Technologie

Alerty RCB wciąż budzą wątpliwości – system ostrzegania dalej wymaga poprawek

Mieszkańcy Podkarpacia i Lubelszczyzny od tygodni dostają Alerty RCB dotyczące rosyjskich ataków na Ukrainę, ale komunikaty nie mówią nic konkretnego i zamiast informować, wywołują niepokój. Urzędnicy tłumaczą zasady działania systemu, jednak wyjaśnienia budzą kolejne pytania.

4 min czytania

Alerty RCB to kpina, chaos i nonsens. System ostrzegania zamienił się w parodię
Alerty RCB to kpina, chaos i nonsens. System ostrzegania zamienił się w parodię

Mieszkańcy województw podkarpackiego i lubelskiego od kilku tygodni regularnie otrzymują Alerty RCB informujące o rosyjskich atakach na terytorium Ukrainy. Redakcja Spider's Web już wcześniej zwracała uwagę, że tego typu wiadomości nie niosą żadnej konkretnej treści dla odbiorców, a jedynie potęgują stres i frustrację.

W komunikacie zabrakło szczegółów i najważniejszej informacji: co to właściwie dla mnie oznacza? Wszystkiego musiałem się domyślać. Sugestia, aby śledzić komunikaty, również była wyjątkowo ogólnikowa. Nie wiedziałem, czy mam czekać na dalsze alerty RCB, czy szukać informacji na rządowych stronach lub w social mediach prowadzonych przez rząd? W mediach również nie znalazłem żadnych sensownych informacji. Zostałem pozostawiony samemu sobie

Albert Żurek

Józef Gdański, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, w rozmowie z PAP próbował wytłumaczyć, jak należy postępować po otrzymaniu kolejnych alertów. Jego wyjaśnienia jednak niekoniecznie rozwiewają wątpliwości mieszkańców.

Nie panikujemy, spokojnie wykonujemy to, co zaplanowaliśmy. Natomiast powinniśmy mieć włączone jakieś urządzenie, które pozwoli nam na dalszy kontakt z operatorem czy z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, które będzie ewentualnie przesyłać kolejne komunikaty

Józef Gdański

Skoro spora część powiadomień trafia do odbiorców w nocy, sugerowana reakcja sprowadza się w praktyce do kontynuowania snu, zgodnie z zaleceniem realizacji wcześniejszych planów. Logiczne wydaje się też, że owo „włączone urządzenie” to po prostu telefon, dzięki któremu można utrzymać łączność z RCB.

Po Alercie RCB wypada więc czekać na... kolejny Alert RCB

Gdański doprecyzował w rozmowie z PAP, że polecenie śledzenia komunikatów oznacza w praktyce oczekiwanie na kolejne SMS-y oraz monitorowanie przekazów radiowych, medialnych, informacji od RCB i administracji publicznej. Dopiero następna wiadomość ma zawierać informację o zakończeniu działań albo, w razie eskalacji zagrożenia, konkretne wytyczne dla ludności.

W praktyce Alert RCB można więc streścić jako pytanie, czy odbiorca śpi – a jeśli tak, to i tak niewiele się zmienia.

Gdański zaznaczył jednak, że w przypadku zagrożenia z powietrza pojawią się już konkretne komunikaty głosowe wskazujące, co robić, w tym wezwanie do udania się do schronu lub innego miejsca ukrycia.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński mówił niedawno w TOK FM, że wysłanie SMS-a sygnalizuje jedynie potencjalne zagrożenie, a nie jego faktyczne nadejście. Celem ma być przygotowanie odbiorców na możliwy rozwój sytuacji.

Pytanie tylko, do czego dokładnie mieliby się przygotować, skoro nawet włączenie radia czy sprawdzenie serwisu informacyjnego niekoniecznie dostarczy wiedzy o tym, co dzieje się po wschodniej stronie granicy.

Alert RCB jako forma zabezpieczenia na przyszłość, a nie realna informacja

Gdyby doszło do faktycznego incydentu, władze zawsze mogłyby powołać się na to, że stosowny alert został wysłany, więc nikt nie może twierdzić, że nie był poinformowany.

Można zrozumieć tłumaczenie szefa MSWiA, według którego zawsze istnieje ryzyko, że rakieta skierowana w stronę zachodniej Ukrainy zmieni tor lotu. Problem w tym, że obecne alerty nie przekazują żadnych konkretów, a jedynie budzą irytację – zwłaszcza gdy chwilę później nadchodzi informacja o zakończeniu ataków.

Jeśli człowiek wielokrotnie otrzymuje bardzo podobne ostrzeżenie, a po nim nie następuje sytuacja wymagająca od niego konkretnego działania, stopniowo uczy się: "to znowu ten sam SMS". Z czasem może przestać dokładnie czytać kolejne komunikaty

prof. Agata Chudzicka-Czupała, psycholog, Uniwersytet SWPS

Podobny mechanizm dało się zaobserwować wcześniej przy alertach pogodowych. Wysyłający komunikaty również mogli tłumaczyć się nieprzewidywalnością burz, opadów czy silnego wiatru – spokój w danej okolicy nie oznaczał przecież, że gdzieś w pobliżu zjawisko nie było groźniejsze.

Alerty RCB coraz częściej traktowane jak spam

Sierpniowy sondaż SW Research przeprowadzony dla „Dziennika Gazety Prawnej” pokazał, że zaufanie Polaków do systemu ostrzegania jest niewielkie. Jedynie nieco ponad 20 proc. respondentów uznało, że komunikaty pojawiają się wystarczająco szybko i zawierają konkretne wskazówki działania. Blisko 70 proc. badanych oceniło obecny system krytycznie, w różnym stopniu.

Tomasz Ryncarz, dyrektor wydziału promocji i rozwoju miasta Urzędu Miasta Bochnia, wskazywał wtedy, że komunikaty powinny zawierać konkretne zalecenia, na przykład informację o konieczności pozostania w budynku lub odsunięcia się od okien. Sformułowanie „śledź komunikaty” niczego w praktyce nie wyjaśnia.

Pierwsze symptomy zmian

Najnowszy Alert RCB różnił się od poprzednich już w pierwszym zdaniu – zamiast trzykrotnego „Uwaga! Uwaga! Uwaga!” pojawiło się pojedyncze „Uwaga!”. Zamieniono też sformułowanie „śledź komunikaty” na „oczekuj dalszych komunikatów”.

Pierwsza zmiana wydaje się uzasadniona, bo jednokrotne „Uwaga!” nie sugeruje już bezpośredniego i natychmiastowego zagrożenia wymagającego pilnej reakcji. Druga modyfikacja ma jednak charakter czysto kosmetyczny – teoretycznie nie zachęca wprost do włączania radia czy sprawdzania portali informacyjnych, ale wciąż pozostawia odbiorcę bez konkretnych wskazówek.

Chcielibyśmy wysyłać jak najmniej tych wiadomości, natomiast jeżeli dostajemy z wojska rekomendację, że to zagrożenie jest, to naszym ustawowym obowiązkiem jest wysłanie alertu

Piotr Błaszczyk, rzecznik RCB, w rozmowie z Radiem Zet

Najbardziej niepokojący jest fakt, że proces dopracowywania systemu trwa już od kilku lat od wybuchu wojny w Ukrainie, a mimo to wciąż nie udało się wypracować skutecznego sposobu informowania obywateli o zagrożeniu.

Źródło: Spider's Web