NASA wyśle sprzęt do tajemniczego dołu na Księżycu, by sprawdzić, czy skrywa gotową kryjówkę dla ludzi
Agencja szykuje misję, która zbada podziemną jamę Marius Hill Pit – być może to naturalna osłona, pod którą dałoby się zbudować przyszłą bazę księżycową.
Jednym z priorytetowych przedsięwzięć NASA związanych z powrotem na Księżyc jest budowa stałej instalacji na jego powierzchni. Harmonogram jest karkołomny – agencja zakłada, że już w 2032 roku, czyli za sześć lat, ludzie mogliby przebywać tam w sposób quasi-stały. To tempo, które można określić jako iście kosmiczne.
Utrzymanie ludzkiej obecności na Srebrnym Globie wiąże się jednak z ogromnymi trudnościami. Zarówno baza, jak i wyposażenie musiałyby wytrzymać nie tylko promieniowanie kosmiczne i gwałtowne różnice temperatur między dniem a nocą, ale również uderzenia meteorytów – które na Księżycu, w przeciwieństwie do Ziemi, nie spalają się w atmosferze, bo ta po prostu nie istnieje, i trafiają prosto w powierzchnię.
Dlatego NASA rozważa rozwiązanie podpatrzone w naturze: ukrycie bazy pod powierzchnią Księżyca. Taki krok mógłby jednym ruchem wyeliminować szereg zagrożeń. Kłopot polega na tym, że wcześniej trzeba zlokalizować jaskinię o wystarczających rozmiarach.

Dane zebrane z orbity księżycowej wskazują, że pod powierzchnią mogą się kryć jaskinie oraz tunele powstałe wskutek przepływu lawy. Właśnie w tym kontekście pojawia się projekt GIMLI, czyli Geophysical Instruments for Marius Lunar pit Investigation – w tłumaczeniu: instrumenty geofizyczne do badania księżycowego wgłębienia Mariusa. Nazwa to nie tylko skrót, ale też ukłon w stronę krasnoluda Gimliego ze Władcy Pierścieni, którego rodacy od wieków budowali swoje siedziby właśnie pod ziemią.
W centrum uwagi misji znajdzie się zagadkowe zagłębienie znane jako Marius Hill Pit – rozległy otwór położony w jednym z regionów Księżyca o największej zmienności wulkanicznej. Podobnie jak inne znane doły na powierzchni Srebrnego Globu, Marius Hill Pit może stanowić bramę do podziemnych komór, które uformowały się w wyniku dawnej aktywności wulkanicznej.
Nikt nie robił tego od misji Apollo
W ramach GIMLI naukowcy sięgną po radar penetrujący grunt, czujniki sejsmiczne oraz grawimetr, aby prześwietlić teren, a kamery posłużą do dokumentowania powierzchni i wnętrza wyrobisk. Zestaw tych narzędzi ma nie tylko potwierdzić, czy pod MHP rozciąga się pustka, ale – jeśli faktycznie istnieje – pomóc oszacować jej wielkość.
Nie robiono tego od czasu, gdy astronauci Apollo przeprowadzili pierwsze badania sejsmiczne na Księżycu. Połączenie tej metody z georadarami i pomiarami grawitacyjnymi czyni to przedsięwzięcie jeszcze bardziej ekscytującym, ponieważ te metody razem pozwolą nam znacznie lepiej zrozumieć właściwości podpowierzchniowe, w tym spodziewane wykrycie tunelu lawowego rozciągającego się od dołu w Marius Hills
Than Putzig, zastępca dyrektora i starszy naukowiec Planetary Science Institute
Realizacją misji na zlecenie NASA zajmie się właśnie Planetary Science Institute. Instytut współpracuje przy tym projekcie z firmą Honeybee Robotics, która odpowiada za budowę dużej części sprzętu i instrumentów – trafią one na pokład lądownika oraz łazika.
Naturalne schronienie gotowe do użycia
Zespół pracujący nad GIMLI nie ograniczy się do samego wnętrza krateru, ale przyjrzy się także jego najbliższemu otoczeniu. Ten teren ma za sobą długą historię wulkaniczną, a ściany Marius Hill Pit obnażają warstwy regolitu i zastygłej lawy, które normalnie są niedostępne, bo skryte pod gruntem. Analiza tych warstw może pokazać, jak lawa przemieszczała się po powierzchni Księżyca i czy między kolejnymi erupcjami mijały długie okresy.
Doły księżycowe przyciągają uwagę nie tylko z powodu geologicznego zapisu widocznego w ich ścianach. Ich wnętrza, jeśli skrywają podziemne komory, mogą również przechowywać informacje o procesach wulkanicznych, które nadały Księżycowi obecny kształt.
Gdyby udało się potwierdzić istnienie pustych przestrzeni pod powierzchnią Księżyca, mogłoby to zmienić podejście do projektowania przyszłych baz dla ludzi. Takie naturalne komory stanowiłyby gotową osłonę, dającą stabilność termiczną oraz ochronę przed groźnym promieniowaniem jonizującym i uderzeniami mikrometeorytów.
Źródło: Spider's Web


