AI

Google buduje gigantyczne centrum AI w Indiach. Mieszkańcy boją się o wodę

Koncern zainwestuje 15 mld dol. w ośrodek sztucznej inteligencji w Visakhapatnam, licząc na tysiące miejsc pracy. Lokalna społeczność obawia się jednak, że serwerownie pogłębią niedobory wody i zajmą tereny rolnicze.

6 min czytania

Google chce budować potęgę AI. Mieszkańcy boją się, że zabraknie wody
Google chce budować potęgę AI. Mieszkańcy boją się, że zabraknie wody

W indyjskim Visakhapatnam ruszyła budowa jednego z największych na świecie ośrodków obliczeniowych dla sztucznej inteligencji. Google deklaruje wydatek rzędu 15 mld dol. i zapewnia o korzyściach gospodarczych dla regionu, ale okoliczni mieszkańcy patrzą na projekt z niepokojem – w okolicy, gdzie już teraz wysychają studnie, mają powstać ogromne serwerownie. Aktywiści domagają się zatrzymania kolejnych inwestycji do czasu przeprowadzenia niezależnych analiz środowiskowych, a zapewnienia Google o chłodzeniu powietrznym nie wszystkich przekonują.

15 miliardów dolarów na centrum AI. Google rusza z pełną parą

Portowe miasto Visakhapatnam na wschodnim wybrzeżu Indii ma szansę stać się jednym z kluczowych punktów globalnej infrastruktury sztucznej inteligencji. Google ogłosiło, że w latach 2026-2030 zainwestuje tam 15 mld dol. – to największe przedsięwzięcie koncernu w historii jego obecności w Indiach.

Projekt wykracza poza zwykłą serwerownię. Google planuje rozległy kompleks obliczeniowy przystosowany do obsługi zaawansowanych modeli AI, a przy okazji nową infrastrukturę energetyczną i telekomunikacyjną.

Przy realizacji współpracują m.in. indyjskie firmy AdaniConneX oraz Airtel. W planach znalazły się też podmorskie kable światłowodowe, które mają uczynić z Visakhapatnam istotny węzeł wymiany danych łączący Indie z resztą świata. Pierwsze instalacje mają zacząć działać w 2028 roku. Pod inwestycję przeznaczono tereny o powierzchni około 243 hektarów – to odpowiednik ponad 340 boisk piłkarskich. Dla rządu Indii przedsięwzięcie to symbol technologicznego skoku kraju, jednak mieszkańcy terenów objętych budową nie podzielają tego entuzjazmu.

Tam, gdzie rosły mango, stają serwery. Lokalni mieszkańcy są oburzeni

Na części działek przeznaczonych pod inwestycję do niedawna rosły sady mango i nerkowca. Dziś teren przygotowują już maszyny budowlane.

Chandala Sadamma, 50-letnia rolniczka, sprzedała pod projekt działkę o powierzchni około 0,8 ha, otrzymując za nią ponad 82 tys. dol. W rozmowie z agencją AFP przyznała jednak, że widok zniszczonego sadu napawa ją smutkiem, a sposób, w jaki przeprowadzono transakcję, jej zdaniem nie uwzględnił w pełni interesów dotychczasowych mieszkańców.

Sprzeciw lokalnej społeczności nie ogranicza się do kwestii wykupu ziemi. Ludzie obawiają się, że nowo powstające centra danych pochłoną kolejne grunty rolne, zwiększą zużycie energii i pogłębią trudności z dostępem do wody.

Na jednym z protestów przeciwko inwestycji pojawiło się hasło przypominające, że danych nie da się pić – dobrze oddaje ono obawy mieszkańców, że zyski z rozwoju AI trafią do globalnych korporacji, a koszty środowiskowe poniesie lokalna społeczność.

Organizacja Human Rights Forum apeluje o wprowadzenie moratorium na budowę kolejnych centrów danych w stanie Andhra Pradesh do momentu opublikowania niezależnych ocen wpływu tych inwestycji na środowisko i ludność.

Google zapewnia, że obejdzie się bez wody do chłodzenia

Najwięcej kontrowersji budzi kwestia wody. Serwery centrów danych generują duże ilości ciepła, więc wymagają stałego chłodzenia, a część takich instalacji opiera się na systemach wyparnych, w których woda służy do odprowadzania nadmiaru energii cieplnej.

Google zapewnia jednak, że w swoim indyjskim ośrodku zastosuje zaawansowany system chłodzenia powietrznego, rezygnując z wykorzystywania lokalnych zasobów wody w sposób typowy dla klasycznych rozwiązań wyparnych.

Analiza wykazała presję na lokalne zasoby wodne, dlatego firma od początku zdecydowała się na rozwiązanie ograniczające potrzebę korzystania z wody.

