Automatyzacja w testowaniu płaci lepiej, ale drzwi dla juniorów się zamykają
Raport "Testerzy 2026" od SOLID.Jobs pokazuje, że automatyzacja testów oznacza wyraźnie wyższe zarobki na kontraktach B2B. Problem w tym, że liczba ofert dla automatyzujących spada, a juniorzy praktycznie nie mają gdzie zacząć.
Z danych zebranych w raporcie "Testerzy 2026" przygotowanym przez SOLID.Jobs wynika, że automatyzacja rzeczywiście przekłada się na wyższe wynagrodzenie, zwłaszcza w modelu B2B. Jednocześnie liczba ogłoszeń skierowanych do testerów automatyzujących z roku na rok maleje, a start w tej specjalizacji na poziomie junior stał się wyjątkowo trudny. Pytanie, czy uczyć się automatyzacji, wydaje się więc zbyt uproszczone. Zdecydowanie bardziej sensowne jest zastanowienie się, jaką cenę trzeba zapłacić za tę zmianę, żeby rynek faktycznie chciał za nią zapłacić więcej.
Automatyzacja daje wyższe zarobki, ale głównie na kontraktach
Analiza wynagrodzeń testerów w 2026 roku pokazuje, że kontrakty B2B premiują umiejętności automatyzacyjne bardzo konkretnie. Na poziomie regular średnia wartość widełek dla testera manualnego to 13 760 zł netto B2B, a dla testera zajmującego się automatyzacją - 18 020 zł. To różnica na poziomie 4 260 zł miesięcznie. Mediana pokazuje jeszcze większy rozstrzał: 13 450 zł kontra 18 120 zł, czyli 4 670 zł różnicy.
Podobny wzorzec widać na poziomie senior. Średnia wartość widełek testera manualnego wynosi 16 930 zł netto B2B, a automatyzującego - 21 380 zł, co daje różnicę 4 450 zł miesięcznie. Mediany to odpowiednio 17 210 zł i 21 190 zł. Wynika z tego, że już od poziomu regular przewaga finansowa automatyzacji na B2B utrzymuje się na dość stałym poziomie, czyli około czterech tysięcy złotych miesięcznie lub więcej.
W przeliczeniu na cały rok robią się z tego naprawdę spore kwoty. Miesięczna różnica 4 260 zł oznacza ponad 51 tys. zł w skali dwunastu miesięcy, a 4 450 zł przekłada się na ponad 53 tys. zł rocznie. To jest wprawdzie proste przemnożenie różnicy miesięcznej, nie gwarancja konkretnej pensji rocznej, ale dobrze ilustruje skalę zjawiska. Kompetencje automatyzacyjne nie dają kilkuprocentowej premii - na rynku kontraktów mogą wręcz wyznaczać osobną półkę płacową.
W tym miejscu jednak zaczyna się pierwszy problem.
Wyższe stawki nie idą w parze z większą liczbą ofert
Logicznie rzecz biorąc, firmy płacące więcej powinny też intensywniej poszukiwać takich specjalistów. Rzeczywistość opisana w raporcie wygląda inaczej. W 2024 roku na SOLID.Jobs opublikowano 405 ofert dla testerów automatyzujących. W 2025 roku było ich 387. W pierwszej połowie 2026 roku pojawiło się 132 takie ogłoszenia.
Warto zaznaczyć, że dane za 2026 rok obejmują jedynie dwa pierwsze kwartały, więc nie stanowią kompletnego wyniku rocznego. Autorzy raportu zauważają jednak, że po przeliczeniu tempa z pierwszego półrocza popyt na automatyzację jest zauważalnie niższy niż wcześniej. Istotniejsze jest to, że spadek nie dotyka wszystkich poziomów doświadczenia w równym stopniu.
W pierwszym półroczu 2026 roku w badanej próbie znalazło się tylko 6 ofert dla junior automation testerów. Poziomy regular i senior otrzymały po 63 ogłoszenia każdy, co oznacza po 47,7% udziału w ofertach dla każdej z tych grup, podczas gdy juniorzy stanowili jedynie około 4,5%. Dla porównania w całym 2024 roku ofert juniorskich było 46, a w 2025 roku - 36.
To dość paradoksalna sytuacja. Rynek z jednej strony sugeruje testerowi manualnemu, że automatyzacja jest wartościowa, a z drugiej daje do zrozumienia, że oczekuje gotowych już umiejętności.
I to właśnie w tej rozbieżności kryje się faktyczny koszt przejścia z manuala do automatyzacji.
Najkosztowniejszy etap zmiany nie zaczyna się od wyboru frameworka
Tester manualny rozważający zmianę specjalizacji instynktownie skupia się na narzędziach - Selenium czy Playwright, Java czy Python, ile czasu zajmie napisanie pierwszych testów, czy zapisać się na kurs, czy trzeba znać Git, czy warto poznać CI/CD.
