczeństwa, a nie cel sam w sobie. Istotna różnica leży między posiadaniem środków wystarczających na pokrycie rachunków i codziennych potrzeb a życiem w ciągłym lęku przed ich brakiem. Gdy jednak podstawowe potrzeby i stabilność finansowa są już zapewnione, dalszy wzrost dochodów przestaje znacząco wpływać na poczucie szczęścia. Kolejne podwyżki czy nowe gadżety dają jedynie chwilowy zastrzyk dopaminy - to tak zwana adaptacja hedonistyczna - i nie przekładają się na trwałe poczucie spełnienia.

Co istotne, okoliczności życiowe - miejsce zamieszkania, kraj czy wykonywany zawód - odpowiadają jedynie za 10% wahań naszego nastroju. Znacznie większe znaczenie mają tak zwane aktywności intencjonalne, czyli świadome wybory dotyczące tego, co robimy na co dzień. Te odpowiadają aż za 40% ogólnego samopoczucia.

Szczęście to nie ciągły optymizm

Na koniec badacze obalają jeszcze jeden mit: osoba szczęśliwa niekoniecznie musi nieustannie emanować pozytywną energią. Prawdziwy dobrostan nie polega na tłumieniu smutku, żałoby czy złości w trudnych chwilach, lecz na umiejętności adaptacji do zmieniających się okoliczności. Świadomość własnych potrzeb i podejmowanie przemyślanych decyzji to, zdaniem ekspertów, zarówno droga do szczęścia, jak i jego najbardziej wiarygodny sygnał.

Źródło: AntyWeb