Fire Emblem: Fortune's Weave - recenzja gigantycznej gry na Switcha 2
Nowa odsłona Fire Emblem oferuje cztery odrębne kampanie i nawet 200 godzin rozgrywki. Sprawdzamy, czy tak ogromna produkcja utrzymuje wysoki poziom od początku do końca.
Finał kampanii przychodzi po jakichś 60-70 godzinach spędzonych z grą - i wtedy okazuje się, że to był dopiero jeden z czterech dostępnych wątków fabularnych. Żeby poznać historie wszystkich grywalnych postaci w Fire Emblem: Fortune's Weave, trzeba zainwestować w sumie około 200 godzin. Warto poświęcić każdą z nich.
Jedna z najbardziej rozbudowanych produkcji w historii Nintendo
Twórcy Fortune's Weave zdają się kierować zasadą pełnej dobrowolności - nic nie jest tu obowiązkowe, ale wszystko jest dostępne. Gra daje do wyboru czworo (a właściwie pięcioro) bohaterów, jednak wcale nie trzeba przechodzić wszystkich ich historii. Ci, którzy zechcą, mogą swobodnie przeskakiwać między czterema ścieżkami, mieszając kolejność wątków.
Warto to robić, bo losy poszczególnych postaci splatają się ze sobą jak w latynoamerykańskim serialu. Wszyscy bohaterowie ostatecznie docierają do miasta Dagsion, gdzie odbywa się wydarzenie przypominające starożytne igrzyska olimpijskie. Miesiącami najznamienitsi wojownicy z sąsiednich krain rywalizują na oczach tłumów zgromadzonych w koloseum. Na trybunach zasiadają nie tylko krwiożerczy mieszkańcy miasta, ale i wpływowe bóstwa, które wspierają swoich wybranych zawodników.
Choć fundamentem Fire Emblem: Fortune's Weave jest dość banalny schemat wielkiego turnieju, gra otacza go naprawdę wciągającym kontekstem. W tle rozgrywa się skomplikowana sieć polityczno-ideologicznych zależności i intryg, które śmiało mogłyby konkurować z fabułą Gry o tron. Na początku trudno zrozumieć większość tych powiązań, ale to zamierzone - produkcja przypomina cebulę, z której warstwy odkrywa się stopniowo. Właściwie w tym przypadku mówimy o czterech cebulach naraz.

Wcześniejsze przewidywania okazały się nietrafione
We wcześniejszych wrażeniach z gry pojawiła się teza, że mimo równoległych czterech kampanii powtarzalność treści praktycznie nie występuje. Ta ocena się nie sprawdziła. Postacie dzielą między sobą drugoplanowe zadania fabularnie nieistotne (typu zbieranie dziesięciu wilczych skór), zlecenia miejskie, identyczne lokacje na mapie świata, a także niektóre kluczowe pojedynki na arenie koloseum. Jednak same historie każdego z herosów są na tyle odmienne - w dużej mierze dzięki towarzyszącym im postaciom - że zmiana bohatera wciąż daje poczucie nowości.
Autor recenzji przeszedł Fire Emblem: Fortune's Weave, prowadząc rozgrywkę wszystkich herosów równolegle. Po zakończeniu piątego aktu mrocznego szermierza Dietricha następowało natychmiastowe przejście do piątego aktu tancerki Ledy. Trzeba jednak zaznaczyć, że to najbardziej czasochłonny i wymagający sposób przechodzenia gry. Znacznie skuteczniej jest trzymać się jednej postaci od początku do końca, ponieważ po zakończeniu jej wątku otrzymuje się silne bonusy doświadczenia dla kolejnych bohaterów. Mimo to przyjemność z poznawania tych samych zdarzeń z różnych punktów widzenia okazała się nie do przecenienia.
Odmienne są też mechaniki, jakie wnosi każdy z bohaterów. Młody jeździec Cai zajmuje się chwytaniem dzikich zwierząt i przekształcaniem ich w wierzchowce. Wybitny szermierz Dietrich ma zdolność wywoływania potyczek na mapie świata. Piękna i silna władczyni Theodora rekrutuje bataliony - oddziały wsparcia wykorzystywane podczas walk. Tancerka Leda z kolei występuje w karczmach, zdobywając w ten sposób prestiż. Każdy z tych mechanizmów realnie wpływa na ekonomię gry i wyraźnie odróżnia poszczególne kampanie od siebie.