Z raportu wynika jednak, że skupianie się na jednym frameworku to zbyt wąskie podejście. Firmy nie szukają wyłącznie osoby umiejącej zautomatyzować kliknięcie przycisku. Podstawowy zestaw narzędzi testera automatyzującego obejmuje Jira, SQL, Playwright, Selenium i Git. W tej ścieżce liczą się też Java oraz CI/CD, a wśród wymaganych kompetencji wymienia się testowanie API, BDD i testy wydajnościowe. U testera manualnego zestaw wygląda inaczej: Jira, SQL, Confluence, Postman i REST, z silnym naciskiem na testowanie API, funkcjonalne i integracyjne.
Widać więc dokładnie, gdzie te dwa światy się przenikają. SQL pojawia się w obu zestawach. Podobnie API. Dalsza część ścieżki prowadzi już w stronę kodu, frameworków, Git i CI/CD.
Raport ujmuje ten kierunek w prostym schemacie:
Testowanie API → SQL → automatyzacja → CI/CD.
To być może właśnie odpowiedź dla testera manualnego, który nie wie, od czego zacząć. Zmiana specjalizacji nie musi wygladać jak skok pomiędzy dwoma dachami - może być mostem budowanym etap po etapie.
Za automatyzację płaci się głównie czasem
Wyobraźmy sobie osobę pracującą już jako tester manualny, znającą projekt, potrafiącą tworzyć scenariusze testowe, znajdować błędy oraz rozumiejącą użytkownika i logikę biznesową produktu. Taka osoba widzi różnicę w wynagrodzeniach i chce przejść do automatyzacji. Tu zaczyna się część, która nie jest widoczna na żadnym wykresie płacowym.
Trzeba opanować pracę z kodem: strukturę testów automatycznych, selektory, requesty i odpowiedzi API, repozytoria, branche, pull requesty, pipeline'y oraz błędy, które czasem wynikają z aplikacji, czasem z samego testu, a czasem po prostu z kapryśnego środowiska. Potem trzeba jeszcze nauczyć się rozpoznawać, kiedy automatyzacja jest naprawdę przydatna, a kiedy tylko generuje efektowny raport z testów, na który nikt później nie zerknie.
Do tego dochodzi sztuczna inteligencja. Narzędzia AI mogą już dziś wspierać generowanie kodu i przypadków testowych, jednak eksperci przywołani w raporcie podkreślają, że ludzka weryfikacja nadal ma kluczowe znaczenie. Kod można wygenerować szybciej, ale wartość testera wciąż zależy od tego, czy rozumie, co powinno zostać sprawdzone, i czy umie ocenić wynik. Zautomatyzowanie błędnego założenia nie sprawia, że staje się ono prawdziwe - powstaje jedynie błąd wykonywany szybciej.
Junior automation tester w osobliwym paradoksie
Największa różnica płacowa z raportu dotyczy właśnie juniorów na B2B. Średnie widełki wynagrodzeń są tu o około 7,4 tys. zł wyższe w automatyzacji niż w testach manualnych, a mediana pokazuje różnicę na poziomie około 5,8 tys. zł. Na pierwszy rzut oka to wystarczający argument, by od razu zainstalować Playwrighta.
Autorzy raportu przestrzegają jednak przed pochopnym wnioskiem. Ofert juniorskich w automatyzacji jest tak mało, że pojedyncze wysoko płatne stanowisko może znacząco przesunąć średnią. W pierwszym półroczu 2026 roku było ich zaledwie sześć.
Z tego powodu początkujący tester powinien podchodzić z rezerwą do internetowych porównań zarobków bez kontekstu. Widok stawki 15 tys. zł może sugerować, że wystarczy nauczyć się jednego frameworka, ale rynek może dysponować sześcioma takimi miejscami, o które ubiega się kilkuset kandydatów z identycznym wnioskiem.
Prawdziwym problemem junior automation nie jest więc wysokość potencjalnej pensji, lecz liczba dostępnych ścieżek wejścia.
Niższe zarobki manuala nie oznaczają ślepej uliczki
Raport dostarcza jeszcze jednej interesującej obserwacji. W pierwszej połowie 2026 roku opublikowano 112 ofert dla testerów manualnych, w tym 11 dla juniorów, 74 dla regularów i 27 dla seniorów. W automatyzacji łączna liczba ogłoszeń wyniosła 132, ale tylko 6 z nich dotyczyło juniorów.
Manual testing można więc traktować inaczej niż jako zawód do jak najszybszego opuszczenia. To miejsce, w którym rozwija się umiejętności trudne do zawarcia w programie kursu: rozumienie produktu, komunikację z biznesem, ocenę ryzyka, pracę z wymaganiami, przewidywanie zachowań użytkowników i wychwytywanie zależności między elementami systemu.
Dopiero na takim fundamencie API, SQL i automatyzacja stają się czymś więcej niż zbiorem technologii wypisanych w sekcji "Skills".
