AI

Brazylijski sąd każe Mecie ujawnić działanie algorytmów Facebooka przed wyborami

Sztab Luiza Inácia Luli da Silvy twierdzi, że Facebook i Instagram ograniczały zasięg jego publikacji przed drugą turą wyborów prezydenckich w Brazylii. Sąd wyborczy nakazał Mecie w 48 godzin przedstawić dane o moderacji, reklamach i systemach rekomendacji.

7 min czytania

Meta majstrowała przy wyborach prezydenckich? Sąd prześwietli algorytmy Facebooka
Meta majstrowała przy wyborach prezydenckich? Sąd prześwietli algorytmy Facebooka

Trwa spór o to, czy mechanizmy rekomendacji stosowane na Facebooku i Instagramie mogły zaważyć na przebiegu wyborów prezydenckich w Brazylii. Zespół ubiegającego się o reelekcję Luiza Inácia Luli da Silvy zarzuca Mecie świadome zmniejszanie widoczności jego treści. Sprawą zajął się sąd, który zażądał szczegółowej dokumentacji dotyczącej moderacji, działań reklamowych oraz funkcjonowania algorytmów rekomendujących.

Koncern z Menlo Park musi wytłumaczyć, z jakiego powodu zawieszono konto reklamowe sztabu, co wydarzyło się ze statystykami wyświetleń filmów prezydenta oraz czy obaj rywale byli traktowani na identycznych zasadach. Na przygotowanie odpowiedzi dano 48 godzin. Meta kwestionuje stawiane jej zarzuty, lecz brazylijskie sądownictwo chce ustalić, co faktycznie rozgrywało się w zapleczu obu serwisów.

Facebook i Instagram miały ograniczać zasięgi prezydenta

Do sprawy doszło w szczególnie napiętym momencie kampanii — Brazylia szykuje się do drugiej tury głosowania, w której 25 października o fotel prezydencki powalczą urzędujący Lula da Silva oraz senator Flávio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro.

W pierwszej turze, rozstrzygniętej 4 października, nieznacznie lepszy okazał się Bolsonaro z wynikiem 47,03 proc. głosów wobec 45,16 proc. dla Luli. Przy tak niewielkiej różnicy kampania internetowa zyskuje dodatkowe znaczenie, zwłaszcza w walce o głosy wyborców jeszcze niezdecydowanych.

Przedstawiciele sztabu Luli uważają, że Meta, do której należą Facebook i Instagram, mogła utrudniać dotarcie do odbiorców z treściami wspierającymi prezydenta. Jak twierdzą, problemy dotyczyły między innymi ograniczonej możliwości promowania postów, nagłych skoków i spadków liczby wyświetleń oraz trudności z odnalezieniem wskazanych profili.

Za szczególnie podejrzane uznano wydarzenia po 7 października, gdy prezydent zaczął publikować nagrania w nowej formule, zwracając się bezpośrednio do widzów. Materiały błyskawicznie zdobyły dużą popularność, jednak sztab miał później zauważyć nieprawidłowości przy liczeniu odsłon i dystrybuowaniu filmów.

Sama fluktuacja zasięgów nie przesądza jeszcze o manipulacji. Algorytmy platform regularnie modyfikują sposób rekomendowania treści, a liczby wyświetleń mogą się zmieniać w wyniku weryfikacji odsłon czy usuwania sztucznego ruchu. Właśnie dlatego sztab prezydenta domaga się zbadania, czy w tym przypadku zastosowano mechanizmy traktujące kandydatów nierówno.

Sąd chce zajrzeć do mechanizmów Mety

10 października sędzia Marco Aurélio Bellizze z brazylijskiego Najwyższego Sądu Wyborczego (TSE) nakazał Mecie przedstawienie szczegółowych wyjaśnień w ciągu dwóch dni. Firma musi zabezpieczyć logi moderacji, dane dotyczące reklam oraz powiązane statystyki, a także ujawnić historię działań podjętych wobec oficjalnych kont Luli i innych profili wymienionych w skardze, licząc od 16 sierpnia.

Sąd domaga się informacji, czy dochodziło do zmniejszania zasięgów, wyłączania treści z rekomendacji, obniżania ich pozycji w wyszukiwarce lub nakładania oznaczeń wpływających na rozprzestrzenianie publikacji. Każde takie działanie ma być opisane z datą, godziną, uzasadnieniem oraz wskazaniem, czy decyzję podjął pracownik, czy system automatyczny.

Administrator konta zwykle widzi jedynie spadek liczby odbiorców swoich treści, nie znając przy tym kulisów decyzji podejmowanych przez algorytmy rekomendacyjne — pełna wiedza na ten temat pozostaje po stronie platformy. Sąd zwrócił uwagę właśnie na tę asymetrię informacyjną. Bez wglądu w dane techniczne trudno ocenić, czy spadek popularności wynikał z naturalnych zachowań odbiorców, usterki technicznej, czy konkretnej decyzji ograniczającej zasięg.

Konto reklamowe zablokowano 23 września

Kluczowym wątkiem sprawy jest wcześniejsza blokada konta, za pomocą którego sztab Luli publikował płatne reklamy. Skarga wskazuje, że dostęp do tej funkcji odebrano 23 września, jeszcze przed pierwszą turą głosowania. Choć później możliwość korzystania z konta przywrócono, sztab podważa sposób przeprowadzenia tej operacji oraz brak przekonującego uzasadnienia. Sąd oczekuje teraz wskazania konkretnej podstawy tej decyzji.

Nie mniej istotne będzie wyjaśnienie, jak Meta egzekwowała zasady dotyczące rekomendowania profili politycznych. Platforma musi odpowiedzieć, czy konta obu finalistów podlegały tym samym regułom i czy ewentualne ograniczenia miały porównywalny charakter.

Płatna reklama umożliwia dotarcie do osób, które wcześniej nie obserwowały danego polityka, podczas gdy systemy rekomendacji mogą pokazywać zwykłe posty użytkownikom spoza grona obserwujących. Wyłączenie jednego z tych kanałów może więc istotnie ograniczyć zasięg kampanii, nawet jeśli profil pozostaje aktywny i nadal można na nim publikować.

Podobny mechanizm był już opisywany w Polsce. Kilka miesięcy wcześniej Spider's Web relacjonował sytuację, w której Facebook ograniczył rekomendowanie strony Rozrywka Spider's Web, podczas gdy na platformie nadal funkcjonowały oszukańcze reklamy. To zupełnie inna sprawa, ale dobrze pokazuje, jak duży wpływ mają decyzje dotyczące widoczności kont, nawet jeśli nie wiążą się z ich pełną blokadą.

W tle 255 kont i 58 mln wyświetleń

Spór obejmuje też podejrzenia o zorganizowane rozpowszechnianie treści politycznych. Sztab prezydenta wskazuje na sieć 255 kont na Instagramie, które miały korzystać ze sztucznej inteligencji do tworzenia i publikowania materiałów wymierzonych w Lulę, jego partię oraz pierwszą damę Janję da Silvę.

Według danych przywołanych w skardze profile te zgromadziły łącznie około 58 mln wyświetleń w ciągu jednego miesiąca. Zdaniem kampanii mogły one sztucznie wykreować wrażenie autentycznego poparcia dla konkurenta, mimo że ich działanie było w rzeczywistości zautomatyzowane lub skoordynowane.

To jednak na razie twierdzenia strony skarżącej, a nie ustalenia sądowe. Nie wykazano też, że Meta sama stworzyła te konta ani że współdziałała z osobami je obsługującymi. TSE zażądał od firmy informacji, czy wykryto wskazaną sieć i jakie kroki podjęto, by zweryfikować jej autentyczność.

W tym wątku pojawiają się też niezależne ustalenia. Projekt VigIA, prowadzony przez brazylijską organizację factcheckingową Agência Lupa, zidentyfikował 64 publikacje polityczne stworzone lub zmodyfikowane przy użyciu AI, które pojawiły się w okresie obostrzeń obowiązujących wokół pierwszej tury wyborów.

Z analizy Lupy wynika, że 61 spośród tych materiałów wciąż było dostępnych 7 października. Znalazły się wśród nich zarówno treści godzące w Lulę, jak i materiały wymierzone w jego politycznych rywali. Sąd zażądał również ujawnienia metodologii badań organizacji, na które powołuje się kampania — samo wskazanie niepokojących liczb nie wystarczy bowiem do rozstrzygnięcia, czy platforma świadomie faworyzowała któregokolwiek z kandydatów.

Meta odpowiada, że problemy nie dotyczyły wyłącznie Luli

Amerykański koncern stanowczo odrzuca zarzuty o celowe ingerowanie w brazylijską kampanię wyborczą. Meta przyznaje, że pojawiały się usterki techniczne, zaprzecza jednak, by były one skierowane konkretnie przeciwko prezydentowi Brazylii. Firma twierdzi, że część zgłoszonych problemów dotyczyła również innych krajów i kont, nie tylko użytkowników z Brazylii.

Przedsiębiorstwo zapewnia ponadto, że przestrzega lokalnych przepisów wyborczych i dba o jednakowe warunki korzystania ze swoich usług przez obu kandydatów. Na obecnym etapie brak jednak publicznie dostępnych danych, które pozwoliłyby niezależnie zweryfikować te deklaracje. Z tego samego powodu nie można też uznać zarzutów sztabu prezydenta za udowodnione.

Sędzia Bellizze zaznaczył, że dotychczas przedstawione materiały mają w większości charakter pośredni — opierają się na relacjach użytkowników, doniesieniach prasowych oraz analizach organizacji monitorujących przebieg kampanii. Dlatego postanowił, że zanim rozpatrzy wniosek o pilną interwencję w funkcjonowanie platformy, konieczne jest zgromadzenie dokumentacji technicznej.

Po przekazaniu wyjaśnień przez Metę swoje stanowiska będą mogły zaprezentować zarówno kampania Luli, jak i prokuratura wyborcza. Dane obejmujące szczegóły wewnętrznych systemów firmy oraz informacje o innych kontach mają pozostać objęte poufnością.

Dlaczego algorytm może być ważniejszy niż usunięcie posta?

W mediach społecznościowych ograniczenie zasięgu publikacji wcale nie musi oznaczać pełnej blokady konta czy skasowania konkretnego materiału. Facebook i Instagram od lat polegają na algorytmach decydujących o tym, co użytkownik zobaczy na tablicy, wśród proponowanych rolek czy w wynikach wyszukiwania. Treści nie trafiają automatycznie do wszystkich obserwujących, a liczba wyświetleń zależy od wielu sygnałów analizowanych przez platformę.

Część ograniczeń może wynikać z naruszenia regulaminu serwisu, inne są po prostu efektem działania mechanizmów rekomendacji, które próbują przewidzieć preferencje odbiorców. Spider's Web pokazywał już wcześniej, jak trudno jest użytkownikowi samodzielnie zmienić zachowanie algorytmu Facebooka, nawet gdy regularnie ukrywa niechciane treści. W kontekście kampanii wyborczej taki brak przejrzystości nabiera szczególnego znaczenia, bo przekłada się bezpośrednio na zdolność polityków do docierania do wyborców.

Dlatego brazylijski sąd nie poprzestał na pytaniu, czy dana publikacja została usunięta. Chce też poznać zasady rekomendowania treści i sprawdzić, czy stosowano je jednakowo wobec obu finalistów wyścigu wyborczego. Jeśli Meta wykaże, że profile Luli i Bolsonaro podlegały tym samym regułom, a zgłoszone problemy wynikały z ogólnych usterek, może to osłabić zarzuty sztabu prezydenta. Gdyby jednak logi ujawniły nieuzasadnione różnice w traktowaniu kandydatów, sprawa będzie wymagała dalszego postępowania.

Źródło: Spider's Web

AI

Amerykańskie banki w obronie przed agentami AI na kontach klientów

Instytucje finansowe w USA zaczęły wykrywać na kontach klientów samodzielne działania agentów sztucznej inteligencji, które logują się cudzymi danymi i wykonują operacje niezależnie od poleceń właściciela. W odpowiedzi banki wprowadzają blokady i ograniczenia dostępu.

6 min czytania