Technologie

Huawei Pura 90s Pro Max - test flagowca, który stawia wszystko na aparaty

Huawei rezygnuje tym razem z gimbali i wysuwanych obiektywów, stawiając na solidny, fotograficzny sprzęt. Sprawdzamy, czy Pura 90s Pro Max broni się jako narzędzie dla pasjonatów fotografii mobilnej.

7 min czytania

Przepiękny, ogromny fotograficzny potwór. Huawei Pura 90s Pro Max - recenzja
Przepiękny, ogromny fotograficzny potwór. Huawei Pura 90s Pro Max - recenzja

Ostatnie generacje smartfonów Huawei przyzwyczaiły nas do nietypowych rozwiązań konstrukcyjnych - wysuwanego obiektywu w Pura 70 Ultra czy podwójnego teleobiektywu z mechanizmem wymiany soczewki nad jedną matrycą w poprzednich flagowcach. Tym razem wielu spodziewało się kolejnej technologicznej niespodzianki, na przykład wbudowanego gimbala. Huawei poszedł jednak inną drogą i w Pura 90s Pro Max postawił na zupełnie inne priorytety. To widać już na pierwszy rzut oka.

Huawei Pura 90s Pro Max - recenzja

Już wygląd Pura 90s Pro Max zdradza jego przeznaczenie. To nie jest telefon pomyślany jako uniwersalne rozwiązanie dla każdego - to przede wszystkim sprzęt dla osób, dla których jakość zdjęć stanowi najważniejsze kryterium wyboru. Zamiast okrągłego modułu aparatów i matowej obudowy, charakterystycznych dla wielu konkurencyjnych modeli, dostajemy dużą, trójkątną wyspę aparatów, która zachowuje kształt znany z wcześniejszych generacji i zajmuje pokaźną część tylnej obudowy. Jest ona nieco mniej masywna niż w Pura 80 Ultra, ale nadal rzuca się w oczy.

Na polskim rynku smartfon trafia do sprzedaży w trzech wariantach kolorystycznych: Orange Ocean, Graphite Black oraz Blush Gold. Najbardziej wyróżnia się wersja pomarańczowa z przejściem w błękit - to ona najlepiej pokazuje chęć producenta, by kolorowy smartfon znów był czymś więcej niż jedną z opcji w katalogu. Czarny i złoty prezentują się bardziej stonowanie, choć to właśnie odważny pomarańcz najlepiej oddaje charakter całej serii (podobnie jak wariant Orange Soda w innym modelu z rodziny Pro). Szkoda jednak, że do Polski ponownie nie dotarła najciekawsza kolorystycznie wersja - fioletowo-pomarańczowy gradient, który prezentuje się wyjątkowo efektownie.

Nawet najładniejsze wykończenie nie zmienia faktu, że trzymanie tego telefonu w dłoni to spore wyzwanie gabarytowe. Urządzenie ma wymiary 164 x 77,1 x 8,1 mm i waży około 231 gramów, co czyni je dużą i ciężką konstrukcją, szczególnie w zestawieniu z bardziej kompaktowymi flagowcami. Aluminiowa rama oraz szklany przód i tył dają poczucie solidności, a kanciaste krawędzie poprawiają pewność chwytu. Z drugiej strony taka kanciasta, prostopadłościenna forma z wystającą wyspą aparatów stała się dziś niemal standardem rynkowym, przez co model traci nieco indywidualnego charakteru - obłe, zaokrąglone konstrukcje wyglądały na tle konkurencji ciekawiej. Telefon zachowuje za to certyfikaty IP68 i IP69, co oznacza odporność zarówno na zanurzenie w wodzie, jak i na działanie silnych strumieni wody pod ciśnieniem.