Dobry tester automatyzujący nie przestaje być testerem w momencie, gdy zaczyna programować. Jeśli coś powinno zniknąć podczas tej przemiany, to raczej przekonanie, że wartość testera wyznacza liczba wykonanych przypadków testowych.
Umowa o pracę pokazuje znacznie skromniejszą różnicę
Kontrakty B2B tworzą najbardziej efektowną różnicę między obiema specjalizacjami. Przy umowie o pracę obraz wygląda dużo bardziej płasko. Dla regularów średnia wartość widełek testera manualnego wynosi 11 330 zł brutto, a automatyzującego - 11 730 zł, co daje różnicę tylko 400 zł. Mediany to odpowiednio 11 330 zł i 11 770 zł, czyli różnica 440 zł.
To istotne zastrzeżenie do popularnego twierdzenia, że automatyzacja daje kilka tysięcy złotych więcej - dotyczy to przede wszystkim kontraktów B2B. Forma zatrudnienia znacząco zmienia obraz zarobków. Sam rynek automatyzacji jest dziś silnie powiązany z modelem kontraktowym: aż 87,4% analizowanych ogłoszeń dla testerów automatyzujących dotyczyło wyłącznie B2B, a w przypadku ofert seniorskich udział ten wzrastał do 95,4%.
Dla kandydata oznacza to, że decyzja o przejściu w automatyzację jest zwykle również decyzją o wejściu w inny model kariery. Wyższa stawka często idzie w parze z inną formą współpracy i większym naciskiem na szybką efektywność w projekcie.
Czy przejście z manuala do automatyzacji ma sens?
Jeśli jedynym motorem decyzji jest wyższa liczba na wykresie wynagrodzeń, łatwo błędnie oszacować rzeczywisty koszt tej zmiany. Automatyzacja może dać regularowi lub seniorowi około czterech tysięcy złotych więcej miesięcznie na B2B, ale rynek nie płaci tej premii za samą znajomość składni języka programowania. Płaci za szerszy zakres odpowiedzialności i techniczne kompetencje pozwalające swobodnie łączyć API, bazę danych, kod, testy i pipeline.
Dla testera manualnego najsensowniejsza droga do automatyzacji zaczyna się jeszcze przed pierwszym frameworkiem - od API, od SQL, od zrozumienia, co dzieje się z danymi po kliknięciu przycisku. Później można dodać język programowania, Git, Selenium lub Playwright oraz CI/CD. Taki właśnie kierunek wynika z ofert przeanalizowanych w raporcie "Testerzy 2026".
Najbardziej intrygujące jest jednak to, że granica między testerem manualnym i automatyzującym przestaje przypominać mur, a bardziej zaczyna wyglądać jak płynne przejście. Po jednej stronie znajduje się praca głównie z produktem i scenariuszem, po drugiej - coraz częściej z kodem i infrastrukturą. Pomiędzy nimi jest duża przestrzeń, w której można poznać API, SQL, pierwsze skrypty i pracę z repozytorium bez konieczności odcinania się od doświadczenia zdobytego w testach manualnych.
Automatyzacja może się finansowo opłacać - dane to potwierdzają. Ale największą korzyść odniesie prawdopodobnie nie ten, kto najszybciej zmieni nazwę stanowiska w CV, lecz ten, kto sprawi, że ta nazwa faktycznie odpowiada temu, co potrafi robić.
Q&A: tester automatyzujący, zarobki i przejście z manuala do automation
Ile zarabia tester automatyzujący więcej od testera manualnego?
Według raportu "Testerzy 2026" średnia wartość widełek dla regularnego testera automatyzującego na B2B jest o 4 260 zł miesięcznie wyższa niż dla testera manualnego. Przy medianach różnica wynosi 4 670 zł. Dla seniorów przewaga wynosi 4 450 zł w średnich wartościach widełek i 3 980 zł w medianach.
Czy tester automatyzujący zawsze zarabia więcej?
Nie w takim samym stopniu. Największa i najbardziej stabilna różnica widoczna jest w ofertach B2B. Na UoP dla regularów wynagrodzenia manuali i testerów automatyzujących są znacznie bardziej zbliżone.
Czy warto przejść z testowania manualnego do automatyzacji?
Dane płacowe przemawiają za rozwojem kompetencji automatyzacyjnych, szczególnie od poziomu regular. Trzeba jednak uwzględnić, że liczba ofert automation spada, a firmy najczęściej szukają osób, które mają już doświadczenie.
Jak zacząć przejście z manuala do automatyzacji?
Raport wskazuje uniwersalny kierunek: testowanie API → SQL → automatyzacja → CI/CD. W ofertach dla testerów automatyzujących często pojawiają się też Java, Selenium, Playwright i Git.
Czy junior automation tester ma szansę znaleźć pracę w 2026 roku?
Tak, ale liczba ofert jest niewielka. W pierwszym półroczu 2026 roku około 4,5% ofert dla testerów automatyzujących dotyczyło juniorów. W analizowanej próbie było ich zaledwie sześć.
Źródło: SOLID.Jobs


