Firmy

Volvo traci miliardy, ale szykuje tani elektryk na 2027 rok

Szwedzki producent notuje gigantyczną stratę operacyjną i zwalnia tysiące pracowników, lecz jednocześnie zapowiada nowy, przystępny cenowo model elektryczny, który ma trafić na rynek po wakacjach 2027 roku.

3 min czytania

Tanie Volvo na prąd już w 2027 roku
Tanie Volvo na prąd już w 2027 roku

Branża motoryzacji elektrycznej dzieli się dziś wyraźnie na dwie prędkości. Jedni producenci, głównie z Chin, poruszają się w niej bardzo swobodnie, inni - zwłaszcza firmy z wieloletnią tradycją budowy aut spalinowych - przechodzą prawdziwą transformację okupioną sporymi kosztami. Volvo jest tego dobrym przykładem, bo właśnie ogłosiło wyniki za trzeci kwartał 2026 roku, a te okazały się fatalne. Mimo to koncern nie rezygnuje z planów elektryfikacji i zapowiada premierę nowego modelu już za niespełna dwa lata.

Pół miliarda euro straty i fala zwolnień

Wyniki finansowe szwedzkiej marki za ostatni kwartał pokazują skalę problemów - strata operacyjna sięgnęła 5,6 miliarda koron szwedzkich (SEK), czyli ponad 500 milionów euro, co w przeliczeniu daje około 2,17 miliarda złotych. Marża EBIT spadła do poziomu -8,4%. W odpowiedzi na te liczby zarząd postawił na klasyczne w takich sytuacjach rozwiązanie, czyli cięcie zatrudnienia. Łącznie posadę straci około 2500 osób, z czego aż 2000 etatów zniknie w szwedzkich fabrykach oraz działach badawczo-rozwojowych. Redukcje mają polegać przede wszystkim na rezygnacji ze współpracy z zewnętrznymi firmami doradczymi, programach dobrowolnych odejść oraz zamrożeniu rekrutacji na nowe stanowiska.

Na obecną sytuację finansową Volvo złożyło się kilka czynników jednocześnie:

  • Sprzedaż na rynku chińskim, największym na świecie dla motoryzacji, zapadła się rok do roku niemal o połowę
  • Napięcia handlowe między Unią Europejską a Chinami i podwyższone cła uderzyły w łańcuch dostaw modeli budowanych wspólnie z Geely
  • Zniesienie dopłat rządowych do elektryków w kluczowych państwach Europy Zachodniej szybko ostudziło zainteresowanie klientów indywidualnych

Pomimo trudności firmy wciąż nie brakuje osób zainteresowanych kolejnymi autami ze Szwecji, szczególnie tymi z napędem elektrycznym. Dla nich koncern ma w zanadrzu konkretną nowość, która ma wjechać na rynek w niedalekiej przyszłości.

Czy to będzie Volvo EX50? Ma kusić niższą ceną

Wprowadzenie nowego modelu, a właściwie całej serii kolejnych premier, ma być jednym ze sposobów na wyjście z finansowych tarapatów. Sytuację koncernu komplikują też wysokie ceny flagowych aut, które utrudniają dotarcie do szerokiego grona kupujących. Dochodzą do tego opóźnienia produkcyjne - model EX60, choć zebrał ponad 50 tysięcy zamówień, wciąż czeka na uporanie się z przesunięciami harmonogramu fabrycznego. Receptą na te bolączki ma być najbardziej rozbudowany w dziejach marki plan nowych produktów, zakładający aż 13 premier do 2030 roku. Jego kluczowym elementem, przynajmniej w Europie, ma zostać nowy model elektryczny o niższym pozycjonowaniu, którego start zaplanowano na okres po wakacjach 2027 roku.

Choć nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, mówi się, że chodzi o Volvo EX50, które z czasem miałoby zająć miejsce dotychczasowego EX40. Auto ma bazować na modularnej platformie SPA3 z architekturą 800V, co ma zagwarantować szybkie ładowanie, duży zasięg oraz 10-letnią gwarancję na baterię. Produkcja ma odbywać się w nowoczesnej fabryce powstającej w słowackich Koszycach, której zdolności produkcyjne mają sięgać nawet 250 tysięcy aut rocznie. Widać wyraźnie, że Volvo gra va banque - z jednej strony ogranicza zatrudnienie na dużą skalę, z drugiej inwestuje w konkretny projekt tańszego samochodu, który ma powtórzyć, a może nawet przebić sukces modelu EX30. Połączenie jakości premium z przystępną ceną może stać się dla marki nowym rozdziałem, bez którego trudno będzie jej utrzymać pozycję wśród licznej konkurencji na rynku.

Źródło: AntyWeb