Elon Musk pokazał zakupy robione przez Groka i sam sobie narobił kłopotów
Szef Tesli chwalił się, że agent AI potrafi bezpiecznie kupować za niego klocki LEGO, ale zapomniał zamazać dane zamówienia na zrzucie ekranu. Internauci natychmiast to wykorzystali.
Sztuczna inteligencja sprawdza się w wielu zadaniach, choćby przy masowej zmianie rozmiarów dziesiątek zdjęć jednym kliknięciem. Są jednak obszary, do których trudno się przekonać – jednym z nich jest przekazanie danych karty płatniczej agentowi AI i pozwolenie mu na samodzielne robienie zakupów. Taki scenariusz budzi obawy o bezpieczeństwo konta, ale Elon Musk twierdzi, że to wygodna i bezpieczna metoda kupowania w przyszłości. Szef Tesli i SpaceX opowiedział o zamówieniu kilku zestawów klocków LEGO zrealizowanym przez Groka. Do włamania hakerskiego nie doszło, zamiast tego uderzyła fala internetowej złośliwości – a cała sytuacja pokazuje, jak ostrożnie trzeba podchodzić do tego, co wrzucamy do sieci.
Jeden zrzut ekranu i zamówienie przechodzi w obce ręce
Grok Bot to agentyczna odmiana Groka, czatbota działającego w serwisie X, dostępna dla osób z płatną subskrypcją. Narzędzie pozwala zlecać mu różne zadania: monitorowanie witryn internetowych, przygotowywanie raportów, a także – jak się okazuje – zakupy. Elon Musk, uważany za duchowego twórcę całego projektu, opisał tę funkcję w swoim najnowszym wpisie. Pokazał, jak Grok Bot wyszukuje najlepsze zestawy LEGO Star Wars dla dzieci, a potem samodzielnie je zamawia w imieniu użytkownika. Transakcja zakończyła się bez problemów, jednak dalszy ciąg wydarzeń okazał się ciekawszy niż samo zamówienie.
Musk, przypadkowo albo nie, nie zamazał na zrzucie ekranu adresu i numeru zamówienia. Te dwa elementy wystarczają, by zarządzać cudzym zamówieniem, a społeczność X nie mogła przepuścić takiej szansy.
Użytkownicy platformy postanowili zrobić Muskowi żart, wykorzystując do tego czatbota AI powiązanego z LEGO. Część z nich anulowała zamówienie, inni przywracali je ponownie, i tak zamówienie krążyło między odwołaniem i reaktywacją. Do tego doszły próby doxxingu oraz wysyłki niechcianych paczek na podany adres. Musk szybko wyjaśnił, że opublikowany adres nie jest miejscem jego zamieszkania, lecz punktem ochrony, przez który przechodzą wszystkie przesyłki kierowane do niego.
Reakcja społeczności X była natychmiastowa, a skala zaangażowania w psucie komuś zakupów robi wrażenie. Nie jest to pierwszy taki przypadek w sieci, ale wciąż zaskakuje, ile wysiłku ludzie są w stanie poświęcić, żeby zrobić przykrość innej osobie.
Taka wygoda może sporo kosztować
Niezależnie od tego, czy dzieci Muska w końcu dostaną swoje klocki, z tej historii płynie konkretna nauka: udostępnianie Grokowi danych karty płatniczej to ryzykowny pomysł. To zupełnie inna sytuacja niż płatność kartą w zwykłym sklepie internetowym. Tam płacimy jednorazowo za określony koszyk, natomiast agent AI dostaje dane karty na stałe i samodzielnie decyduje, ile i gdzie wydać – dlatego każde niejasno sformułowane polecenie, na przykład kilka zestawów zinterpretowane jako kilkanaście, może od razu obciążyć nasze konto.
Jeszcze poważniejszym zagrożeniem jest atak typu prompt injection, czyli ukryte na stronie internetowej instrukcje, które model myli z poleceniami użytkownika. Wystarczy, że Grok Bot podczas przeszukiwania sklepów natrafi na spreparowaną witrynę, by dać się skłonić do zakupu u oszusta lub przekazania danych dalej. Warto więc zachować czujność – nie tylko przy korzystaniu z narzędzi AI, ale również przy publikowaniu treści w mediach społecznościowych.
Źródło: AntyWeb


