Branża

Polskie służby przez lata nie mogły się dogadać przez radio. To ma się zmienić

Policjant, strażak i strażnik graniczny mogli bez trudu rozmawiać ze swoimi kolegami, ale gdy trzeba było skontaktować się między formacjami, zaczynały się schody. Nowa ustawa ma wreszcie połączyć rozdrobnione systemy łączności w jedną całość.

5 min czytania

Policjant nie mógł dogadać się ze strażakiem. Polskie służby żyją w radiowej wieży Babel
Policjant nie mógł dogadać się ze strażakiem. Polskie służby żyją w radiowej wieży Babel

Wyobraźmy sobie wspólną akcję policjanta, strażaka i funkcjonariusza Straży Granicznej. Każdy z nich dysponuje własnym radiem i bez problemu dogaduje się z kolegami z tej samej formacji. Trudności zaczynały się dopiero, gdy trzeba było skontaktować się z przedstawicielami innej służby. Polskie instytucje przez dziesięciolecia rozwijały swoje systemy łączności niezależnie od siebie, a skutki tego stanu wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szymański ujął podczas obrad sejmowej komisji bez ogródek: nikt siebie nie słyszał.

Każdy budował swoje radio

15 września sejmowa Komisja Cyfryzacji przyjrzała się temu, jak funkcjonują systemy łączności poszczególnych służb. To zagadnienie, o którym mało kto myśli, dopóki nie zdarzy się powódź, wielki karambol, zamach terrorystyczny czy inna sytuacja kryzysowa wymagająca współdziałania kilku formacji naraz.

Szymański nakreślił obraz systemu, który rozwijał się latami bez jednego koordynatora. Policja stawiała na rozbudowę sieci TETRA. Państwowa Straż Pożarna sięgała po odmienne rozwiązania — DMR oraz w znacznej części łączność analogową. Straż Graniczna z kolei budowała swoją własną sieć cyfrową. Każda formacja samodzielnie kupowała sprzęt, wznosiła infrastrukturę i powoływała jednostki odpowiadające za łączność, kierując się wyłącznie własnymi potrzebami.

Poszczególne systemy mogły sprawnie działać wewnątrz danej służby, ale kłopoty ujawniały się dokładnie na styku między nimi. Taką ocenę wcześniej potwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. W 2025 r. NIK oznajmiła jasno, że Polska nie posiadała jednolitego cyfrowego systemu łączności służb, choć próby jego stworzenia trwały ponad dwie dekady. Formacje nie dzieliły się przy tym wystarczająco informacjami o realizowanych inwestycjach, w efekcie czego zamiast korzystać razem z jednego masztu czy radiolinii, każda ze służb stawiała własną infrastrukturę.

Mieli specjalny kanał. Prawie nikt go nie używał

Do rozwiązania problemu komunikacji między formacjami teoretycznie służył kanał B112. W praktyce był to system analogowy o ograniczonym zasięgu, bez szyfrowania, narażony na podsłuch i zakłócenia. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że w niektórych stanowiskach dowodzenia nie prowadzono na tym kanale stałego nasłuchu. Paradoksalnie, by nawiązać rozmowę na kanale stworzonym do współpracy między służbami, niekiedy trzeba było wcześniej zadzwonić telefonicznie.

Z badania NIK wynika, że aż 86 proc. przebadanych funkcjonariuszy nie skorzystało z kanału B112 do kontaktu z inną służbą przez cały okres dwóch lat. Kolejne 9,3 proc. sięgało po niego jedynie w trakcie ćwiczeń. Zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem korzystało z niego tylko 5 proc. respondentów. W tym samym czasie 52 proc. funkcjonariuszy komunikowało się z inną formacją po prostu przez telefon komórkowy.

W praktyce radzono sobie więc, przekazując sobie wzajemnie radiotelefony albo delegując oficerów łącznikowych. Na granicy z Białorusią Straż Graniczna nawet oddawała własne radiotelefony żołnierzom, aby umożliwić bezpośredni kontakt między obiema stronami.

Karambol pokazał problem już w 2017 r.

W styczniu 2017 r. na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego wydarzył się ogromny karambol, w którym zderzyło się 76 pojazdów. Trasa była zablokowana przez około 15 godzin, a w akcji uczestniczyło 100 policjantów, 70 strażaków, śmigłowce oraz zespoły ratownictwa medycznego.