Alexander Smith, odpowiedzialny w Google za infrastrukturę i energię w regionie Azji i Pacyfiku

Nie oznacza to jednak, że cała inwestycja będzie neutralna pod względem zużycia wody – surowiec ten nadal będzie potrzebny do innych celów, a jego zużycie pojawia się pośrednio także przy produkcji energii elektrycznej.

Google deklaruje, że do 2030 roku chce uzupełniać zasoby wodne w ilości odpowiadającej 120 proc. wody zużywanej w ramach swojej działalności. To jednak zobowiązanie odnoszące się do szerszej działalności firmy, a nie gwarancja zwrotu dokładnie takiej samej ilości wody do lokalnego ujęcia.

188 tysięcy miejsc pracy? Mieszkańcy podchodzą do tego sceptycznie

Drugim argumentem na rzecz inwestycji są korzyści gospodarcze. Według szacunków Google ośrodek ma generować około 688 mln dol. lokalnej aktywności ekonomicznej rocznie. Firma podaje również, że budowa dużego centrum danych tworzy średnio około 4200 miejsc pracy rocznie w trakcie realizacji projektu, choć po jego uruchomieniu liczba stałych etatów specjalistycznych ma być liczona raczej w setkach.

Znacznie wyższe liczby padają ze strony władz stanu Andhra Pradesh, które mówią o potencjale wygenerowania 188 tys. bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy. Tę wartość należy jednak traktować jako prognozę szerszych skutków gospodarczych, a nie deklarację zatrudnienia takiej liczby osób bezpośrednio w serwerowniach Google.

Przeciwnicy inwestycji podkreślają, że centra danych pochłaniają ogromny kapitał, ale po zakończeniu budowy nie dają pracy proporcjonalnie dużej liczbie osób, przez co nie odpowiadają na potrzeby regionu potrzebującego licznych i stabilnych etatów.

Zainteresowanie firm technologicznych już wpłynęło na rynek nieruchomości – jak wskazują przedstawiciele lokalnej branży deweloperskiej, ceny gruntów wzrosły średnio o ponad 45 proc. od momentu ogłoszenia planów budowy ośrodków danych.

Kolejne wyzwanie to prąd – i to na ogromną skalę

Woda to nie jedyny zasób budzący niepokój. Google zapowiada centrum obliczeniowe o skali gigawatowej, nie ujawniając jednak dokładnego zapotrzebowania energetycznego całej inwestycji. Firma deklaruje, że sfinansuje rozbudowę infrastruktury elektroenergetycznej oraz zainwestuje w nowe źródła czystej energii i magazyny energii.

Podobny problem opisywaliśmy niedawno w przypadku Finlandii, gdzie Google zapowiedziało inwestycje w centra danych warte 13 mld euro oraz zaangażowanie w rozwój energetyki jądrowej. Pokazuje to, że wyścig o sztuczną inteligencję coraz mocniej zależy od dostępu do stabilnych źródeł prądu.

W Visakhapatnam sprawę komplikuje fakt, że Google nie działa tam samo. Reliance Industries, Brookfield i Digital Realty prowadzą w tym samym regionie własny projekt centrum AI, wyceniany na około 11 mld dol. Mieszkańcy obawiają się więc nie tylko skutków pojedynczej inwestycji, lecz również skumulowanego zapotrzebowania wielu obiektów powstających niemal równocześnie.

Opór wobec centrów danych rośnie na całym świecie

Sytuacja w Indiach nie jest wyjątkiem. Podobne konflikty wokół serwerowni coraz częściej pojawiają się w Stanach Zjednoczonych i Europie. Kilka dni temu pisaliśmy o Amazonie, który przeznaczy ponad 1 mld dol. na program wsparcia dla społeczności żyjących w pobliżu jego centrów danych, zapowiadając m.in. większą przejrzystość inwestycji oraz pomoc w obniżaniu kosztów wody i energii.

Wcześniej Microsoft zobowiązał się pokrywać koszty energii i rozbudowy sieci niezbędnej do obsługi własnych serwerowni. Takie decyzje pokazują, że sprzeciw mieszkańców zaczyna być przez technologicznych gigantów traktowany jako realna przeszkoda w dalszej ekspansji.

Również Google zapowiada działania na rzecz lokalnej społeczności – programy poprawy gospodarki wodnej, budowę instalacji dostarczających wodę pitną oraz szkolenia zawodowe dla mieszkańców. Aktywiści oczekują jednak niezależnych audytów i jawnych danych na temat rzeczywistego wpływu inwestycji, ponieważ same deklaracje firmy nie pozwalają ocenić, czy zapowiadane środki okażą się wystarczające.

Budowa w Visakhapatnam już trwa, ale spór o jej konsekwencje dopiero nabiera rozpędu. Google planuje stworzyć tam jeden z najważniejszych ośrodków sztucznej inteligencji poza granicami Stanów Zjednoczonych. Pytanie, czy po uruchomieniu serwerów w domach lokalnych mieszkańców nadal wystarczy wody, pozostaje otwarte.

Źródło: Spider's Web

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania