Rząd szykuje nowe Centrum Walki z Dezinformacją, a platformy dalej ignorują zgłoszenia
Ministerstwo Cyfryzacji zapowiada powołanie kolejnego organu do walki z fałszywymi informacjami. Problem w tym, że dane NASK pokazują, jak mało skutecznie reagują na to same platformy społecznościowe.
Polska ma wkrótce zyskać nową instytucję. Jak podaje money.pl, rząd zamierza uruchomić Centrum Walki z Dezinformacją. Paweł Olszewski, sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji z Koalicji Obywatelskiej, poinformował redakcję, że nowy organ będzie miał charakter "pomocniczo-doradczy" wobec rządu.
Do jego składu trafią przedstawiciele resortów - MSWiA, MON i MSZ - a także delegaci Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, Komendy Głównej Policji, kierownictwa służb specjalnych oraz Prokuratora Krajowego.
Zgodnie z opisem money.pl, zadaniem Centrum ma być formułowanie "opinii i rekomendacji dla administracji publicznej w zakresie przeciwdziałania i zwalczania dezinformacji", opracowywanie "bieżących informacji dla administracji publicznej na temat zdarzeń związanych z dezinformacją", a także wydawanie komunikatów odnoszących się do "zidentyfikowanych działań dezinformacyjnych".
Dzięki nowemu Centrum będziemy mogli szybciej reagować na tego typu incydenty na poziomie instytucji państwowych. Pewność informacji i szybkość to kluczowe, bo gdy premier lub rząd publicznie zdementują daną informację, zainteresowanie opinii publicznej fake newsem i zaangażowanie radykalnie spadają. W tym sensie szybkość działania po naszej stronie to podstawa walki z dezinformacją.
Paweł Olszewski, wiceminister cyfryzacji
Trudno ocenić, czy to dobrze, że o tempie reakcji mówi się dopiero w drugiej połowie 2026 roku
Lepiej późno niż wcale - to jasne. Problem w tym, że kolejne deklaracje o powstaniu skuteczniejszych i szybszych mechanizmów przestają uspokajać. Wojna w Ukrainie trwa już kilka lat, a o działaniach dezinformacyjnych ze strony Rosji mówi się od jeszcze dłuższego czasu. Tymczasem znów słyszymy zapewnienie, że tym razem się uda.
Potrzebujemy nowego podejścia do walki z dezinformacją. Chcemy być liderem w tym zakresie.
Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji
Co ciekawe, te słowa nie odnosiły się do zapowiadanego teraz Centrum, choć doskonale by do niego pasowały. Minister cyfryzacji wypowiedział je w październiku 2024 roku.
W tamtym czasie zapowiadano między innymi utworzenie "komplementarnego zespołu ekspertów, w którego składzie będą: fact checkerzy, eksperci w dziedzinie geopolityki, eksperci w dziedzinie nauk politycznych i społecznych, eksperci OSINT, analitycy danych, lingwiści". Padały też słowa o "pogłębieniu analizy dezinformacji pochodzenia zewnętrznego oraz tego, w jaki sposób przenika do polskiej infosfery" oraz - co dziś brzmi szczególnie znacząco - o szybkiej ścieżce kontaktu z platformami społecznościowymi.
Nie chodzi więc o brak świadomości, że dezinformacja zalewa nas nieustannie. Wiadomo, skąd pochodzi, jakimi kanałami się przemieszcza i jak działa. Podejmowane są też pewne kroki, by temu przeciwdziałać.
W 2025 roku NASK zgłosił platformom społecznościowym ponad 46 tysięcy materiałów zawierających dezinformację
Ministerstwo Cyfryzacji przyznało w marcu 2026 roku, że platformy usunęły tylko 12 proc. zgłoszonych treści, moderacji poddano 68 proc., a na 20 proc. zgłoszeń nie zareagowano w żaden sposób.
To jest zły raport dla Polski. Rysuje dramatyczny obraz zaniechań po stronie konkretnych podmiotów.
Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji, o raporcie NASK
Już pierwsze godziny wojny pokazały, jak szybko pojawiają się nowe narracje dezinformacyjne. Widzimy treści, które wykorzystują wydarzenia międzynarodowe, żeby wprowadzać chaos informacyjny także w Polsce. Brak bezpieczeństwa i brak wiedzy o faktach sprowadza chaos. Chaos budzi emocje, a perspektywa chaosu i emocji w społeczeństwie zawsze jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa.
Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji
Gawkowski mówił wtedy otwarcie, że "treści nie znikają, bo na nich się zarabia", co obarcza platformy ogromną odpowiedzialnością. Mimo tej świadomości dopiero zdecydowana postawa Rafała Brzoski skłoniła rząd do konkretnych działań - to jego prywatny spór z gigantem społecznościowym doprowadził do tego, że polska strona zwróciła się o interwencję do Komisji Europejskiej. Warto zaznaczyć, że ta sprawa dotyczyła oszustw, a nie samej dezinformacji, która stanowi odrębny, poważny problem.
Walka z dezinformacją toczy się na wielu polach i trudno oczekiwać, że kiedykolwiek ogłosi się jej ostateczne zwycięstwo - przeciwnik będzie się rozwijał, sięgał po nowe metody i szukał sposobów na zaskoczenie. Dlatego potrzeba reakcji: własnych strategii obronnych i edukacji społeczeństwa. Centrum Walki z Dezinformacją może więc mieć sens jako kolejne narzędzie w tym procesie.
Pozostaje pytanie, czy problemem jest wyłącznie tempo reakcji, czy może bardziej groźne jest to, że dezinformacja swobodnie się rozprzestrzenia, bo platformy społecznościowe w praktyce nic z tym nie robią. Nie da się liczyć na to, że premier albo rząd dementują każdą fałszywą informację - to zajęłoby im cały czas, a i wtedy nie udałoby się wyjaśnić wszystkiego.
Skala problemu jest znacząca. Po Alercie RCB z 17 września 2026 roku, wydanym w związku z eksplozją niedaleko granicy z Polską, "same narracje dezinformacyjne w polskiej infosferze osiągnęły na platformie X milionowe zasięgi" - jak przekazała PAP dr Agnieszka Lipińska, kierowniczka Ośrodka Analizy Dezinformacji w NASK.
To dobrze ilustruje, że bezczynność nie jest opcją. Centrum Walki z Dezinformacją ma zapewnić "lepszą koordynację działań" - i faktycznie, ten element wciąż zawodzi, co widać przy każdym większym incydencie. Warto by jednak wreszcie wymusić odpowiedzialność na platformach, które dopuszczają do rozprzestrzeniania takich treści.
Czy to marzenie ściętej głowy? Być może, bo dotychczasowe podejście wielkich koncernów technologicznych wskazuje na wyraźne lekceważenie problemu. Ale właśnie ta postawa powinna być impulsem do zdecydowanych kroków, bo sytuacja jest poważna. Nie jest też jasne, czy odpowiedzią musi być kolejna instytucja robiąca to, co inne, tylko w nieco innej formie, a nas ma uspokajać samo to, że w ogóle coś się dzieje.
A dzieje się już od kilku lat. Po dwóch latach od zapowiedzi, że Polska będzie liderem w walce z dezinformacją, dostajemy informację o powołaniu kolejnego zespołu do tej walki. Trudno się oprzeć wrażeniu: czyny, nie słowa.
Źródło: Spider's Web


