Technologie

Shorts bez logowania to poligon AI slopu na YouTube

Testy pokazują, że YouTube serwuje niezalogowanym użytkownikom lawinę niskiej jakości treści generowanych przez AI. Zapowiedzi platformy o walce ze slopem wciąż nie mają odbicia w rzeczywistości.

3 min czytania

YouTube to ściek. Nie próbuj oglądać shortsów bez zalogowania
YouTube to ściek. Nie próbuj oglądać shortsów bez zalogowania

Ilość treści tworzonych przez sztuczną inteligencję rośnie w tempie, które utrudnia ich rozpoznanie nawet osobom obytym z internetem. Coraz trudniej odróżnić materiał zrobiony przez człowieka od wygenerowanego automatycznie, a skala tego zjawiska zdaje się być już naszą codziennością.

YouTube od dobrych kilku miesięcy deklaruje, że uporządkuje sekcję Shorts zalewaną przez tak zwany AI slop, jednak efekty tych obietnic są na razie trudne do zauważenia w praktyce. Platforma testuje różne mechanizmy i wprowadza oznaczenia treści, ale przeciętny użytkownik korzystający z Shorts bez zalogowania widzi raczej cyfrowy śmietnik niż uporządkowany serwis. Autor materiału opisuje jednak sytuację, która przerosła jego wcześniejsze przypuszczenia.

Bez konta YouTube pokazuje najgorsze, co ma AI slop do zaoferowania

Historia zaczyna się podczas rodzinnego wyjazdu na wakacje - kilkuosobowa grupa jechała busem przez ponad 10 godzin. W trakcie długiej trasy młodsi członkowie rodziny, znudzeni podróżą, zaczęli scrollować telefony. To, co pojawiało się w ich Shorts, wywołało zdziwienie autora. Jego własny feed w tej sekcji zwykle wypełniają nowości technologiczne, ciekawostki, rankingi anime czy zabawne momenty z gier - algorytm dobrze rozpoznaje jego zainteresowania po latach korzystania z konta.

Sytuacja wyglądała inaczej u osób bez zalogowanego konta. Tam dominowały filmy AI najgorszej możliwej jakości - takie, w których twórca wcale nie próbował zamaskować sztuczności materiału. Wśród przykładów pojawiła się animowana marchewka w niskiej rozdzielczości, gotująca obiad i zajmująca się "chorym chlebem". To nie był odosobniony, absurdalny przypadek, a cała seria podobnych filmików, emitowanych jeden za drugim bez wytchnienia, jak gdyby ktoś włączył generator nonsensu i zapomniał go zatrzymać.

Autor przyznaje, że początkowo trudno mu było uwierzyć w taki obraz feedu i podejrzewał, że trzeba mieć specyficzne nawyki oglądania, aby algorytm serwował coś podobnego. Zdecydował się więc samodzielnie zweryfikować sprawę, otwierając YouTube w trybie incognito i przeglądając Shorts na własną rękę. Efekt potwierdził wcześniejsze obawy - także jego feed zaczął wypełniać się AI slopem. Proces nie był natychmiastowy: na start pojawiały się mniej absurdalne treści, jak głos generowany przez AI czy prosta animacja, a z każdym kolejnym filmem poziom dziwaczności rósł.

Nie trzeba było nic kliknąć czy polubić - samo wejście na stronę wystarczyło, by uruchomić tę lawinę. Algorytm, nie mając żadnych danych o użytkowniku, żadnej historii ani sygnałów o preferencjach, zaczął pokazywać to, co uznaje za treść uniwersalnie angażującą dla anonimowych widzów. Brak personalizacji sprawia, że system sięga po materiały generujące najwięcej kliknięć w skali globalnej - a to zwykle treści dziwne, szybkie w produkcji, tanie i często całkowicie bezsensowne.

Choć YouTube od miesięcy sygnalizuje, że planuje ograniczyć zjawisko AI slopu - wspominając o etykietowaniu materiałów generowanych przez sztuczną inteligencję, większej transparentności oraz nowych narzędziach dla twórców - w praktyce te deklaracje nie przekładają się jeszcze na realną zmianę w Shorts dla osób bez konta. Wciąż można natrafić na filmy wyglądające, jakby powstały przy użyciu modelu z 2022 roku, w rozdzielczości męczącej wzrok i z dźwiękiem przypominającym nagranie zrobione kalkulatorem.

Źródło: AntyWeb

Źródło: AntyWeb