Po zakończeniu działań jednym z pierwszych wymienianych problemów była właśnie łączność między formacjami. Systemy pracowały w różnych standardach, a nawet wewnątrz jednej służby stosowano odmienne częstotliwości, co utrudniało szybkie nawiązanie bezpośredniego kontaktu. Kilka lat później podobny egzamin przyniósł kolejny realny kryzys.

Podczas powodzi w 2024 r. w Kotlinie Kłodzkiej zalanie terenu i przerwy w zasilaniu wyłączyły część stacji bazowych. Państwowa Straż Pożarna musiała na bieżąco łączyć radioprzemienniki DMR oraz sięgać po internet satelitarny.

Do zalanych rejonów wysłano wówczas terminale Starlink, aby zapewnić łączność zarówno służbom, jak i mieszkańcom — łącznie rozstawiono około 160 zestawów. Rozwiązanie zadziałało, ale było improwizowanym ratunkiem, a nie efektem działania wcześniej przygotowanego, wspólnego systemu odpornego na taką sytuację.

W Warszawie pokazali, że można to zrobić inaczej

Co istotne, część rozwiązań już funkcjonuje w praktyce. Policja wprowadziła cyfrową sieć TETRA między innymi w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Szczecinie. W stolicy uruchomiono grupę radiową o nazwie RATUNEK, do której podłączono Policję, PSP, Straż Miejską oraz centra zarządzania kryzysowego.

Dzięki tej wspólnej grupie służby mogą rozmawiać między sobą bez konieczności użycia telefonów czy wymiany radiotelefonów. NIK wskazała ten model jako wzór dla przyszłego systemu ogólnokrajowego. Sama TETRA nie jest nowością — standard powstał już w latach 90. i ma znane ograniczenia, w tym historię problemów z bezpieczeństwem. Mimo to zachowuje kluczową zaletę: został zaprojektowany specjalnie dla służb ratunkowych i bezpieczeństwa, umożliwia komunikację grupową i może pracować niezależnie od zwykłych sieci komórkowych.

Organizacyjnym przełomem miała być ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, obowiązująca od 1 stycznia 2025 r. Minister spraw wewnętrznych stał się organizatorem Systemu Bezpiecznej Łączności Państwowej, czyli SBŁP. W miejsce kilku osobnych projektów ma powstać system złożony z wzajemnie uzupełniających się warstw.

Jedną z nich jest SBŁP-T — wspólna sieć radiowa oparta na standardzie TETRA. Za jej budowę i utrzymanie odpowiada Komendant Główny Policji, a dotychczasowa infrastruktura policyjna jest sukcesywnie rozszerzana na nowe obszary i grupy użytkowników. Sama łączność radiowa ma być jednak tylko jednym z elementów całości. Państwo planuje zintegrować bezpieczną łączność stacjonarną, mobilną, radiową i satelitarną. Do tego dołącza mSzyfr — polski szyfrowany komunikator przeznaczony dla administracji i służb — oraz budowana europejska infrastruktura satelitarna IRIS².

Problem jeszcze nie zniknął

Nietrudno byłoby zakończyć ten opis stwierdzeniem, że po przyjęciu ustawy wszystko już funkcjonuje sprawnie. Nic bardziej mylnego. Budowa systemu o zasięgu krajowym wciąż trwa. Państwowa Straż Pożarna dopiero zaczyna korzystać z TETRY, część formacji nadal działa w oparciu o inne standardy, a sama infrastruktura wymaga jeszcze znacznej rozbudowy. NIK w 2025 r. szacowała, że pełne wdrożenie wspólnego systemu może potrwać co najmniej sześć lat. Kontrolerzy zwrócili też uwagę na niedobór specjalistów zajmujących się utrzymaniem cyfrowej łączności.

Tym razem jednak sytuacja różni się w sposób zasadniczy. Wcześniej, przez ponad 20 lat, Polska głównie tworzyła nowe koncepcje, powoływała zespoły i przygotowywała plany. Teraz istnieje ustawowa odpowiedzialność, zapewnione finansowanie oraz konkretny system, do którego mają przyłączać się kolejne służby.

Źródło: Spider's Web