Technologie

Roborock Saros 20 Flow Complete w teście: prawie ideał wśród robotów sprzątających

Nowy flagowiec Roborocka imponuje bogatym zestawem, kompaktową stacją i skutecznością sprzątania, ale wciąż ma dwa drobne mankamenty, które dzielą go od perfekcji.

6 min czytania

Roborock Saros 20 Flow Complete: o dwa kroki od perfekcji
Roborock Saros 20 Flow Complete: o dwa kroki od perfekcji

Segment robotów sprzątających rozwija się w zawrotnym tempie, a wraz z nim rosną oczekiwania użytkowników wobec tej kategorii sprzętu AGD. Jeszcze niedawno satysfakcjonowało nas samo dokładne odkurzenie podłogi. Z czasem doszło mopowanie na mokro, a nieruchomą ściereczkę zastąpiły obracające się dyski. Później branża poszła o krok dalej, wprowadzając rolkę mopującą, która znacząco podniosła jakość czyszczenia na mokro. To jednak nie wszystko, czego dziś wymagamy - robot powinien być maksymalnie samodzielny, co ułatwia stacja opróżniająca, najlepiej niezajmująca dużo miejsca, a do tego powinien sam rozpoznawać, które przeszkody ominąć, a które pokonać. Takie wymagania stawia się zwłaszcza modelom z górnej półki, a do niej należy testowany Roborock Saros 20 Flow Complete.

Nie przeciągając sprawy - opisywany tu robot to sprzęt, który zdecydowanie warto rozważyć przy zakupie. Ma mnóstwo zalet, a jedynie dwie słabsze strony, o których piszemy w dalszej części tekstu. Zanim jednak do nich przejdziemy, przyjrzyjmy się samemu urządzeniu i temu, jak sprawdza się na co dzień.

Kompletny zestaw na miarę nazwy

Warto zacząć od tego, co faktycznie znajdziemy w pudełku z Roborock Saros 20 Flow Complete. Odpowiedź brzmi: naprawdę sporo. Poza samym robotem, stacją opróżniającą i płynem do mycia podłóg producent dołącza całą masę materiałów eksploatacyjnych. Dzięki temu nabywca przez wiele miesięcy nie musi martwić się o dokupywanie akcesoriów. W zestawie znalazły się zapasowa rolka mopująca, szczotki boczne, filtry oraz worki na zanieczyszczenia stałe - czyli komplet tego, co pozwala cieszyć się sprzętem bez żadnych braków.

Rozpakowanie, podłączenie i konfiguracja odkurzacza przebiegają bezproblemowo za sprawą aplikacji Roborock. Po przejściu tego etapu warto przyjrzeć się możliwościom urządzenia, a te - zgodnie z deklaracjami producenta - robią wrażenie. Robot wyposażony jest między innymi w system samooczyszczania SpiraFlow 2.0 działający pod ciśnieniem, rozpoznawanie rodzaju podłogi dzięki obrazowi RGB i sztucznej inteligencji, a także funkcję intensywniejszego czyszczenia mocniej zabrudzonych miejsc. Robot pokonuje progi dwustopniowe o wysokości do 8,8 cm (4,5 cm plus 4,3 cm w warunkach testowych), korzysta z chowanego modułu LDS o tylnym kącie widzenia 100 stopni oraz wykrywa przedmioty o rozmiarze już od 3 cm szerokości i wysokości. Dodatkowo oferuje oświetlenie wspomagające rozpoznawanie przeszkód, wykrywanie zwierząt, zdalny podgląd, inteligentne wznawianie sprzątania po doładowaniu, a w standardowym trybie poradzi sobie z powierzchnią do 200 mkw. Moduł grzewczy osiąga temperaturę do 63°C w warunkach testowych, a stacja automatycznie opróżnia pojemnik na kurz i potrafi zwiększać ssanie, podnosić mopa lub omijać dywany.

Tak rozbudowana konstrukcja ma swoją cenę. Roborock ustalił sugerowaną cenę detaliczną na 4799 złotych, jednak z okazji premiery obniżył ją do 4099 złotych. Promocja ma obowiązywać tylko do końca listopada, więc z decyzją nie warto zwlekać. Czy zakup się opłaca? Odpowiedzi szukaliśmy w codziennym użytkowaniu urządzenia.

Jak Roborock Saros 20 Flow Complete sprawdza się na co dzień

Producent zapewnia, że na co dzień robot wymaga minimalnej obsługi ze strony użytkownika. Testy to potwierdzają. Cała codzienna troska o urządzenie sprowadza się właściwie do wylania brudnej wody i wlania czystej - zajmuje to kilkadziesiąt sekund raz na kilka dni. W praktyce o robocie trzeba pamiętać głównie w momencie uruchamiania sprzątania, co można zrobić za pomocą przycisku, aplikacji lub polecenia głosowego. W testach najczęściej wybierano aplikację, bo to w niej można dopasować parametry konkretnego zadania, choć nie jest to konieczne przy każdym uruchomieniu. Podobnie jak w przypadku innych nowoczesnych robotów, najwięcej pracy wymaga pierwsze mapowanie powierzchni i naniesienie poprawek - zazwyczaj robi się to tylko raz.

