Technologie

Przycisk czynności w iPhonie może zniknąć już za rok

Apple miałby zrezygnować z osobnego Przycisku czynności i przenieść jego funkcje do Sterowania aparatem. Zmiana mogłaby zbiec się z premierą jubileuszowego modelu na 2027 rok.

6 min czytania

Apple usunie przycisk z iPhone’a. Po czterech latach
Apple usunie przycisk z iPhone’a. Po czterech latach

Premiera iPhone'a 15 Pro oraz iPhone'a 15 Pro Max w 2023 roku przyniosła koniec klasycznego przełącznika wyciszenia. Apple zastąpił go wtedy programowalnym Przyciskiem czynności, czyli rozwiązaniem znanym już z Apple Watch Ultra, gdzie pojawiło się rok wcześniej. W telefonie dostał on jednak znacznie szersze zastosowanie - zamiast prostego przełączania między dźwiękiem a ciszą, pozwalał uruchamiać różne funkcje, zwłaszcza za pośrednictwem Skrótów.

Od tamtej premiery minęło zaledwie kilka lat, a wszystko wskazuje na to, że ten eksperyment dobiega końca. Najnowsze przecieki sugerują, że jubileuszowy iPhone szykowany na 2027 rok może w ogóle nie mieć dedykowanego Przycisku czynności. To jednak nie powrót do starego przełącznika wyciszenia - Apple idzie w zupełnie innym kierunku, dążąc do dalszego ograniczania liczby fizycznych elementów na obudowie.

Dwa przyciski? Apple wolałby jeden

Informacje te pochodzą od Instant Digital, chińskiego leakera publikującego na Weibo. Według niego Apple zacznie wygaszać Przycisk czynności już w nowych modelach iPhone'a, które pojawią się w drugiej połowie przyszłego roku. Warto podkreślić, że mamy do czynienia z przeciekiem, a nie oficjalnym ogłoszeniem producenta - serwis AppleInsider zaznacza przy tym, że to źródło nie zawsze trafnie przewidywało przyszłe produkty.

Mimo to koncepcja wydaje się logiczna. Instant Digital twierdzi, że funkcje obecnego Przycisku czynności zostałyby przeniesione do elementu odpowiadającego dziś za Sterowanie aparatem. Mechanizm miałby działać prosto: pojedyncze naciśnięcie uruchamiałoby aparat, a dłuższe przytrzymanie aktywowałoby akcję przypisaną obecnie do Przycisku czynności. To nie byłaby więc likwidacja samej idei, lecz jej przeniesienie w inne miejsce obudowy.

Przycisk czynności nigdy nie wykorzystał swojego potencjału

Można odnieść wrażenie, że sam Apple nie do końca wiedział, co zrobić z tym programowalnym przyciskiem. Pomysł sam w sobie był obiecujący - użytkownik otrzymywał fizyczny element, któremu mógł nadać dowolną funkcję, a w połączeniu ze Skrótami możliwości wykraczały daleko poza włączanie latarki, aparatu czy trybu skupienia. Dla osób bardziej zaawansowanych taki kontroler bywał dużo praktyczniejszy niż przełącznik wykonujący przez cały cykl życia urządzenia jedno, niezmienne zadanie.

Problem w tym, że pierwotna koncepcja nigdy nie doczekała się rozwinięcia. Krótkie naciśnięcie przycisku nie uruchamia przypisanej funkcji, a jedynie sygnalizuje, że trzeba przytrzymać go dłużej - to dość nietypowy sposób wykorzystania fizycznego kontrolera. W efekcie mamy klasyczny przykład funkcji, która zaczynała z dużym potencjałem, ale nigdy nie doczekała się kontynuacji. Apple mógł przecież zróżnicować reakcje na pojedyncze i podwójne naciśnięcie czy przytrzymanie, tworząc z niego sprzętowy odpowiednik rozbudowanego skrótu. Zamiast tego coraz bardziej realne staje się wchłonięcie go przez inny element sterujący.

Część zalet Przycisku czynności da się zresztą odtworzyć czysto programowo - przykładem są konfigurowalne skróty dostępne bezpośrednio z ekranu blokady. To rozwiązanie mniej wygodne niż fizyczny przycisk, który można obsłużyć bez patrzenia na telefon, ale pokazuje, że dedykowany fragment obudowy nie jest jedyną drogą do szybkiego dostępu do wybranych funkcji.

Jubileuszowy iPhone może mieć większy problem z przyciskami. Wszystkie mają przestać być przyciskami

Rezygnacja z osobnego Przycisku czynności nabiera dodatkowego znaczenia w świetle wcześniejszych doniesień o jubileuszowym iPhonie. Model przygotowywany na 20-lecie telefonów Apple'a ma, według wcześniejszych przecieków, korzystać z przycisków półprzewodnikowych zamiast klasycznych, mechanicznych. Oznaczałoby to, że elementy po bokach obudowy w ogóle nie poruszałyby się fizycznie po naciśnięciu - wrażenie kliknięcia tworzyłoby odpowiednie sprzężenie haptyczne.

