Technologie

Jedna ładowarka 4 w 1 zamiast trzech osobnych zasilaczy - tak wygląda porządek z kablami

Zamiana kilku jednoportowych zasilaczy na pojedynczą ładowarkę o większej mocy i czterech portach może znacząco uprościć codzienne ładowanie sprzętów. Autor dzieli się własnym doświadczeniem z przesiadki na model Ugreen Nexode.

3 min czytania

Kupiłem ładowarkę 4 w 1. Teraz mam spokój z kablami
Kupiłem ładowarkę 4 w 1. Teraz mam spokój z kablami

Przez długi czas autor stawiał na osobne zasilacze sieciowe z jednym portem - każdy przypisany do innego sprzętu: telefonu, zegarka, szczoteczki czy maszynki elektrycznej. Przesiadka na pojedynczy zasilacz o wyższej mocy okazała się jednak rozwiązaniem dużo wygodniejszym na co dzień.

Większa moc nie oznacza już ogromnych gabarytów

Wcześniej głównym powodem, dla którego autor unikał zasilaczy wieloportowych o wyższej mocy, był ich rozmiar. Modele obsługujące 65 W i więcej jeszcze kilka lat temu bywały naprawdę pokaźne - jako przykład podaje starą ładowarkę Apple o mocy 70 W, którą określa mianem prawdziwego giganta.

Z kolei mniejsze ładowarki do telefonów czy smartwatchy nigdy nie zajmowały wiele miejsca, a wraz z rozwojem technologii stawały się coraz bardziej kompaktowe - zasilacze na poziomie 20-25 W są dziś naprawdę niewielkie.

Podobny proces miniaturyzacji dotknął też mocniejszych, wieloportowych zasilaczy sieciowych. Kluczową rolę odegrała tu technologia GaN, w której azotek galu zastąpił krzem. Dzięki lepszemu przewodnictwu i mniejszym stratom energii urządzenia oparte na GaN są znacznie lżejsze, a nawet modele o mocy 65 W pozostają kompaktowe.

Nie oznacza to oczywiście, że osiągają gabaryty wolniejszych ładowarek bazujących na klasycznym krzemie - chodzi raczej o to, że korzystanie z wyższej mocy i kilku portów jednocześnie nie wiąże się już z koniecznością noszenia przy sobie dużego i ciężkiego urządzenia.

Cztery porty i 65 W - więcej niż autor realnie potrzebuje

Trzy mniejsze zasilacze o mocy 20 W autor zastąpił modelem Ugreen Nexode, zbudowanym w oparciu o GaN. Urządzenie oferuje łączną moc 65 W i ma cztery porty: trzy USB-C oraz jedno USB-A.

Dzięki temu możliwe jest jednoczesne ładowanie nawet czterech urządzeń. Najczęściej podłączane są trzy kable: dwa USB-C - jeden do ładowarki Apple Watch, drugi do MagSafe dla iPhone'a - oraz dodatkowy przewód USB-C służący do ładowania zapasowego telefonu albo akcesoriów takich jak mysz czy klawiatura bezprzewodowa. Port USB-A wykorzystywany jest najrzadziej, głównie przy ładowaniu szczoteczki sonicznej lub lokalizatora Bluetooth.

Możliwość podpięcia wszystkich sprzętów naraz eliminuje plątaninę kabli i potrzebę używania rozgałęźnika czy listwy zasilającej. Choć każda z mniejszych ładowarek osobno była drobniejsza, to zabranie wszystkich trzech razem wymagało więcej miejsca niż spakowanie jednej, nieco większej kostki. Do tego dochodzi kwestia organizacji - łatwiej zapomnieć o jednym z trzech osobnych zasilaczy przed wyjazdem.

Dużą zaletą ładowarki 4 w 1 jest też wygoda - wystarczy podłączyć potrzebne kable, aby mieć pewność, że zabierając jedno urządzenie, ma się ze sobą komplet niezbędnego sprzętu.

Wysoka moc przydaje się zwłaszcza przy ładowaniu kilku sprzętów naraz

Moc deklarowana przez producenta to wartość maksymalna, jaką zasilacz jest w stanie przekazać pojedynczemu urządzeniu. Po podłączeniu większej liczby sprzętów - na przykład dwóch telefonów albo telefonu i zegarka - dostępna moc zostaje rozdzielona między nie. Jeśli jednak ładowane są głównie smartfony i drobniejsze akcesoria, zasilacz o mocy 65 W powinien w zupełności wystarczyć.

Warto pamiętać, że zazwyczaj im wyższa moc zasilacza, tym większe są jego gabaryty.

Źródło: Spider's Web

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania