Technologie

Arktyka podgryza polską stację badawczą. Ruszy modernizacja za ponad 17 mln zł

Morze coraz mocniej niszczy wybrzeże wokół Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie, a jeden z budynków trzeba już było zburzyć. Instytut Geofizyki PAN zapowiada wielką modernizację placówki, która ma potrwać do 2030 roku.

5 min czytania

Morze zabiera Polakom ląd na Spitsbergenie. Stacja polarna potrzebuje ratunku
Morze zabiera Polakom ląd na Spitsbergenie. Stacja polarna potrzebuje ratunku

Fale atakują wybrzeże wokół Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie coraz intensywniej. W czasie najgroźniejszych sztormów ląd potrafi cofnąć się nawet o 3 metry, a jeden z obiektów stacji musiał już zostać zburzony. Zagrożona jest infrastruktura kluczowa dla codziennego funkcjonowania placówki. Mimo to polscy badacze nie planują rezygnacji z obecności w Arktyce - startuje modernizacja wyceniona na ponad 17 mln zł.

Woda zabiera nawet 3 metry lądu. Trzeba było zburzyć budynek

Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku jeden z magazynów należących do stacji stał w sporej odległości od morza. Służył do przechowywania sprzętu używanego podczas ekspedycji i badań wodnych. W kolejnych dekadach brzeg systematycznie zbliżał się do tej konstrukcji, aż w końcu budynek pozostał jedynie na wąskim, sztucznie podtrzymywanym cyplu.

Naukowcy próbowali bronić tego miejsca, wznosząc zabezpieczenia mające chronić ląd przed uderzeniami fal. Działania te nie dały jednak trwałego efektu - linia brzegowa przy magazynie cofnęła się tak daleko, że znalazła się kilka metrów za jego obrysem. Konstrukcja była systematycznie podmywana, a jej stan techniczny z czasem coraz bardziej się pogarszał.

Latem tego roku zapadła decyzja o rozbiórce obiektu. Nie chodziło o zwykłe zużycie starej infrastruktury - decydujący wpływ miała postępująca erozja wybrzeża, która w tej części Arktyki daje się odczuć coraz silniej.

Jak podaje portal Nauka w Polsce, dr hab. Mateusz Moskalik, kierownik stacji oraz Zakładu Badań Polarnych i Morskich Instytutu Geofizyki PAN, szacuje, że brzeg cofa się tam przeciętnie o około 1 metr rocznie. Podczas wyjątkowo gwałtownych sztormów morze bywa w stanie zabrać jednorazowo od 2 do 3 metrów lądu.

125 tysięcy litrów paliwa niespełna 8 metrów od wody

Najpoważniejsze zagrożenie dotyczy obecnie stacji paliw, dostarczającej olej napędowy niezbędny do zasilania generatorów. Tworzy ją pięć zbiorników, każdy o pojemności 25 m sześc. W sumie mieści się w nich do 125 tys. litrów paliwa.

W momencie montażu, ponad 20 lat temu, zbiorniki stały dalej niż 20 metrów od linii brzegowej. Dziś dzieli je od wody mniej niż 8 metrów - odległość, która może budzić niepokój, zwłaszcza że pojedynczy sztorm bywa w stanie wyraźnie przesunąć przebieg brzegu.

Z tego względu jednym z priorytetów planowanej modernizacji ma być przeniesienie całej infrastruktury paliwowej w bezpieczniejsze miejsce. Celem jest nie tylko zagwarantowanie ciągłej pracy stacji, lecz także zmniejszenie ryzyka dla środowiska - uszkodzenie zbiorników mogłoby skutkować wyciekiem oleju napędowego w wyjątkowo delikatnym ekosystemie.

Na szczęście główna część kompleksu nie znajduje się na razie w aż tak krytycznym położeniu. Budynki mieszkalne, laboratoryjne i warsztatowe oddalone są od brzegu o ponad 200 metrów. Realne zagrożenie dotyczy przede wszystkim obiektów zlokalizowanych bezpośrednio przy wodzie.

Arktyka traci naturalną tarczę chroniącą przed sztormami

Skąd tak gwałtowne niszczenie wybrzeża przez morze? Jedną z głównych przyczyn są zmiany klimatyczne, które oddziałują nie tylko na temperaturę powietrza, lecz również na warunki panujące nad wodą i w strefie przybrzeżnej.

Od kilkunastu lat badacze rejestrują mocniejsze wiatry, wyższe fale oraz częstsze gwałtowne sztormy. Równocześnie z opóźnieniem pojawia się naturalna bariera ze śniegu i lodu, która przylegając do brzegu, chroni go przed falowaniem. Dawniej formowała się jesienią, dziś potrafi powstać dopiero w pełni zimy.

W efekcie fale przez dłuższy okres oddziałują bezpośrednio na podłoże. Silne uderzenia wody wypłukują materiał, osłabiają grunt i stopniowo przesuwają linię brzegową w głąb lądu. Ocieplenie klimatu nie sprowadza się więc wyłącznie do topnienia lodowców - zmienia też sposób, w jaki morze formuje wybrzeża.

To kolejny niepokojący sygnał zaobserwowany przez polskich naukowców. W maju informowaliśmy o wyjątkowo ciepłej aurze na Spitsbergenie, gdy zamiast typowego zimowego krajobrazu polarnicy napotkali deszcz, odwilż i niemal całkowity brak śniegu.

Brak pokrywy śnieżnej wcześniej uniemożliwiał prowadzenie części badań terenowych - naukowcy nie mogli poruszać się skuterami śnieżnymi, a lód utrudniał dotarcie od strony morza. Teraz zmieniające się warunki zaczynają oddziaływać bezpośrednio na infrastrukturę wykorzystywaną przez cały rok.

Ponad 17 mln zł na nowoczesny budynek

Instytut Geofizyki PAN uruchomił projekt modernizacji Polskiej Stacji Polarnej Hornsund o łącznej wartości 17 241 493,58 zł. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznało na ten cel dofinansowanie w wysokości niemal 15,2 mln zł.

Najważniejszym elementem inwestycji będzie nowy budynek techniczno-obsługowy, który zastąpi rozebrany magazyn. Znajdą się w nim garaże, miejsce do przechowywania sprzętu oraz laboratoria. Przewidziano też sale dydaktyczne i konferencyjne, które mają usprawnić organizację spotkań i współpracę badaczy z różnych krajów.

Nowa konstrukcja ma być ekologiczna i samowystarczalna pod względem energetycznym. To istotne, ponieważ stacja leży na terenie parku narodowego, gdzie minimalizowanie wpływu działalności człowieka na przyrodę należy do podstawowych wymogów.

Prace przygotowawcze już ruszyły. Hornsund odwiedzili architekci, którzy oceniali możliwe lokalizacje nowego obiektu. Do końca roku mają powstać założenia architektoniczne oraz dokumentacja funkcjonalna, a następnie planowane jest ogłoszenie przetargów.

Pierwsze prace budowlane mogłyby ruszyć latem 2027 roku, choć termin ten może ulec zmianie - w tak odległej lokalizacji samo dostarczenie materiałów, sprzętu i pracowników stanowi ogromne logistyczne wyzwanie. Zakończenie całej modernizacji zaplanowano na 2030 rok.

Prawie 70 lat polskich badań w Arktyce i konieczność dostosowania się do zmian

Polska Stacja Polarna Hornsund im. Stanisława Siedleckiego powstała w 1957 roku na południu Spitsbergenu - największej wyspy norweskiego archipelagu Svalbard. Od 1978 roku funkcjonuje nieprzerwanie przez cały rok i pozostaje najbardziej wysuniętą na północ stałą polską placówką naukową.

Prowadzi się tam obserwacje meteorologiczne, sejsmologiczne, glacjologiczne, hydrologiczne oraz oceanograficzne. Szczególną wartość mają wieloletnie serie pomiarowe, pozwalające śledzić zmiany środowiskowe w jednym z najszybciej ocieplających się regionów świata.

Wcześniejsze badania prowadzone na Spitsbergenie ujawniały już poważne przekształcenia w obiegu wody, związane między innymi z zanikaniem lodowców. Teraz naukowcy stają przed kolejnym zadaniem - muszą dostosować własne zaplecze badawcze do zmian, które sami od lat dokumentują.

W 2027 roku placówka będzie świętować 70-lecie istnienia. W głównym budynku mieszkalnym wciąż wykorzystywana jest konstrukcja z początków działania stacji, choć była ona wielokrotnie remontowana. Według kierownictwa jej stan techniczny pozostaje dobry.

Modernizacja ma również przygotować Hornsund do 5. Międzynarodowego Roku Polarnego, zaplanowanego na lata 2032-2033 - okresu, w którym badania regionów polarnych mają zostać znacząco zintensyfikowane na całym świecie.

Źródło: Spider's Web