Mnogość świeżych i udanych rozwiązań
Seria po raz pierwszy tak śmiało sięga po elementy klasycznego RPG, wprowadzając do Fortune's Weave dungeony rozgrywane w czasie rzeczywistym. Kamera podąża wtedy za wybranym czempionem, a gracz eksploruje korytarze, otwiera skrzynie ze skarbami i atakuje przeciwników, co uruchamia przyspieszoną walkę turową bez klasycznej mapy taktycznej. Takie starcia można też pominąć - podobnie jak w serii Total War - przechodząc bezpośrednio do ekranu z wynikiem.
Eksploracja podziemi nadaje rozgrywce bardziej kinowy charakter, a przy tym uzasadnia sens zwiedzania mapy świata. W dungeonach czekają liczne potężne artefakty, choć większość z nich jest całkowicie opcjonalna. Dzięki temu weterani mają dodatkowe wyzwania, a osoby skoncentrowane wyłącznie na fabule nie muszą zapuszczać się w te lokacje.
Kolejnym plusem jest wprowadzenie do Fire Emblem naprawdę wielkich jednostek. W klasycznych bitwach turowych na mapie taktycznej można wreszcie zobaczyć masywne bojowe słonie i inne olbrzymie stworzenia, zajmujące aż cztery pola jednocześnie. To nie tylko efekt wizualny, ale realny element strategiczny - takie molochy da się blokować w wąskich przesmykach albo atakować z wielu jednostek naraz. Gracze lubiący taktyczne kombinacje dostają nowe możliwości.
Same starcia rzadko ograniczają się do prostego pokonania bossa. Twórcy częściej niż w poprzednich odsłonach różnicują warunki zwycięstwa. Jedna z bardziej zapadających w pamięć bitew przypominała partię warcabów - trzeba było zajmować kluczowe pozycje, a pokonane jednostki wracały na linię startową, gotowe do ponownego użycia. Producenci umiejętnie modyfikują sztywną formułę turową, czyniąc ją zaskakująco elastyczną.

Gra to znacznie więcej niż tylko kolejne bitwy
Fortune's Weave oferuje otwartą mapę świata, rozległe miasto Dagsion do zwiedzania, kilka dodatkowych trójwymiarowych wiosek, ogrom aktywności, liczne postacie niezależne oraz mechanikę upływającego czasu. Ten czas ma realne znaczenie - tylko w konkretny dzień można na przykład zobaczyć walkę rywali na arenie i nauczyć się dzięki temu nowej umiejętności. Nieobecność w mieście oznacza utraconą szansę. Z tego powodu śledzenie kalendarza staje się jednym z głównych elementów rozgrywki - trzeba precyzyjnie planować, jak długo można przebywać poza miastem, a kiedy warto do niego wrócić.
W trakcie rozgrywki między poszczególnymi starciami mija czasem nawet pół godziny - i to wcale nie jest problemem. W tym czasie można ulepszać ekwipunek, budować relacje z członkami drużyny, wykonywać dodatkowe zadania fabularne, planować kalendarz, odkrywać mapę świata i zdobywać surowce. Żadna z tych aktywności nie jest obowiązkowa, to po prostu kolejna warstwa cebuli, którą chce się odkrywać. Fortune's Weave sprawdza się równie dobrze jako gra na pół godziny dziennie, jak i na całe popołudnie, idealnie wpisując się w hybrydowy charakter Switcha 2.
Kiedy rozgrywka zaczyna wydawać się monotonna, wystarczy przełączyć się na innego herosa. Jego osobisty wątek oraz unikalni towarzysze natychmiast przywracają zainteresowanie. Warto dodać, że w późniejszej fazie gry bohaterowie mogą sobie wzajemnie „podbierać” zaufanych sojuszników, co znacząco urozmaica dialogi relacyjne w karczmie. Przekonanie takich lojalistów do zmiany strony wymaga jednak solidnego wysiłku.

Połączenie mocnych stron dwóch poprzednich odsłon
Ani Mario, ani Pokemony, ani nawet Donkey Kong - to właśnie Fortune's Weave jest, według recenzenta, absolutnie obowiązkową pozycją na Switchu 2. Fani tego typu rozgrywki powinni być zachwyceni. Nowa produkcja łączy najlepsze cechy dwóch poprzednich odsłon Fire Emblem: polityczną intrygę znaną z Three Houses oraz zróżnicowaną, widowiskową walkę z Engage.
Zmienna, wielowątkowa rozgrywka, ogromna ilość zawartości, akceptowalna grafika, szybkie wczytywanie, podziemia w czasie rzeczywistym oraz solidna polityczna intryga sprawiają, że Fortune's Weave trafia do osobistego TOP3 wszystkich odsłon serii Fire Emblem. Zakończenie fabularne trochę zawodzi, a miasto służące jako baza wypadowa nie zachwyca pod względem wizualnym, ale sama przygoda pozostaje wyśmienita. To rarytas, który można się delektować tygodniami, a relacja ceny do zawartości jest wręcz absurdalnie korzystna.
- Wszystko możesz, nic nie musisz
- Czterech grywalnych herosów, odmienne wątki i mechaniki
- Zawartość na 200 godzin. W dużej części unikalna
- Fabio to kapitalna kreacja, a angielski aktor zachwyca
- Masa świeżych pomysłów, jak dungeony
- Efektowne, dosyć szybkie starcia i wielkie jednostki
- Polityczno-ideologiczna intryga z potencjałem
- Dla mnie aktualny król Nintendo Switcha 2
- Rozczarowujący "piąty" heros
- Finał nieco poniżej oczekiwań
- Produkcja mocno nierówna graficznie
- Część zawartości to ostry recykling
Fire Emblem: Fortune's Weave zasługuje na miejsce w gronie trzech najlepszych odsłon w historii serii i stanowi absolutnie obowiązkową pozycję na konsoli Nintendo Switch 2.
Źródło: Spider's Web


