Technologie

MPC-HC w końcu zrywa z wyglądem rodem z Windowsa XP

Kultowy odtwarzacz multimediów doczekał się motywu inspirowanego Windowsem 11. Program, który od lat wygląda niemal tak samo, przechodzi jedną z nielicznych wizualnych zmian w swojej historii.

3 min czytania

Największy rywal VLC wraca. W końcu przypomina odtwarzacz z tego tysiąclecia
Największy rywal VLC wraca. W końcu przypomina odtwarzacz z tego tysiąclecia

Niektóre aplikacje z każdą kolejną wersją zmieniają się nie do poznania. Inne pozostają niemal nietknięte przez dziesięciolecia - i do tej drugiej grupy zalicza się Media Player Classic. Tym bardziej zaskakująca jest najnowsza aktualizacja MPC-HC, bo legendarny odtwarzacz doczekał się wreszcie interfejsu nawiązującego do stylistyki Windowsa 11.

Nie chodzi tu o rewolucję na miarę przebudowy Eksploratora plików ani o wciskanie na siłę funkcji opartych na sztucznej inteligencji, bez której program doskonale się obywał. To raczej gest symboliczny - jedna z najbardziej charakterystycznych aplikacji w historii Windowsa przestaje wreszcie sprawiać wrażenie, jakby wyjęto ją wprost z czasów Windowsa XP.

Program, który przetrwał własny koniec

Dla sporej rzeszy użytkowników komputerów Media Player Classic to aplikacja, która po prostu zawsze była pod ręką. Okno przypominające dawnego Windows Media Playera, śladowe zużycie zasobów systemowych i zdolność otwarcia niemal każdego formatu pliku - to jego znak rozpoznawczy. Żadnych kont online, reklam, narzucanych subskrypcji czy prób przyzwyczajania użytkownika do czegoś nowego. To właśnie dzięki tej prostocie MPC zyskał miano kultowego narzędzia, zwłaszcza wśród bardziej doświadczonych użytkowników Windowsa, którzy cenili go za niezawodność i minimalne obciążenie systemu.

Losy tego projektu są przy tym ciekawsze, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Prace nad pierwotną wersją MPC-HC oficjalnie wstrzymano w 2017 roku, jednak program nie zniknął z rynku. Pałeczkę przejęła społeczność, kontynuując rozwój w ramach projektu clsid2/mpc-hc dostępnego na GitHubie. Dzięki zaangażowaniu programistów odtwarzacz przez kolejne lata zyskiwał poprawki, nowe kodeki i dodatkowe funkcje, nie tracąc przy tym swojej tożsamości.

Wydana właśnie wersja 2.8.3 wprowadza nowy motyw graficzny dla okien dialogowych oraz menu, inspirowany estetyką Windowsa 11. W praktyce oznacza to bardziej aktualny wygląd, odświeżone elementy wizualne i dużo lepsze dopasowanie do najnowszego systemu Microsoftu. Do tego dochodzi możliwość korzystania z natywnych menu Windowsa 11 z charakterystycznymi zaokrąglonymi narożnikami.

Media Player Classic Home Cinema 2.8.3

Osoby przywiązane do wyglądu znanego z lat 2010 czy 2015 nie muszą się martwić - nowy motyw można po prostu wyłączyć. W ustawieniach interfejsu wciąż dostępna jest klasyczna szata graficzna programu. Wersja 2.8.3 niesie ze sobą również kilka istotnych poprawek technicznych.

Twórcy wprowadzili obsługę tonemappingu HLG dla rendererów EVR-CP oraz Sync, usprawnili odczyt plików CUE, a także zaktualizowali komponenty MPC Video Renderer i MediaInfo. Użytkownicy pracujący z materiałami HDR lub bardziej wymagającymi formatami multimedialnymi prawdopodobnie docenią te zmiany jeszcze bardziej niż samo zaokrąglenie rogów w menu.

Relikt? Owszem. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu

Na tle aplikacji, które co chwilę próbują wymyślać się od nowa, Media Player Classic wciąż wyróżnia się konsekwencją. Pozostaje lekki, bezpłatny, oparty na otwartym kodzie i skoncentrowany wyłącznie na odtwarzaniu multimediów. Najnowsza aktualizacja nie zmienia tego podejścia - nie udaje nowoczesnej platformy z AI ani nie przekonuje, że obejrzenie lokalnego pliku wideo wymaga łączności z chmurą. Sprawia jedynie, że program w końcu wygląda tak, jakby rzeczywiście pochodził z czasów Windowsa 11.

Mało? Według mnie: cudownie.

autor artykułu, Spider's Web

Źródło: Spider's Web

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania