Technologie

Netflix liczy użytkowników, ale ci coraz rzadziej włączają aplikację

Mimo rosnących przychodów Netflix zmaga się z malejącym zaangażowaniem widzów - jak wynika z ustaleń Bloomberga, abonenci logują się rzadziej i oglądają krócej niż kilka lat temu.

5 min czytania

Czemu już nie oglądacie Netfliksa? VoD ma problem, sam nie płaciłem od roku
Czemu już nie oglądacie Netfliksa? VoD ma problem, sam nie płaciłem od roku

Wyniki finansowe Netfliksa wyglądają imponująco, a baza subskrybentów wciąż rośnie. Firma znacznie rzadziej jednak wspomina o innym zjawisku, które według doniesień agencji Bloomberg zaczyna niepokoić jej kierownictwo - przeciętny użytkownik spędza w serwisie mniej czasu i rzadziej otwiera aplikację niż jeszcze kilka lat wcześniej.

Abonament jest, ale seansów coraz mniej

Z ustaleń Bloomberga, opartych na relacjach osób zaznajomionych z wewnętrznymi danymi firmy (proszących o anonimowość ze względu na poufność tych informacji), wynika, że liczba dni w miesiącu, w których użytkownicy faktycznie korzystają z aplikacji, systematycznie maleje. Netflix śledzi to zjawisko za pomocą wewnętrznego wskaźnika QPD (qualified play days), który pokazuje realne korzystanie z platformy, a nie sam fakt posiadania konta czy zainstalowanej aplikacji.

Obniża się też średnia liczba godzin oglądania przypadająca na jednego subskrybenta. W pierwszym półroczu 2026 roku łączny czas spędzony na Netfliksie owszem wzrósł o kilka procent, ale głównie za sprawą napływu nowych klientów - statystyczny widz poświęcał serwisowi mniej czasu niż dotychczas.

Podobny obraz wyłania się z niezależnych danych firmy Apptopia. W Stanach Zjednoczonych odsetek subskrybentów, którzy w ogóle nie uruchomili aplikacji, wzrósł w trzecim kwartale o 16,6 proc. rok do roku. Warto zaznaczyć, że te dane dotyczą wyłącznie aplikacji mobilnych i nie obejmują pełnego obrazu oglądalności na telewizorach.

Katalog puchnie, ale powodów do powrotu coraz mniej

Przez długi czas premiera głośnego serialu na Netfliksie była medialnym wydarzeniem samym w sobie. Dziś biblioteka platformy jest ogromna, lecz liczba dostępnych tytułów wcale nie przekłada się na chęć poświęcenia im czasu.

Jak podaje Bloomberg, powołując się na swoje źródła, kierownictwo Netfliksa analizuje kilka możliwych przyczyn tego spadku - od słabszej oferty programowej, przez rosnącą konkurencję, po zmiany w samym interfejsie aplikacji oraz zbyt słabą promocję produkcji poza platformą.

Kłopot dotyczy nie tylko świeżych tytułów. Spider's Web opisywał już wcześniej, jak Netflix traci widzów przy kolejnych sezonach swoich seriali - produkcja potrafi zebrać miliony odbiorców na premierze, a potem szybko tracić publiczność, nawet jeśli nowe odcinki wciąż są dobrze oceniane.

Dla widza przekłada się to na prostą zależność: jeśli przez kilka tygodni katalog nie oferuje niczego atrakcyjnego, aplikacja po prostu zostaje zamknięta. Płaci się wtedy za dostęp do ogromnych zasobów, z których praktycznie się nie korzysta.

Ceny w Polsce idą w górę - nawet do 75 zł miesięcznie

Do spadku zaangażowania dochodzi w Polsce kwestia kosztów, które trudno uznać za niskie. Po majowej podwyżce najtańszy plan Netfliksa kosztuje 37 zł miesięcznie, Standard - 55 zł, a Premium - już 75 zł. Dodanie kolejnego użytkownika spoza domowego gospodarstwa to wydatek kolejnych 16 zł.

Tegoroczna zmiana cennika objęła wszystkie trzy warianty abonamentu. Przy planie Premium roczny koszt sięga 900 zł - to niemała suma, zwłaszcza jeśli przez większą część miesiąca w katalogu nie ma nic interesującego.

Czy oznacza to, że każdy powinien zrezygnować z subskrypcji? Niekoniecznie. Dla kogoś, kto ogląda Netfliksa niemal codziennie, koszt godziny rozrywki pozostaje niewielki. Problem pojawia się wtedy, gdy abonament odnawia się automatycznie, a aplikacja jest otwierana raptem dwa czy trzy razy w miesiącu.

Coraz więcej sensu ma więc model wykupywania dostępu tylko na czas konkretnej, interesującej premiery - bez konieczności opłacania z góry całego roku, by obejrzeć jeden sezon ulubionej produkcji.

Netflix sam zaostrzył reguły gry - teraz musi odzyskać naszą uwagę

Według Bloomberga spadek aktywności użytkowników zbiegł się w czasie z zaostrzeniem zasad dotyczących współdzielenia kont. Kierownictwo początkowo traktowało to jako chwilowy efekt zmniejszenia liczby osób korzystających z jednej subskrypcji, jednak tendencja spadkowa się utrzymała.

Ted Sarandos tłumaczył wcześniej decyzję o ograniczeniu dzielenia się hasłami względami finansowymi, i rzeczywiście - z tej perspektywy zmiana przyniosła firmie wymierne korzyści. Nie oznacza to jednak, że nowy płacący klient poświęca platformie tyle samo uwagi, co dawniejsi użytkownicy współdzielonych kont.

Netflix musi dodatkowo rywalizować z YouTube'em, który oferuje ogromne zasoby treści bez konieczności płacenia. Jak pokazują polskie dane Nielsen The Gauge, YouTube ma dziś większy udział w czasie oglądania telewizji niż Netflix. Nie da się więc zakładać, że każda godzina spędzona przed ekranem automatycznie trafia do płatnego serwisu VOD.

Przychody rosną, ale sygnał ostrzegawczy jest wyraźny

Mimo wszystko kondycja finansowa Netfliksa pozostaje solidna. W trzecim kwartale 2026 roku firma wypracowała 12,9 mld dol. przychodu, czyli o 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Wskaźnik rezygnacji z subskrypcji w USA utrzymuje się na poziomie około 2 proc.

Spadające zaangażowanie nie przekłada się więc na masowy odpływ płacących klientów. Stanowi jednak sygnał ostrzegawczy, ponieważ część przychodów Netfliksa pochodzi z reklam, a ich skuteczność zależy od tego, ile czasu widzowie faktycznie spędzają na platformie.

Firma zapowiada rozwój transmisji sportowych, podcastów wideo oraz nowych formatów rozrywkowych. W Polsce w 2027 roku ma zadebiutować tańszy wariant abonamentu z reklamami, skierowany do osób, dla których obecne ceny są barierą.

Netflix wciąż daleki jest od kryzysu - generuje miliardowe przychody i gromadzi ogromną widownię. Coraz wyraźniej widać jednak rozdźwięk między posiadaniem aktywnej subskrypcji a faktycznym korzystaniem z niej.

Ja od roku wybieram brak abonamentu.

autor artykułu, Spider's Web

Jak podsumowuje autor tekstu, nie każdy musi pójść tą samą drogą, ale najnowsze dane pokazują wyraźny trend - nawet płacący użytkownicy coraz częściej decydują się na brak seansu.

Źródło: Spider's Web