Nie liczba godzin ze smartfonem się liczy, a to, co z nim robimy
Węgierscy naukowcy sprawdzili, czy problem z telefonem wynika z czasu spędzanego przed ekranem, czy raczej ze sposobu jego używania. Okazuje się, że bezmyślne scrollowanie w połączeniu z lękiem przed przegapieniem czegoś ważnego szkodzi znacznie bardziej niż sama liczba godzin.
Dwie osoby mogą spędzać przy telefonie identyczną liczbę godzin, a mimo to skutki dla ich samopoczucia będą zupełnie inne. Zespół z Uniwersytetu Semmelweisa na Węgrzech postanowił sprawdzić, co faktycznie decyduje o tym, czy korzystanie ze smartfona staje się problematyczne. Z ich obserwacji wynika, że kluczowy jest nie czas spędzony przed ekranem, lecz to, w jaki sposób ten czas wykorzystujemy. Najgorzej wypada bezrefleksyjne przewijanie kolejnych treści, połączone ze słabą samokontrolą oraz obawą przed przegapieniem czegoś istotnego.
FOMO i brak samokontroli napędzają problem
Autorzy badania wskazują dwa mechanizmy, które najsilniej wiążą się z nadmiernym korzystaniem ze smartfonów: trudność w panowaniu nad własnymi zachowaniami oraz zjawisko FOMO, czyli lęk przed tym, że ominie nas coś ważnego. Johanna Takács, kierująca badaniem, podkreśla, że to nie typ osobowości decyduje o uzależnieniu od telefonu. Większe znaczenie mają zdolność kontrolowania impulsów i emocji oraz skłonność do odczuwania, że gdzieś poza naszym zasięgiem dzieje się coś, czego nie możemy przegapić. W codziennym życiu objawia się to częstym zaglądaniem do powiadomień, odświeżaniem social mediów i bezcelowym przeglądaniem kolejnych treści.
Trzy grupy użytkowników smartfonów
W badaniu, którego rezultaty trafiły między innymi na łamy czasopisma naukowego Acta Psychologica, wzięło udział 225 węgierskich studentów w wieku od 18 do 34 lat. Pytano ich o to, ile czasu dziennie spędzają z telefonem, jakie czynności wykonują najczęściej oraz kiedy korzystanie z urządzenia kolidowało z ich planami. Na tej podstawie badacze podzielili uczestników na trzy kategorie. Pierwszą tworzyli użytkownicy nastawieni społecznie, czyli tacy, dla których telefon służył głównie do kontaktu i komunikacji z innymi. Drugą grupę stanowiły osoby o bardziej zróżnicowanych nawykach: oprócz rozmów i wiadomości czytały newsy, oglądały treści rozrywkowe i przeglądały sieć, przy czym ich dzienny czas przed ekranem rzadko przekraczał pięć godzin.
Najbardziej niepokojące dane dotyczyły trzeciej grupy, obejmującej mniej więcej jedną trzecią badanych. To osoby korzystające ze smartfona co najmniej pięć godzin dziennie, u których dominowała konsumpcja treści, a nie kontakt z innymi ludźmi.
Pamięć, koncentracja i jakość snu
To właśnie w tej trzeciej grupie odnotowano najwyższe wskaźniki problematycznego korzystania ze smartfonów oraz najsilniejsze nasilenie FOMO, przy jednocześnie najniższym poziomie samokontroli. Uczestnicy z tej kategorii radzili sobie gorzej w testach pamięci i koncentracji, a w ankietach częściej skarżyli się na problemy ze snem. Zdaniem badaczy ciągły strumień krótkich filmików i szybko zmieniających się bodźców może nadmiernie pochłaniać uwagę i prowadzić do psychicznego wyczerpania. Do tego dochodzi obciążenie szyi wynikające z długotrwałego patrzenia w dół na ekran, a nieprawidłowa pozycja głowy w dłuższej perspektywie może wiązać się też z problemami z równowagą i czasem reakcji.
Co można z tym zrobić? Naukowcy nie postulują całkowitego porzucenia smartfonów, lecz zmianę codziennych przyzwyczajeń. Warto wyłączyć zbędne powiadomienia, ustalić konkretne pory na korzystanie z mediów społecznościowych i odstawić telefon przed snem. Pomocna bywa też regularna aktywność fizyczna oraz trzymanie urządzenia na wysokości oczu, co zmniejsza obciążenie karku.
Liczba godzin spędzonych ze smartfonem to tylko jeden z czynników wpływających na nasze samopoczucie. Znacznie ważniejsze jest świadome podejście do narzędzi, z których korzystamy na co dzień. Kilka godzin przeznaczonych na rozmowy, pracę czy czytanie to zupełnie co innego niż bezmyślne, nieskończone przewijanie krótkich filmików bez konkretnego celu.
Źródło: AntyWeb


