Finlandia budzi europejski przemysł trotylowy, Polska wciąż niezastąpiona
Bydgoski Nitro-Chem zaopatruje w trotyl praktycznie pół NATO, ale Finlandia właśnie stawia własną fabrykę i chce uwolnić Europę od jednostronnej zależności. Do fińskiej inwestycji dołączyły nawet Stany Zjednoczone.
Kontynent chce zwielokrotnić produkcję pocisków artyleryjskich, ale przez dekady zaniedbał budowę mocy do wytwarzania trotylu, który trafia do ich wnętrza. W całej Unii Europejskiej przemysłową skalę produkcji TNT zapewnia dziś w praktyce jeden zakład - polski Nitro-Chem z Bydgoszczy. Finlandia właśnie zrobiła pierwszy krok, by tę zależność ograniczyć - w Noormarkku pod Pori rusza budowa nowej fabryki materiału wybuchowego, a do przedsięwzięcia dołączyły nawet Stany Zjednoczone, przeznaczając na nie 20 mln dolarów.
Budowa w Finlandii trwa od lata, kamień węgielny to formalność
15 września w Noormarkku odbyła się uroczysta ceremonia wmurowania kamienia węgielnego pod nową fabrykę fińskiej spółki Forcit. W praktyce był to gest symboliczny, bo sprzęt budowlany pracował na tym terenie już od lata.
Inwestycja obejmuje obszar około 50 ha, na którym staną hale produkcyjne, magazyny, biura oraz cała infrastruktura niezbędna do bezpiecznej pracy z materiałem wybuchowym, gdzie nie ma miejsca na żadne odstępstwa od procedur. Forcit zakłada, że produkcja wystartuje w 2028 r.
Projekt nie powstaje na zasadzie budowy fabryki bez zapewnionych odbiorców. Fińskie wojsko już zawarło z Forcitem kontrakt na dostawy TNT w latach 2028-2037, wart 189 mln euro. Wieloletnie zamówienie ma dać zakładowi stabilność finansową jeszcze przed wyprodukowaniem pierwszej tony materiału.
Do tego dołącza wsparcie amerykańskie w wysokości 20 mln dolarów. Fiński minister obrony Antti Häkkänen wprost wskazuje cel inwestycji.
Ma zabezpieczyć potrzeby Finlandii i NATO, a jednocześnie pozwolić na długoterminowe wspieranie Ukrainy.
Antti Häkkänen, minister obrony Finlandii
Bydgoszcz jako fundament europejskiej produkcji
Skala wyzwania staje się bardziej widoczna, gdy przenieść uwagę około 1300 km na południe od Pori. Zakłady Chemiczne Nitro-Chem w Bydgoszczy są obecnie głównym producentem trotylu w Unii Europejskiej i największym takim zakładem w całym NATO. Firma produkuje rocznie około 10 tys. ton TNT.
To imponujący wynik dla jednej instalacji, ale właśnie w tym słowie kryje się problem. Trotyl jest niezbędny do produkcji pocisków artyleryjskich, bomb lotniczych, min, granatów i amunicji moździerzowej. Można zbudować nową hutę do produkcji korpusów stalowych, linie obróbki metalu i fabrykę montującą pociski, lecz bez materiału wybuchowego wszystko to sprowadza się do precyzyjnie wykonanej, pustej stalowej rury.
Polska sama dynamicznie zwiększa produkcję amunicji kalibru 155 mm, a podobne inwestycje ruszyły w tym samym czasie w innych krajach europejskich. Wtedy właśnie okazało się, że kluczowe ograniczenie w łańcuchu dostaw nie leży przy prasach formujących pociski, lecz znacznie wcześniej - w zakładach chemicznych.
Bydgoska fabryka pracuje na potrzeby połowy NATO
Nitro-Chem nie zaspokaja jedynie polskich potrzeb zbrojeniowych. W 2025 r. spółka z Bydgoszczy podpisała kontrakt na dostawę 18 tys. ton trotylu dla Stanów Zjednoczonych w latach 2027-2029, o wartości 1,2 mld zł. Polski materiał wybuchowy trafia do amerykańskich programów produkcji amunicji wielkokalibrowej i bomb, o czym już wcześniej informowaliśmy. Spółka dostarcza trotyl również do innych krajów.
Ponieważ moce produkcyjne są już mocno obciążone, Nitro-Chem sam inwestuje w rozwój. W marcu ruszyły prace projektowe nad drugą instalacją produkcyjną w Bydgoszczy. Spółka planuje istotne zwiększenie wolumenów, tak by dalszy wzrost europejskich zamówień nie opierał się wyłącznie na linii pamiętającej lata 70.
Powstaje w ten sposób paradoksalna sytuacja: Europa potrzebuje polskiego trotylu coraz bardziej, jednocześnie próbując jak najprędzej ograniczyć zależność od jednego zakładu. Z perspektywy bezpieczeństwa to dobra wiadomość również dla Polski.
Dekady zaniedbań w europejskim przemyśle trotylowym
Skąd na kontynencie pełnym wielkich koncernów chemicznych i zbrojeniowych pozostał w praktyce jeden duży producent TNT? Odpowiedź leży w tym, że produkcja trotylu to biznes wyjątkowo niewdzięczny.
Proces wymaga pracy z agresywnymi chemikaliami, ścisłych procedur bezpieczeństwa, rozległych stref buforowych i kosztownego zarządzania odpadami. W okresie, gdy europejskie armie zużywały niewiele amunicji, utrzymywanie takich instalacji przestało być rentowne. Produkcję zamykano, a brakujące ilości uzupełniano zakupami na rynku globalnym.
Pełnoskalowa wojna w Ukrainie obnażyła słabość tej strategii. Gdy wszyscy jednocześnie chcą odbudować zapasy i przyspieszyć produkcję amunicji, samo zamówienie kolejnej maszyny nic nie daje. Nową fabrykę materiałów wybuchowych trzeba zaprojektować od podstaw, uzyskać dla niej zgody administracyjne, wyznaczyć rozległą strefę bezpieczeństwa i tylko potem przejść do budowy.
Finowie przeznaczyli na sam teren w Noormarkku około 50 ha właśnie z tego powodu - obok instalacji produkującej TNT nie da się postawić osiedla mieszkaniowego.
Konkurencja o trotyl rozkręca się w kilku krajach naraz
Obecnie przemysłowa produkcja TNT w Unii Europejskiej opiera się przede wszystkim na polskim zakładzie. Finlandia ma jeden z najbardziej dojrzałych nowych projektów, a jej budowa fizycznie już się toczy. Ale to nie jedyna inicjatywa na kontynencie.
Szwedzka firma Swebal przygotowuje fabrykę w Nora, o planowanej wydajności ponad 4000 ton rocznie. Spółka ma już zapewnione pozwolenia i finansowanie, a budowa ma się zacząć na przełomie 2026 i 2027 r. Pełną produkcję zaplanowano na 2028 r.
Równolegle Nitro-Chem i BAE Systems pracują nad uruchomieniem produkcji TNT w Wielkiej Brytanii. Według wstępnych zapowiedzi mowa jest o dodatkowych około 2000 tonach rocznie. Wszystko wskazuje więc, że w kolejnej dekadzie nie pozostaną wyłącznie dwie fabryki - Europa w kilka lat próbuje odbudować sektor, który sama systematycznie ograniczała przez poprzednie dziesięciolecia.
Źródło: Spider's Web

