Technologie

Ukraińcy zestrzelili wrogiego drona morskiego drugim dronem morskim

Na Morzu Czarnym doszło do starcia, jakiego wcześniej nie odnotowano - bezzałogowa jednostka nawodna zniszczyła ogniem karabinu maszynowego inny bezzałogowiec. Ukraińska marynarka określa to mianem pierwszej w dziejach bitwy dwóch dronów morskich.

4 min czytania

Pierwsza taka bitwa w historii. Dron z karabinem zatopił drona
Pierwsza taka bitwa w historii. Dron z karabinem zatopił drona

Ewolucja dronów morskich nabiera tempa. Zaczynały jako pływające ładunki wybuchowe, które rozbijały się o kadłuby wrogich okrętów. Potem zyskały uzbrojenie przeciwlotnicze i same zaczęły ostrzeliwać śmigłowce oraz samoloty. Teraz mamy do czynienia z kolejnym krokiem w tej ewolucji: na Morzu Czarnym ukraiński bezzałogowiec Sargan 3000 namierzył rosyjską jednostkę nawodną, skierował w jej stronę zdalnie sterowany karabin maszynowy kalibru 12,7 mm i ostrzeliwał ją, aż poszła na dno. Ukraińska marynarka wojenna nazywa to wydarzenie pierwszym w historii starciem dwóch bezzałogowych łodzi.

Dron namierzył drona i otworzył ogień

Cel wykryto dzięki ukraińskiemu wywiadowi wojskowemu, który jako pierwszy zauważył rosyjską jednostkę. Do akcji skierowano należącego do ukraińskiej marynarki Sargana 3000. Z opublikowanego materiału wideo wynika, jak przebiegało namierzanie i sam atak - kamera zamontowana na pokładzie ukraińskiego bezzałogowca śledzi niewielką łódź przeciwnika, po czym zdalnie sterowane stanowisko broni oddaje serię z wielkokalibrowego karabinu maszynowego.

Strzelanina nie ogranicza się do jednej krótkiej serii. Sargan wielokrotnie otwiera ogień, a z rosyjskiej jednostki zaczynają odpadać fragmenty kadłuba, aż w końcu dron przechyla się i znika pod wodą rufą do przodu.

Ukraińska marynarka określa to zdarzenie jako pierwszą w historii walkę morską dwóch bezzałogowych łodzi. Podobnego zdania jest H.I. Sutton, analityk zajmujący się systemami morskimi, który uznaje to za pierwszy udokumentowany przypadek zniszczenia jednego USV przez drugi w warunkach bojowych. Serwis The War Zone także nie odnalazł żadnego wcześniejszego potwierdzonego przypadku tego typu.

Trudno oczywiście zweryfikować przebieg wszystkich utajnionych operacji wojskowych prowadzonych do tej pory. Bezpieczniej jest zatem mówić o pierwszym znanym i potwierdzonym zniszczeniu drona morskiego przez inny dron morski w warunkach walki.

Rosyjska jednostka prawdopodobnie nie miała czym odpowiedzieć

Z dostępnych nagrań wynika, że rosyjski dron nie dysponował własną bronią strzelecką i nie mógł oddać ognia w odpowiedzi. H.I. Sutton rozpoznaje w nim zmodyfikowaną wersję rosyjskiego drona Orcan, znanego również pod nazwą Zefir. Jest to mała, szybka konstrukcja stworzona głównie do ataków samobójczych z użyciem materiału wybuchowego, przypominająca pod tym względem pierwsze ukraińskie MAGURY - podpływa do celu, by wybuchnąć razem z nim.

Rosja sięga po takie systemy coraz częściej, atakując ukraińskie porty i jednostki pływające. Orcany startują między innymi z okupowanego Krymu, a w trakcie misji mogą działać razem z latającymi dronami Geran, które obserwują sytuację z powietrza i wspomagają utrzymanie łączności. Tym razem jednak rosyjska maszyna nie dotarła do celu - przechwycił ją na wodzie bezzałogowiec zaprojektowany do czegoś więcej niż jednorazowy atak samobójczy.

Sargan 3000 z wieżyczką rodem z wozu bojowego

Najbardziej intrygującym elementem ukraińskiej jednostki jest zamontowany na niej system Protector produkcji firmy Kongsberg. To rodzina zdalnie sterowanych stanowisk uzbrojenia, stosowana od lat zarówno na pojazdach wojskowych, jak i jednostkach pływających. W wersji zamontowanej na Sarganie system obsługiwał karabin maszynowy kalibru 12,7 mm.

Istotne jest to, że obsługa broni nie musi znajdować się fizycznie przy niej. Stanowisko ma własne kamery dzienne, moduł termowizyjny oraz dalmierz laserowy, jest stabilizowane i sterowane zdalnie. Ma to szczególne znaczenie na małej łodzi, która nieustannie przechyla się i podskakuje na falach - system musi utrzymywać cel w zasięgu mimo ruchu własnej platformy.

Warto dodać, że Sargan 3000 w konfiguracji z systemem Protector można było zobaczyć zaledwie kilka dni wcześniej podczas targów MSPO 2026 w Kielcach. Niedługo potem niemal identyczny zestaw uzbrojenia zaprezentował się już w realnej walce na Morzu Czarnym.

Sam Sargan nie ogranicza się do jednego zastosowania. Wcześniej pokazywano już jego wersje wyposażone w systemy walki elektronicznej, a także wariant zdolny do przenoszenia rakiet przeciwlotniczych.

Koniec ery dronów-bomb na wodzie

Jeszcze niedawno dron morski kojarzył się przede wszystkim z niewielką motorówką wypełnioną materiałem wybuchowym, którą operator kierował w stronę okrętu przeciwnika - po uderzeniu cała konstrukcja znikała razem z ładunkiem.

Ukraińcy dość szybko wyszli poza ten prosty schemat. MAGURY otrzymały rakiety przeciwlotnicze i zaczęły skutecznie razić rosyjskie maszyny latające. Później pojawiły się jednostki transportujące inne drony, sprzęt do walki elektronicznej oraz większe bezzałogowe platformy, które działają niemal jak małe okręty. Podobny trend widać też poza granicami Ukrainy - Amerykanie testują już bezzałogowe łodzie uzbrojone w dziesiątki rakiet przeznaczonych do obrony floty.

Przykład Sargana pokazuje, że dron może już aktywnie polować na inne drony. Do niedawna ochrona portu czy okrętu opierała się głównie na ludziach, śmigłowcach, karabinach maszynowych, działkach i innych systemach montowanych na jednostkach załogowych. Teraz na drodze nadpływającego bezzałogowca można postawić własny bezzałogowy patrol.

Źródło: Spider's Web