AI

Fałszywi studenci napędzani przez AI wyłudzili z amerykańskich uczelni 200 mln dolarów

Departament Sprawiedliwości USA ujawnił szczegóły gigantycznego oszustwa, w którym przestępcy za pomocą sztucznej inteligencji i skradzionych danych osobowych tworzyli fikcyjnych studentów. Proceder objął blisko 800 tysięcy fałszywych kont i doprowadził do strat szacowanych na 200 mln dolarów.

4 min czytania

Miliony dolarów wyparowały z uczelni. "Studenci-duchy" oszukali system
Miliony dolarów wyparowały z uczelni. "Studenci-duchy" oszukali system

Gdyby ktoś sądził, że korzystanie z przeterminowanej legitymacji studenckiej przy zakupie zniżkowego biletu to szczyt studenckiej pomysłowości w oszukiwaniu systemu, amerykańskie służby mają dowód, że można pójść znacznie dalej. Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych opisał mechanizm wielomilionowego przekrętu, w którym przestępcy łączyli wykradzione dane osobowe, sztuczną inteligencję oraz fikcyjne konta studenckie, budując armię tzw. studentów-duchów. Szacuje się, że takich nieistniejących uczniów było około 800 tysięcy, a łączna kwota, która w ten sposób zniknęła z systemu pomocy finansowej, sięga 200 mln dolarów.

Tożsamość prawdziwej osoby, mózg sztucznej inteligencji, konto bankowe w Kenii

Cały proceder zaczynał się od kradzieży danych osobowych obywateli USA — głównie takich, którzy skończyli szkołę średnią, lecz nigdy nie zapisali się na studia. Skradzionymi informacjami posługiwano się następnie do wypełniania wniosków o federalne wsparcie finansowe w systemie FAFSA (Free Application for Federal Student Aid). Gdy fikcyjny student zostawał formalnie przyjęty na uczelnię, uruchamiano przelewy pieniędzy przeznaczonych na pokrycie kosztów edukacji.

Warto przypomnieć, że amerykański model studiowania mocno odbiega od polskiego. Czesne jest tam standardem, a jego wysokość potrafi sięgać kilkudziesięciu tysięcy dolarów rocznie. Z tego powodu państwo udostępnia studentom federalne pożyczki i granty, o które można ubiegać się właśnie przez formularz FAFSA. Środki w pierwszej kolejności trafiają na konto uczelni, pokrywając czesne i inne opłaty, a nadwyżka wraca do studenta na bieżące wydatki związane z nauką i życiem. To właśnie te zwroty nadwyżek stały się głównym łupem przestępców.

Sztuczna inteligencja jako wirtualny student na zajęciach

Samo złożenie sfałszowanego wniosku FAFSA nie gwarantowało jeszcze utrzymania fikcyjnego konta w systemie. Przestępcy musieli dodatkowo przekonać uczelnie, że zarejestrowani „studenci” naprawdę biorą udział w zajęciach. Z pomocą przyszła sztuczna inteligencja, którą wykorzystywano do wypełniania dokumentacji, wykonywania zadań zaliczeniowych, a nawet do symulowania obecności podczas zajęć prowadzonych online.

Jak podaje Departament Sprawiedliwości, w niektórych sytuacjach przestępcy generowali obraz nieistniejącego studenta, który „pojawiał się” w wirtualnej sali lekcyjnej. Systemy uczelniane odbierały wówczas sygnały świadczące o tym, że dana osoba uczestniczy w kursie i zalicza kolejne etapy programu. Dzięki temu fałszywe konta pozostawały aktywne przez kolejne semestry, co umożliwiało pobieranie następnych transz pomocy finansowej.

Śledczy nie zdradzili, jakich konkretnie modeli czy usług AI używali przestępcy. Potwierdzili za to, że sztuczna inteligencja automatyzowała zarówno składanie wniosków, jak i utrzymywanie pozorów rzeczywistej aktywności akademickiej.

Ślad pieniędzy prowadzi do Kenii

Środki wypłacane na podstawie fałszywych wniosków lądowały na kontach bankowych kontrolowanych przez przestępców. W cały mechanizm zaangażowani byli tzw. słupy, czyli osoby użyczające własnych rachunków do przyjmowania nielegalnych przelewów. Zatrzymywały one dla siebie ustaloną prowizję, a resztę kwoty przekazywały dalej, do zagranicznych wspólników.

Departament Sprawiedliwości opisał przypadek jednej osoby, która poprzez kilka rachunków bankowych przyjęła ponad 700 zwrotów federalnej pomocy studenckiej o łącznej wartości około 1,44 mln dolarów. Z tych środków przeprowadzono tysiące transakcji, w wyniku których co najmniej 1,3 mln dolarów trafiło ostatecznie na konta zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Kenii.

Część sprawców miała powiązania z siatką działającą na terenie Kenii. Amerykańskie służby, działając wspólnie z tamtejszymi organami ścigania, zabezpieczyły ponad 750 tys. dolarów w kryptowalutach należących do osoby zamieszanej w proceder. W ramach operacji o nazwie Ghostbusters postawiono zarzuty pięciu osobom.

Ponad 830 tysięcy podejrzanych kont

Jak podaje Departament Edukacji, we wrześniu i październiku 2026 roku zidentyfikowano aż 830 840 potencjalnie fikcyjnych kont w systemie Federal Student Aid. Ich łączną wartość oszacowano na blisko 130 mln dolarów. FBI z kolei wskazało ponad 32 mln dolarów strat powiązanych z osobami objętymi pierwszymi postępowaniami w tej sprawie. Całkowita skala oszustwa może więc przekraczać 200 mln dolarów.

Do wykrycia procederu przyczyniła się analiza danych prowadzona wspólnie przez Departament Edukacji i FBI. Śledczy wychwycili nietypowe wzorce w zgłoszeniach FAFSA, powiązania pomiędzy poszczególnymi kontami oraz podejrzane przepływy pieniędzy. To pozwoliło namierzyć setki osób zamieszanych w proceder i częściowo prześledzić transfery prowadzące do odbiorców za granicą.

Osoby, których dane zostały wykorzystane, często w ogóle nie wiedzą, że padły ofiarą oszustwa. Wielu Amerykanów dowiaduje się o całej sprawie dopiero wtedy, gdy instytucje państwowe zaczynają egzekwować spłatę zobowiązań zaciągniętych na ich nazwisko. Kradzież tożsamości może też uderzyć w historię kredytową, która w USA wpływa między innymi na możliwość wynajęcia mieszkania czy podpisania umowy telekomunikacyjnej — mimo że poszkodowany nigdy nie studiował i nie zobaczył żadnych pieniędzy z tego tytułu.

W odpowiedzi na skalę procederu Departament Edukacji wprowadził dodatkowe mechanizmy weryfikacji tożsamości wnioskodawców. Osoby składające formularz FAFSA mogą teraz zostać poproszone o okazanie dokumentu tożsamości przed kamerą, a automatyczne systemy oceniają poziom ryzyka towarzyszący każdemu zgłoszeniu. Takie rozwiązanie budzi jednak niepokój organizacji zajmujących się dostępem do edukacji — algorytmy mogą bowiem błędnie oznaczyć prawdziwych studentów jako oszustów, a dodatkowe wymogi dokumentowe mogą utrudnić ubieganie się o pomoc osobom z mniej zamożnych rodzin.

Źródło: Spider's Web