Technologie

OneDrive testuje płatność za realne zużycie miejsca, na razie tylko dla firm

Microsoft rozpoczął testy modelu pay-as-you-go w OneDrive, w którym opłata nalicza się wyłącznie za przestrzeń zużytą ponad limit z licencji. Nowość na razie obejmuje jedynie klientów biznesowych Microsoft 365.

4 min czytania

Płacisz tylko za zużyte gigabajty, ani grosza więcej. Mocna nowość w cenniku OneDrive
Płacisz tylko za zużyte gigabajty, ani grosza więcej. Mocna nowość w cenniku OneDrive

Microsoft sprawdza w praktyce nowy sposób rozliczania miejsca w OneDrive, który ma być wygodniejszą alternatywą dla ręcznego dokupywania kolejnych pakietów pamięci. Ruszyły publiczne testy mechanizmu pay-as-you-go, w którym firma płaci wyłącznie za tę część przestrzeni, jaką pracownik zużyje ponad limit przypisany do jego licencji.

Zanim jednak posiadacze prywatnych kont zaczną liczyć na podobne udogodnienie, trzeba zaznaczyć jedno: cała funkcja dotyczy na razie wyłącznie firmowych abonamentów Microsoft 365.

Odpowiedź na problem znany każdemu administratorowi

Obecnie zwiększanie zasobów dyskowych w OneDrive polega na kupowaniu kolejnych pakietów pamięci masowej. Kłopot w tym, że zapotrzebowanie w firmie rzadko rośnie równo u wszystkich pracowników.

Typowy scenariusz w wielu organizacjach wygląda podobnie: zdecydowana większość zespołu mieści się w standardowych limitach, ale garstka osób gromadzi ogromne zasoby danych - materiały marketingowe, pliki projektowe, nagrania wideo, archiwa dokumentów czy dane analityczne. Firma musi wtedy dokupić cały dodatkowy pakiet, choć realnie wykorzysta tylko jego fragment.

Microsoft chce to zmienić. W nowym modelu pay-as-you-go dopłata pojawia się dopiero, gdy dany pracownik przekroczy próg wynikający z jego licencji. To administrator decyduje, którzy użytkownicy w ogóle będą mogli z tego skorzystać, a organizacja płaci jedynie za realnie wykorzystaną nadwyżkę.

Taki mechanizm przypomina zasady znane z usług chmurowych pokroju AWS, Azure czy Google Cloud, gdzie rozliczanie według faktycznego zużycia zasobów jest standardem. Teraz podobne podejście trafia do OneDrive'a.

Stare pakiety pozostają w ofercie

Nowy system nie eliminuje dotychczasowego sposobu kupowania przestrzeni. Firmy będą mogły nadal nabywać pakiety pamięci - od 100 GB aż po zestawy liczące kilka terabajtów. Microsoft daje więc klientom możliwość wyboru między dwoma podejściami.

Pierwsze to znany od lat model, w którym organizacja z góry kupuje określoną pulę przestrzeni i sama zarządza jej wykorzystaniem. Drugie działa na zasadzie zbliżonej do rozliczania za media - nie trzeba przewidywać, ile miejsca przyda się za kilka miesięcy, bo opłata nalicza się na bieżąco, zależnie od realnego zużycia dodatkowej przestrzeni. Dla działów IT może to ułatwić planowanie budżetu, zwłaszcza tam, gdzie trudno oszacować przyszłe potrzeby magazynowania danych.

Dane w chmurze rosną w zawrotnym tempie

Wprowadzenie takiej opcji akurat teraz nie wygląda na przypadek. Ilość danych gromadzonych przez firmy zwiększa się w tempie, które jeszcze niedawno wydawałoby się nierealne. Coraz większy udział mają w tym nagrania wideo w wysokiej rozdzielczości, pliki projektowe 3D, obszerne biblioteki zdjęć oraz materiały tworzone przez narzędzia AI.

Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik: skoro trzymanie danych w chmurze stało się tak wygodne, wiele firm w ogóle przestało czyścić stare pliki. Archiwa puchną, kolejne projekty lądują w OneDrivie, a przestrzeń dyskowa zaczyna być traktowana niemal jak zasób bez końca - choć w praktyce za każdy dodatkowy gigabajt ktoś musi zapłacić.

Nowy model Microsoftu można więc traktować jako próbę lepszego dopasowania kosztów do rzeczywistego korzystania z usługi. Zamiast zmuszać klientów do kupowania dużych pakietów "na zapas", firma umożliwia płacenie wyłącznie za to, co faktycznie zostanie zużyte.

Nie wszystko jednak jest tak proste

Sam pomysł brzmi rozsądnie, warto jednak pamiętać, jak bywa z rozwiązaniami typu pay-as-you-go. Taki model sprawdza się dobrze dopóty, dopóki administratorzy panują nad zużyciem zasobów. Gdy kontrola słabnie, rachunki potrafią rosnąć szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał - to doświadczenie znane już klientom usług chmurowych.

Nie bez powodu Microsoft przewidział możliwość ręcznego przyznawania tej opcji tylko wybranym pracownikom. Firma zakłada zapewne, że nie każda organizacja zechce od razu dać wszystkim zatrudnionym otwartą furtkę do nieograniczonego zwiększania zajmowanej przestrzeni. Z dokumentacji wynika też, że łączna przestrzeń przypisana jednemu użytkownikowi nie może przekroczyć 25 600 GB, czyli 25 TB.

To pułap na tyle wysoki, że dla większości pracowników pozostanie czysto teoretyczny. Jednocześnie pokazuje, jak bardzo zmieniła się skala przechowywania danych w biznesie - jeszcze kilkanaście lat temu 25 TB odpowiadało pojemności sporej macierzy dyskowej, a dziś staje się maksymalnym limitem przypisanym pojedynczej osobie.

Co z kontami prywatnymi?

Nasuwa się pytanie, które zada sobie zapewne niejeden użytkownik: czy taki mechanizm pojawi się kiedyś na prywatnych kontach Microsoft? Na razie nic na to nie wskazuje. Microsoft zapowiada wprowadzenie funkcji dla klientów biznesowych korzystających z Microsoft 365, a pełna dostępność ma ruszyć w listopadzie.

O kontach konsumenckich firma nie wspomina, co zresztą ma sens - wśród użytkowników indywidualnych znacznie łatwiej sprzedaje się prosty abonament z ustaloną ilością miejsca niż system naliczania opłat za każdy dodatkowy kawałek wykorzystanej przestrzeni.

Nie oznacza to jednak, że taki model nigdy nie trafi do zwykłych odbiorców. Jeśli rozwiązanie sprawdzi się w segmencie biznesowym, nie można wykluczyć, że Microsoft z czasem zaproponuje podobną elastyczność również klientom indywidualnym.

Na razie jednak jest to przede wszystkim wyraźny sygnał kierunku, w jakim zmierzają usługi chmurowe. Sztywny abonament z góry określonym pakietem zasobów traci na znaczeniu na rzecz rozliczania za rzeczywiste zużycie - modelu, który od lat dominuje w centrach danych i usługach cloud computing, a teraz stopniowo wkracza także do zwykłych aplikacji biurowych.

Źródło: Spider's Web