Technologie

Brad Pitt znów jako Cliff Booth – nowy film trafi do kin przed Netflixem, ale na krótko

David Fincher reżyseruje, Quentin Tarantino pisze scenariusz – powstaje kryminalny spin-off "Pewnego razu… w Hollywood". Produkcja pojawi się najpierw w kinach IMAX, a dopiero potem na Netflixie.

2 min czytania

Wielki hit Netflixa najpierw w polskich kinach. Ale trzeba się spieszyć
Wielki hit Netflixa najpierw w polskich kinach. Ale trzeba się spieszyć

Fabuła Dalszych perypetii Cliffa Bootha

Do roli kaskadera Cliffa Bootha, znanego z "Pewnego razu… w Hollywood", powraca Brad Pitt. Tym razem reżyserię przejął David Fincher, a za scenariusz odpowiada Quentin Tarantino. Produkcja nie jest jednak prostym przedłużeniem klimatu pierwowzoru – akcja toczy się w 1977 roku, czyli osiem lat po wydarzeniach z poprzedniej odsłony, a przedstawione na ekranie Los Angeles traci swój bajkowy, hollywoodzki sztafaż.

Bohater na co dzień zajmuje się obsługą projektorów w kinie, lecz poza pracą bierze na siebie zlecenia dalekie od legalności – rozwiązuje kłopoty gwiazd filmowych i osób z ich kręgu. Fabułę napędza telefon od agentki Karen Crosby, w którą wciela się Elizabeth Debicki; kobieta prosi Bootha o pomoc w sprawie dotyczącej telewizyjnej gwiazdy Charliego Petersa, granego przez Scotta Caana. W obsadzie znaleźli się również Carla Gugino, Yahya Abdul-Mateen II oraz Peter Weller.

Jak wynika z materiałów promocyjnych, widzów czeka mroczna opowieść kryminalna – pojawiają się wątki morderstwa, szantażu, kradzieży i wymuszenia. Nad całością czuwają bracia Verdusco, bezlitośni gangsterzy wprowadzający chaos w mieście. To zupełnie inna atmosfera niż w "Pewnego razu… w Hollywood", gdzie dominowała nostalgia za dawnym kinem – tu zamiast tego dostajemy brutalną, pełną przemocy historię.

Premiera w kinach i data wejścia na Netflix

"Dalsze perypetie Cliffa Bootha" zadebiutują w polskich kinach IMAX 25 listopada, lecz na dużym ekranie pozostaną zaledwie przez dwa tygodnie. Na platformie Netflix tytuł pojawi się dopiero 23 grudnia – odstęp między tymi datami wynosi prawie miesiąc. Część amerykańskich sieci kinowych, w tym Regal i Cinemark, a także niektórzy mniejsi operatorzy, zdecydowała się zrezygnować z pokazów w formacie IMAX, co przełożyło się na utratę około 150 sal w Ameryce Północnej. Jako możliwy powód wskazuje się zbyt szybkie udostępnienie filmu w streamingu.

Źródło: AntyWeb