AI

Canon chce zabezpieczyć zdjęcia przed fałszerstwami AI - nowy patent z ciekawym bonusem

Canon opatentował system, który zamiast wykrywać ingerencję sztucznej inteligencji w obrazie, zapisuje dane o pochodzeniu zdjęcia i jego późniejszej obróbce. Przy okazji patent opisuje też sposób na korektę ostrości już po naciśnięciu spustu migawki.

5 min czytania

Canon opatentował sensor wykrywający manipulacje AI na zdjęciach
Canon opatentował sensor wykrywający manipulacje AI na zdjęciach

Generowanie realistycznych obrazów albo podmiana fragmentów prawdziwej fotografii zajmuje dziś sztucznej inteligencji dosłownie chwilę, a efekty bywają na tyle przekonujące, że gołym okiem trudno dopatrzeć się ingerencji. Canon proponuje inne podejście do tego problemu niż poszukiwanie cyfrowych śladów po algorytmach - firma opatentowała mechanizm, który od razu w aparacie zapisuje dane pozwalające ustalić pochodzenie zdjęcia i historię jego edycji.

Zgłoszenie patentowe o numerze US 2026/0278802 A1 trafiło do publikacji 17 września 2026 roku w Stanach Zjednoczonych. To kolejny krok w rozwijanej przez Canona rodzinie technologii uwierzytelniania fotografii, które zyskują na znaczeniu wraz z postępem generatywnej sztucznej inteligencji. Co ciekawe, dokument patentowy opisuje jeszcze jedną funkcję - możliwość niewielkiej korekty ostrości wykonaną już po zarejestrowaniu kadru.

Dwa sensory zamiast jednego

W jednym z wariantów opisanej konstrukcji aparat korzysta z pary elementów światłoczułych, które rejestrują tę samą scenę w identycznym momencie. Powstałe w ten sposób dwa obrazy nie są jednak całkowicie identyczne - dzielą je subtelne różnice.

Zestawiając ze sobą te dane, system jest w stanie wyliczyć, w którą stronę i o ile przesunięta jest ostrość względem właściwego punktu. Plik RAW, zgodnie z opisem patentu, może przechowywać zarówno główną fotografię, jak i dodatkowy zestaw informacji pochodzący z dwóch lekko odmiennych ujęć tej samej sceny. Zestawienie tych ujęć umożliwia ocenę, czy autofokus trafił prawidłowo, a przy niewielkim błędzie - jego korektę po fakcie. Jednocześnie aparat zapisuje dane potrzebne do potwierdzenia, skąd pochodzi plik i w jaki sposób był później modyfikowany.

Jak system może pomóc wykryć manipulację?

Warto od razu rozwiać możliwe nieporozumienie. Opatentowany mechanizm nie jest narzędziem, które bierze dowolne zdjęcie i wyrokuje, czy zostało stworzone bądź zmienione przez AI.

Zasada działania jest odwrotna. W dokumencie patentowym pojawia się odniesienie do standardu C2PA (Coalition for Content Provenance and Authenticity), którego celem jest budowanie weryfikowalnej historii cyfrowych treści. Do fotografii dołączane są dane takie jak sprzęt, na którym powstała, oraz informacje o kolejnych etapach jej obróbki. Całość jest chroniona kryptograficznie, co umożliwia sprawdzenie autentyczności zapisu i wykrycie ewentualnej ingerencji w niego.

Nie chodzi więc o ocenianie na oko, czy sztuczna inteligencja miała swój udział w powstaniu obrazu, lecz o prześledzenie jego drogi od momentu wykonania.

Taki mechanizm może w praktyce ujawnić sam fakt wprowadzenia zmian w zdjęciu, ale nie musi wskazać, czy dana modyfikacja powstała z udziałem AI.