Podsumowując ten wątek, codzienne korzystanie z Roborock Saros 20 Flow Complete jest proste, szybkie i wygodne - dokładnie tego oczekuje się dziś od sprzętu tej klasy.

Sprzątanie na (prawie) najwyższym poziomie

Jeśli chodzi o jakość sprzątania, robot zasługuje na pochwały zarówno w trybie suchym, jak i mokrym. Pomaga mu w tym mocny silnik oraz rolka mopująca, która dla lepszej dokładności wysuwa się poza obrys obudowy. Efekt jest taki, że podłogi wyglądają, jakby ktoś umył je ręcznie - z jednym zastrzeżeniem. Roborock nie zdecydował się na wysuwaną szczotkę boczną w swoim flagowym modelu, co odbija się na skuteczności sprzątania wzdłuż krawędzi, zwłaszcza przy ścianach i meblach kuchennych. Modele konkurencyjne z wysuwaną szczotką radzą sobie w tych miejscach lepiej. Powód braku tego rozwiązania pozostaje niejasny, ale to jedna z zaledwie dwóch wad całego urządzenia.

Zalet jest zdecydowanie więcej

Mimo sporej mocy robot działa relatywnie cicho, dzięki czemu nie przeszkadza w rozmowie, nawet gdy porusza się tuż obok domowników. Nieco głośniej robi się przy wjeżdżaniu na dywan, co jest naturalne. Urządzenie wyróżnia się też sporą szybkością poruszania się po mieszkaniu, co skraca cały proces sprzątania. Przy powierzchni ponad 60 metrów kwadratowych pełne sprzątanie w trybie automatycznym zajmuje nieco ponad 40 minut - to bardzo dobry wynik.

Kolejnym atutem jest łatwość wjeżdżania pod meble. Dzięki chowanej wieżyczce z modułem LiDAR wysokość robota wynosi zaledwie 8,98 cm, co pozwala mu zmieścić się pod typową kanapą i wyczyścić miejsca, gdzie zwykle gromadzi się najwięcej kurzu.

Dla mieszkańców bloków istotna okazuje się też kompaktowa stacja opróżniająca. Mimo sporych pojemników na czystą i brudną wodę zajmuje ona niewiele miejsca, dzięki czemu bez trudu znajdzie się dla niej kawałek wolnej przestrzeni nawet tam, gdzie każdy centymetr kwadratowy podłogi jest na wagę złota.

Rozpoznawanie przeszkód wspierane AI - tu Roborock ma jeszcze pole do poprawy

Producent deklaruje, że Roborock Saros 20 Flow Complete rozpoznaje i omija ponad 300 różnych przeszkód. W praktyce skuteczność bywa nierówna, co stanowi drugi mankament testowanego sprzętu. Część przeszkód robot omija bezbłędnie i z odpowiedniej odległości, inne jednak ignoruje całkowicie, co wymaga interwencji użytkownika. W testach zdarzyło się wciągnięcie grubej, zimowej skarpetki, najechanie na stopy domowników, a także potknięcie o pozostawioną przez psa piłkę. Ponieważ skuteczność omijania przeszkód w dużej mierze zależy od oprogramowania, można się spodziewać, że producent z czasem wyda aktualizację rozwiązującą ten problem. Warto, by stało się to jak najszybciej, bo poza tymi dwoma niedociągnięciami mamy do czynienia z naprawdę udanym sprzętem.

Mimo wszystko - świetny robot sprzątający

Roborock Saros 20 Flow Complete to jeden z najlepszych robotów sprzątających w dotychczasowych testach. Doskonale radzi sobie zarówno ze sprzątaniem na sucho, jak i na mokro, co przy tej cenie nie powinno dziwić. Wysuwana rolka sprawia, że mycie podłóg wypada szczególnie dobrze i efekt jest widoczny gołym okiem. Do tego dochodzi bogaty zestaw sprzedażowy oraz kompaktowa stacja opróżniająca. Gdyby jeszcze robot lepiej radził sobie ze sprzątaniem wzdłuż krawędzi i omijaniem przeszkód, można by mówić o niemal idealnym sprzęcie tej klasy. Dzielą go od tego tylko dwa kroki - może uda się je nadrobić już w kolejnej generacji.

Roborock Saros 20 Flow Complete - plusy i minusy

  • Bardzo bogaty zestaw sprzedażowy
  • Kompaktowe wymiary stacji opróżniającej
  • Bezproblemowa eksploatacja
  • Bardzo wysoka skuteczność sprzątania na sucho i mokro
  • Szybkość sprzątania i zwinność poruszania się
  • Brak wysuwanej szczotki bocznej
  • Momentami problemy z omijaniem przeszkód

Źródło: AntyWeb

AI

Jak Claude reanimował starą pralkę Samsunga odciętą od chmury

Użytkownik Reddita przywrócił funkcje smart w ponaddziesięcioletniej pralce Samsunga, korzystając z pomocy modelu Claude. Historia pokazuje, że AI może przedłużać życie sprzętu, ale niesie też ryzyko związane z bezpieczeństwem.

3 min czytania