To nie jest dla Apple'a pomysł nowy. Jeszcze przed debiutem iPhone'a 15 Pro krążyły informacje o projekcie znanym jako Project Bongo, który zakładał zastąpienie mechanicznych przycisków rozwiązaniami półprzewodnikowymi. Plan wówczas nie doczekał się realizacji, a podobne plotki powróciły przy kolejnej generacji iPhone'a - i ponownie nic z tego nie wyszło.

Tym razem Instant Digital przekonuje jednak, że system przygotowywany na jubileuszowy model przeszedł już weryfikację funkcjonalną. We wcześniejszym przecieku mowa była o haptycznych odpowiednikach przycisku bocznego, regulacji głośności, Przycisku czynności oraz Sterowania aparatem. Najnowsza informacja wprowadza istotną zmianę - osobnego Przycisku czynności miałoby już w ogóle nie być.

W maju tego roku pojawiły się dodatkowe doniesienia, zgodnie z którymi rozwiązanie testowano pod kątem obsługi w rękawiczkach, mokrymi dłońmi, w skrajnych temperaturach oraz z założonym etui. Przeciek wspominał też o energooszczędnym układzie, który miałby pozwalać na działanie takich elementów nawet przy wyłączonym telefonie. To wciąż informacje nieoficjalne, ale pokazują, z jak dużymi wyzwaniami trzeba się zmierzyć, zanim zrezygnuje się ze starego, prostego mechanicznego przycisku. A ten ma jedną niepodważalną zaletę - po prostu działa.

Apple marzy o kawałku szkła

Sprawa nie dotyczy wyłącznie zamiany jednego typu przycisku na inny. Jubileuszowy model ma być elementem znacznie głębszego przeprojektowania iPhone'a. Wcześniejsze przecieki wskazywały, że Apple pracuje nad ekranem zakrzywionym przy wszystkich czterech krawędziach obudowy. W takiej konstrukcji klasyczne mechaniczne przyciski stają się problemem zarówno wzorniczym, jak i konstrukcyjnym, ponieważ przerywają jednolitą powierzchnię urządzenia. Sterowanie haptyczne dużo łatwiej wkomponować w ramę telefonu.

To tłumaczyłoby również pomysł połączenia dwóch kontrolerów w jeden. Jeśli projektanci dążą do tego, by telefon przypominał jednolitą bryłę szkła, każdy dodatkowy przycisk staje się komplikacją. Sterowanie aparatem ma już wydzielone miejsce na boku urządzenia, więc nadanie mu drugiej funkcji wydaje się bardziej racjonalne niż utrzymywanie osobnego obszaru wyłącznie dla Przycisku czynności.

Nie oznacza to jednak automatycznie większej wygody. Łączenie kilku funkcji w jednym elemencie sterującym zawsze wiąże się z kompromisem - im więcej zależy od siły, długości czy rodzaju naciśnięcia, tym więcej musi nauczyć się użytkownik. Minimalizm wizualny nie zawsze idzie w parze z prostotą obsługi. To być może najciekawszy paradoks jubileuszowego iPhone'a: urządzenie miałoby wyglądać prościej właśnie dzięki temu, że pod spodem stałoby się technicznie bardziej skomplikowane.

Na razie nie przyzwyczajajmy się do iPhone'a 20

Do tych doniesień warto podchodzić z rezerwą. Jubileuszowy iPhone wciąż jest urządzeniem niezapowiedzianym, a historia półprzewodnikowych przycisków w smartfonach Apple'a to niemal podręcznikowy przykład funkcji, która w przeciekach wydaje się tuż za rogiem, a potem i tak nie trafia do finalnego produktu. Instant Digital nie jest też źródłem o nieskazitelnej skuteczności prognoz.

Sama koncepcja nie jest jednak nierealna. Wręcz przeciwnie - kilka wcześniejszych plotek zaczyna składać się w spójny obraz: jubileuszowy iPhone miałby odejść od obecnej konstrukcji, zredukować liczbę elementów zaburzających bryłę telefonu i zastąpić klasyczne mechanizmy powierzchniami haptycznymi. W takim projekcie osobny Przycisk czynności rzeczywiście mógłby być pierwszym elementem do usunięcia.

Dopiero wtedy okaże się, czym naprawdę był ten przycisk - nowym standardem obsługi iPhone'a czy tylko krótkim epizodem między przełącznikiem wyciszenia a telefonem, którego boki coraz mniej przypominają zestaw klasycznych, fizycznych kontrolek.

Źródło: Spider's Web