SpaceX pokazał kulisy 14. lotu Starshipa - dokument "Go For Orbit" trzyma w napięciu
Nowy materiał SpaceX odsłania, jak w czasie rzeczywistym podejmowano decyzje podczas 14. misji testowej Starshipa. Awaria silnika i ryzykowna decyzja o kontynuowaniu lotu doprowadziły ostatecznie do pierwszego komercyjnego zastosowania statku.
SpaceX opublikowało dokument pod tytułem Go For Orbit, poświęcony czternastej misji testowej Starshipa. To znacznie więcej niż efektowne wideo promocyjne - materiał pokazuje, jak wygląda podejmowanie decyzji w sytuacji skrajnej niepewności, gdzie granica między historycznym sukcesem a katastrofą bywa bardzo wąska.
Celem czternastego lotu było sprawdzenie, czy ogromny dwustopniowy system potrafi funkcjonować jak pełnoprawny statek kosmiczny zdolny do pracy na orbicie, a nie jedynie jako rakieta jednorazowego użytku. Przed startem inżynierowie postawili na odważny krok - na kadłubie zamontowano płytki osłony termicznej pochodzące wcześniej ze statku numer 40. Był to istotny etap na drodze do szybkiego i pełnego ponownego wykorzystania elementów konstrukcji. Prawdziwy test dojrzałości procedur nastąpił jednak dopiero podczas wznoszenia, gdy jeden z silników Raptor niespodziewanie przestał działać.
Przełamanie schematu i wejście w erę komercyjną
Problem z kontrolerem silnika Raptor numer 6 i jego awaryjne wyłączenie zgodnie ze standardowymi regułami lotu powinny skutkować natychmiastowym przerwaniem misji i kontrolowanym zatopieniem statku w Oceanie Indyjskim. W centrum kontroli lotów w Starbase doszło jednak do istotnej dyskusji dotyczącej samej filozofii prowadzenia programu. Zamiast trzymać się ostrożności typowej dla misji komercyjnych, zespół inżynierów razem z Elonem Muskiem zdecydował się na świadome ryzyko - dano zgodę na ponowne uruchomienie silników i kontynuację lotu w kierunku orbity, stawiając na jak największą wartość naukową z testu.
Ryzyko się opłaciło. Starship nie tylko dotarł na zakładaną orbitę, ale po raz pierwszy w historii zrealizował zadanie o charakterze komercyjnym, umieszczając w kosmosie 26 satelitów Starlink V3. Dokument pokazuje również kadry z fabryki, w której te satelity są produkowane. Nowa generacja urządzeń oferuje przepustowość aż dziesięciokrotnie wyższą niż wersja V2, co formalnie potwierdza przejście Starshipa z etapu czysto eksperymentalnego do roli realnego przewoźnika ładunków orbitalnych.
Kolejnym wyzwaniem był długi przelot w stanie mikrograwitacji oraz konieczność radzenia sobie z odparowywaniem kriogenicznego paliwa pod wpływem ciepła słonecznego. Żeby zachować zapas paliwa potrzebny do manewru hamującego, inżynierowie podjęli decyzję o zejściu z orbity w kierunku zapasowej strefy lądowania w pobliżu Hawajów. Udane odpalenie silników przy deorbitacji oraz kontrolowany powrót w atmosferę potwierdziły, że Starship potrafi nie tylko dotrzeć w kosmos, ale też bezpiecznie z niego wrócić - co otwiera drogę do regularnych lotów orbitalnych i pełnego odzysku statku w miejscu startu. Ten ostatni element może zostać sprawdzony już niebawem, ponieważ piętnasty testowy lot Starshipa planowany jest obecnie na termin "nie wcześniej niż" 12 listopada, a jednym z jego celów ma być powrót statku do bazy Starbase po około 24 godzinach spędzonych na orbicie. Zapowiada się więc kolejna dawka emocji.
Źródło: AntyWeb