Ekran to element, na którym Huawei zdecydowanie nie oszczędzał - widać to od razu po pierwszym uruchomieniu telefonu. Pura 90s Pro Max wyposażono w 6,9-calowy panel LTPO OLED o rozdzielczości 2880 x 1308 pikseli, odświeżaniu regulowanym od 1 do 120 Hz, 10-bitowej głębi kolorów oraz wsparciu HDR. Gęstość pikseli sięga około 460 ppi, dzięki czemu obraz jest wyjątkowo ostry, a tekst i grafika prezentują się bardzo dobrze. Na co dzień największą zaletą okazuje się jednak komfort użytkowania - szkło Kunlun z powłoką ograniczającą odblaski i odciski palców faktycznie trochę ułatwia korzystanie z telefonu w pełnym słońcu. Ekran jest jasny, kolory wyglądają naturalnie (choć da się je podkręcić w ustawieniach), a animacje działają płynnie. Warto podkreślić, że panel jest całkowicie płaski, bez mocno zaokrąglonych krawędzi, co eliminuje problem przypadkowych dotknięć i zniekształceń obrazu na brzegach ekranu. To zmiana względem Pura 80 Ultra, gdzie zaokrąglony ekran bywał wygodniejszy w codziennym użytku, choć dziś taki płaski panel oferuje już niemal każdy smartfon z tej półki.

Czytnik linii papilarnych umieszczono z boku obudowy, w przycisku zasilania. Działa szybko i niezawodnie, choć osobiście uważam to rozwiązanie za mniej wygodne od czytnika wbudowanego w ekran. Dla części użytkowników będzie to po prostu kwestia przyzwyczajenia, jednak w telefonie w tej cenie można było oczekiwać bardziej nowoczesnego podejścia. Osoby, które często odblokowują telefon leżący płasko na biurku, szybko odczują różnicę na niekorzyść bocznego czytnika, wymagającego nieco gimnastyki dłoni.

Główny aparat dysponuje matrycą 50 Mpx o rozmiarze 1/1,28 cala, optyczną stabilizacją obrazu oraz mechaniczną, dziesięciostopniową przysłoną o zmiennej wartości od f/1,4 do f/4,0. Fotografie z głównego obiektywu charakteryzują się wysokim kontrastem, szerokim zakresem dynamiki i żywymi, ale nieprzesadzonymi kolorami. Zastosowana technologia LOFIC pomaga uchronić najjaśniejsze fragmenty kadru przed prześwietleniem, dzięki czemu zdjęcia pod słońce zachowują detale zarówno w niebie, jak i w cieniach. Zdjęcia nocne wychodzą jasne i czyste, bez nadmiernego szumu, choć automatyczny HDR miejscami rozjaśnia cienie mocniej, niż autor recenzji by sobie życzył.

Prawdziwą gwiazdą zestawu jest jednak teleobiektyw. Dysponuje on matrycą 200 Mpx o takich samych wymiarach jak sensor głównego aparatu, zoomem optycznym 4x odpowiadającym ogniskowej 89 mm, stabilizacją optyczną oraz laserowym autofokusem. To rzadkie podejście, ponieważ większość producentów montuje w teleobiektywach wyraźnie mniejsze matryce. Efekt widać na zdjęciach - fotografie z zoomem 4x mają realną głębię ostrości, naturalnie rozmyte tło i dużo szczegółów, bez wrażenia sztucznego dogenerowania obrazu przez algorytmy. Nawet hybrydowy zoom 8x daje zdjęcia bardzo dobrej jakości przy ograniczonej ingerencji AI, choć powyżej tej wartości lepiej już nie wchodzić.

Teleobiektyw sprawdza się też jako aparat makro i właśnie w tej roli robi największe wrażenie. Pozwala ostrzyć z bardzo małej odległości, a duża matryca umożliwia uchwycenie faktury owadów, roślin, tkanin czy drobnych przedmiotów z detalami niewidocznymi gołym okiem. Aparat ultraszeroki ma 40 Mpx i autofokus - w dobrych warunkach oświetleniowych daje poprawne, spójne kolorystycznie zdjęcia, a korekcja zniekształceń działa sensownie. Po zmroku traci jednak wyraźnie na jakości względem głównych obiektywów, co zresztą jest normą w tej klasie sprzętu. Przednia kamera ma 13 Mpx, szeroki kąt, autofokus i możliwość nagrywania w 4K, więc poradzi sobie też przy nagrywaniu vlogów, choć to zdecydowanie najsłabsze ogniwo całego zestawu.