System może zapisywać historię zdjęcia

Zgodnie z opisem patentu, aparat ma zapisywać dane potrzebne do potwierdzenia autentyczności obrazu - między innymi kryptograficzne skróty, czyli cyfrowe "odciski palca" (hash) liczone na podstawie zawartości pliku, oraz podpisy cyfrowe. Dzięki temu można zweryfikować, czy chronione dane zdjęcia uległy zmianie po tym, jak zostały uwierzytelnione.

Dane zgodne ze standardem C2PA da się jednak z pliku usunąć - czasem świadomie, a czasem po prostu w wyniku przetworzenia zdjęcia przez program lub platformę, która tego standardu nie obsługuje. Ich brak sam w sobie nie oznacza więc próby manipulacji, a jedynie brak możliwości potwierdzenia historii pliku na ich podstawie. C2PA oferuje też dodatkowe mechanizmy zabezpieczające - specjalny wzorzec wyliczony z zawartości obrazu albo ukryty znak wodny mogą pomóc odtworzyć powiązanie ze źródłowymi informacjami, nawet gdy nie są one już zapisane bezpośrednio w pliku.

Ostrość można poprawić po zrobieniu zdjęcia

Drugi wątek patentu dotyczy korekty ostrości już po naciśnięciu migawki. Rozwiązanie opiera się na różnicach między obrazami zarejestrowanymi przez oba sensory - na ich podstawie można stwierdzić, czy ostrość ustawiła się przed, czy za właściwym punktem, i jak duży był błąd.

Podczas obróbki można zmienić proporcje mieszania obrazów A i B, co pozwala w pewnym zakresie przesunąć płaszczyznę ostrości po wykonaniu zdjęcia.

To jednak nie jest dowolne przestawianie ostrości na wybrany obiekt po fakcie. Patent mówi wyłącznie o niewielkiej korekcie, ograniczonej zakresem zarejestrowanych danych. Funkcja mogłaby więc naprawić drobną pomyłkę autofokusa, ale nie zastąpi jego poprawnego działania w trakcie fotografowania.

Canon już szykuje się na erę zdjęć generowanych przez AI

Nowo opisany patent nie jest pierwszym krokiem Canona w stronę potwierdzania pochodzenia zdjęć - firma od pewnego czasu rozwija technologie służące temu celowi.

W maju 2026 roku Canon ogłosił start wdrożenia Authenticity Imaging System, skierowanego do mediów i agencji prasowych. System jest zgodny z C2PA i współpracuje z modelami Canon EOS R1 oraz Canon EOS R5 Mark II po włączeniu funkcji Image Authenticity. Pozwala zachować informacje o pochodzeniu zdjęcia od chwili jego wykonania, a następnie potwierdzać dane dołączane na kolejnych etapach obróbki i dystrybucji.

Canon korzysta tu między innymi z certyfikatów i znaczników czasu wystawianych przez zaufane źródła. Firma zwraca uwagę, że rozwój generatywnej AI sprawia, że manipulowanie zdjęciami i rozpowszechnianie fałszywych materiałów staje się coraz poważniejszym wyzwaniem. Przed wdrożeniem technologia była testowana wspólnie z agencją Reuters.

Na aparat z dwoma sensorami musimy jeszcze poczekać

Na obecnym etapie mówimy wyłącznie o zgłoszeniu patentowym. Nie wiadomo, czy Canon faktycznie wprowadzi opisaną konstrukcję do seryjnego aparatu - nie ma informacji o konkretnym modelu, dacie premiery ani cenie, a firmy z branży technologicznej regularnie patentują pomysły, które później nigdy nie trafiają do sprzedaży.

Mimo to sam koncept pokazuje ciekawy kierunek, w jakim może zmierzać fotografia. Skoro tworzenie i modyfikowanie realistycznych obrazów za pomocą AI staje się coraz prostsze, odpowiedzią niekoniecznie musi być wykrywanie fałszerstw po fakcie. Inną drogą jest wyposażenie autentycznego zdjęcia w weryfikowalny zapis jego pochodzenia oraz wszystkich późniejszych zmian.

Źródło: AntyWeb

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania