Nano Banana Pro od Google: skok generacyjny, który zmienia zasady gry w edycji zdjęć
Niecałe trzy miesiące po premierze pierwszej wersji Nano Banana Google zaprezentowało edycję Pro, która pod względem realizmu i szczegółowości zostawia poprzedniczkę daleko w tyle. Sprawdzamy, jak nowe narzędzie radzi sobie z podmianą tła, generowaniem ludzi i tekstem na grafikach.
Jeszcze we wrześniu opisywałem możliwości edycji zdjęć w Nano Banana, zwracając uwagę na sprawną wymianę tła i odtwarzanie brakujących fragmentów kadru. Od tamtej pory minęły niespełna trzy miesiące, a wszystkie te pochwały straciły aktualność – Google wypuściło nową odsłonę narzędzia, która dystansuje pierwowzór o całe lata świetlne. Oto, jak wygląda praca z fotorealistycznymi generacjami Nano Banana Pro.
Nano Banana Pro – co nowego w narzędziu od Google?
Szczegółowe wyjaśnienie, czym jest Nano Banana i do czego służy, znajdziecie w poprzednim materiale, dlatego tutaj tylko krótkie przypomnienie: to narzędzie AI do tworzenia i edycji obrazów, umożliwiające precyzyjną obróbkę zdjęć i grafik. Nano Banana Pro to niedawno ogłoszona aktualizacja, która wprowadza natywną generację obrazów w rozdzielczości 2K i 4K, wyraźniejszy tekst na renderowanych grafikach, obsługę wielu obrazów referencyjnych jednocześnie oraz większą spójność efektów końcowych. Widać wyraźnie, że to już produkt kierowany do profesjonalnych zastosowań, a nie prosta zabawka.
Dostęp do Nano Banana Pro można uzyskać w ramach zbiorczej subskrypcji na platformie Higgsfield AI – właśnie tam przeprowadzony został test nowej wersji narzędzia, zestawiony bezpośrednio z klasycznym Nano Banana. Wcześniejsze wrażenia były bardzo dobre, jednak dopiero teraz widać pełnię możliwości tego rozwiązania.
Idealne narzędzie do edycji zdjęć? Nano Banana Pro potrafi zaskoczyć
Pierwsza wersja Nano Banana sprawdzała się nieźle jako pomoc przy edycji zdjęć produktowych – przydawała się choćby wtedy, gdy dopiero po sesji okazywało się, że tło wyszło niekorzystnie albo światło zepsuło ujęcie. Wystarczał prosty prompt, by podmienić tło i poprawić detale. Test rozpoczął się więc od porównania obu wersji narzędzia właśnie w tym zakresie.
Do próby posłużyły przypadkowe zdjęcia z galerii, a zadaniem było zamienienie tła na pokój do gamingu – polecenie zapisano jednym zdaniem w języku naturalnym, korzystając z domyślnej rozdzielczości.
Wynik ze standardowego Nano Banana ma typowe dla tego narzędzia rozmyte tło, które maskuje niedociągnięcia – efekt jest akceptowalny, ale poziom detali pozostawia wiele do życzenia. Grafika wygenerowana przez Nano Banana Pro wygląda zupełnie inaczej: AI wprowadziło głębię i efekt trójwymiarowości, a do tła dorzuciło dodatkowe elementy, jak drugi monitor, myszkę Razera (co ciekawe, poprawnie rozpoznało markę i samodzielnie odtworzyło nowy model produktu), plakaty czy pudełka po grach.
Kolejny test dotyczył zdjęcia z człowiekiem – tym razem prosty prompt zlecał zmianę tła na cyberpunkowe miasto, a Nano Banana Pro dodatkowo otrzymało polecenie wygenerowania grafiki w 4K. Standardowa wersja narzędzia ponownie po prostu wycięła postać i wkleiła ją na nowe tło, rozmazując przy okazji kurtkę – efekt przypomina nieco toporne szkolne zdjęcie z przedszkolnej sesji.
Nano Banana Pro poradziło sobie znacznie lepiej z operowaniem światłem, dzięki czemu postać naturalniej wtapia się w tło. Ta jakość ma jednak swoją cenę – generacja zajęła AI kilka minut, czyli wyraźnie dłużej niż w przypadku słabszej wersji.
Następny test był trudniejszy. Prompt w obu przypadkach precyzyjnie opisywał docelową kompozycję: zdjęcie miało zostać przerobione tak, by przedstawiało piłkarza w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ubranego w trykot Liverpoolu, na tle stadionu Anfield, z piłką w ruchu. Rezultaty obu wersji zaskakują jakością, ale to, co osiągnęło Nano Banana Pro, robi zdecydowanie największe wrażenie.
Osoba niezorientowana w piłce nożnej, natrafiając na tę grafikę w mediach społecznościowych, mogłaby nawet nie podejrzewać, że przedstawieni na niej zawodnicy nie istnieją. Ilość detali jest imponująca – widać ją zarówno w fakturze koszulek, jak i w zabrudzonych getrach czy tłumie kibiców w tle.
Skoro mowa o realizmie, warto przywołać kolejny eksperyment. Tym razem prompt przygotowano bardziej starannie – w formacie JSON, z dokładnym opisem wszystkich szczegółów, zlecając wygenerowanie starszego mężczyzny pracującego przy komputerze późnym wieczorem.
Grafika ze zwykłego Nano Banana ma charakterystyczny, „plastelinowy” wygląd – choć nie widać wyraźnych artefaktów, od razu widać, że to praca sztucznej inteligencji. Obraz z Nano Banana Pro cechuje się dużo większą szczegółowością i realistycznie oddanym światłem w ciemnym pomieszczeniu. Na uwagę zasługuje też sposób przedstawienia starzejącej się skóry – ze zmarszczkami, pieprzykami, przerzedzonymi włosami i podkrążonymi oczami. To właśnie w precyzji odwzorowania człowieka widać największy postęp. Osoby biegłe w tworzeniu rozbudowanych promptów mogą dzięki temu uzyskać efekty na poziomie prezentowanych przykładów.
Sprawdzono także, jak Nano Banana Pro radzi sobie z generowaniem i rozmieszczaniem tekstu w konkretnych układach. Efekty są lepsze niż wcześniej, choć w przypadku polskich napisów wciąż zdarzają się drobne błędy. Przy tworzeniu jednej z grafik połączono selfie autora testu z wygenerowanym przez AI menu kawiarni – narzędzie dodało dodatkowe włosy i lekko zmrużyło oczy na zdjęciu, ale te drobiazgi można łatwo poprawić.
Jako dodatek przetestowano również jeden z przykładowych promptów udostępnionych w szablonach na stronie głównej – uzyskany efekt robi wrażenie.
Wszystkie zaprezentowane przykłady to zaledwie fragment tego, co potrafi Nano Banana Pro – warto przetestować narzędzie samodzielnie, bo w praktyce ogranicza je już tylko wyobraźnia użytkownika. Narzędzie generuje obrazy w wysokiej jakości, zachowując dobrą spójność, szczegółowość oraz poprawność tekstu. To już w pełni dojrzałe rozwiązanie do tworzenia hiperrealistycznych grafik i łączenia ich w złożone kompozycje przy zachowaniu tych samych obiektów i postaci. Jeśli Google utrzyma obecne tempo rozwoju, kolejna odsłona Nano Banana może okazać się przełomem.
Źródło: AntyWeb
Źródło: AntyWeb