Jeśli chodzi o wideo, Huawei umożliwia nagrywanie w 4K przy 60 kl./s zarówno głównym aparatem, jak i przednią kamerą. Stabilizacja działa pewnie, a trzy mikrofony skutecznie ograniczają hałas otoczenia i szum wiatru. Dostępne jest również nagrywanie z teleobiektywu przy 20-krotnym zoomie oraz tryb super slow motion w rozdzielczości 1080p przy 960 kl./s. Brakuje za to nagrywania w 8K oraz 4K przy 120 kl./s. Dla większości osób nie będzie to istotna wada, ale wymagający twórcy wideo mogą odczuć ten brak, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Pura 90s Pro Max nie należy do tanich telefonów i wielu kupi go właśnie z myślą o foto-wideo.

Sercem urządzenia jest procesor Kirin 9030S wytwarzany w procesie 5 nm, któremu towarzyszy 12 GB pamięci RAM i 512 GB pamięci na dane. Telefon obsługuje sieci 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, NFC, eSIM oraz port podczerwieni - taki zestaw, szczególnie po powrocie 5G, powinien zadowolić niemal każdego użytkownika. Trzeba jednak zaznaczyć, że Kirin 9030S nie imponuje wydajnością, zwłaszcza w grach i przy dłuższym obciążeniu. W codziennych zadaniach, obsłudze mediów społecznościowych, przeglądaniu internetu czy fotografowaniu i nagrywaniu wideo telefon działa płynnie, ale nie jest to sprzęt dla osób oczekujących maksymalnej liczby klatek na sekundę w grach.

Europejska wersja Pura 90s Pro Max ma akumulator o pojemności 5270 mAh, podczas gdy w Chinach dostępny jest wariant z baterią 5850 mAh. Różnica jest odczuwalna na papierze, choć w praktyce bateria wystarcza na pełny dzień normalnego użytkowania - autor recenzji nie miał z tym problemów. Ładowanie przewodowe osiąga moc 100 W, bezprzewodowe 80 W, a telefon obsługuje też ładowanie zwrotne, więc pod tym względem prezentuje się topowo. Europejski model działa pod kontrolą EMUI 16 opartego na Androidzie 16, co jest dobrą informacją, jednak największym ograniczeniem pozostaje brak preinstalowanych usług Google. Nakładka GBox pozwala obejść ten problem, ale pytanie, czy zdecydują się na to osoby mniej techniczne.

W Polsce Huawei Pura 90s Pro Max wyceniono na 6999 zł za wariant z 12 GB RAM i 512 GB pamięci. To propozycja, którą można polecić przede wszystkim osobom szukającym topowego narzędzia do fotografii i nagrywania wideo. Jednocześnie jest to smartfon ze świetnym ekranem, solidnym i estetycznym wykończeniem, dobrą baterią oraz bardzo szybkim ładowaniem. Nadal jednak pozostają dwie bolączki - brak fabrycznie zainstalowanych usług Google oraz słabsza wydajność procesora w porównaniu z konkurencją.

Zalety

  • Zaawansowany i ponadprzeciętny zestaw aparatów = znakomita jakość zdjęć
  • Świetny, płaski ekran LTPO OLED
  • Bardzo szybkie ładowanie
  • Wysoka odporność i jakość wykonania
  • 5G wróciło!

Wady

  • Brak preinstalowanych usług Google
  • Boczny czytnik linii papilarnych zamiast ekranowego
  • Duże gabaryty i waga - nie każdemu będą odpowiadać

Źródło: AntyWeb

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania