Technologie

Motorola Signature 27: pierwsze wrażenia po kontakcie z nowym flagowcem

Nietypowy design, aparat wysoko oceniony przez DXOMARK i głośniki dopracowane wspólnie z Bang & Olufsen – tak w skrócie prezentuje się nowy smartfon Motoroli po wstępnych testach.

3 min czytania

Trzy rzeczy, które w Motoroli Signature 27 mogą się podobać
Trzy rzeczy, które w Motoroli Signature 27 mogą się podobać

Wygląd balansujący między odwagą a stonowaniem

Pierwszy kontakt z Motorolą Signature 27 nie od razu przekonał autora testu. Urządzenie utrzymuje charakterystyczny dla większości modeli marki język designu – spłaszczony tył z wyraźnie wystającą wyspą aparatów. W przypadku Signature 27 proporcje są jednak odważniejsze, bo wyspa rozciąga się na całą szerokość obudowy, łącząc kilka różnych rozwiązań stylistycznych naraz. Sprawia to wrażenie, jakby górna część telefonu była przeładowana dodatkami.

Dopiero trzymając smartfon w dłoni, można docenić jego wyważenie – im dłużej przygląda się szczegółom, tym mocniej odczuwalna jest jakość wykonania typowa dla segmentu premium. Ceramiczna obudowa dobrze współgra z chropowatą, matową powierzchnią o nazwie Tactical Weave (dostępną w wersji czarnej). Do tego dochodzą smukłe, delikatnie profilowane krawędzie z zaokrągleniami, które poprawiają komfort trzymania.

Można to opisać jako połączenie trzech czwartych prostoty z jedną czwartą rozmachu projektowego. Signature 27 nie zdobędzie może tytułu najładniejszego smartfona na rynku, ale z pewnością nie brakuje mu własnego charakteru.

Wysoka nota DXOMARK dla aparatu

W rankingu DXOMARK Motorola Signature 27 uzyskała 173 punkty, co daje jej drugie miejsce – ustępuje jedynie modelowi HUAWEI Pura 80 Ultra. Autor zastrzega, że metodologia DXOMARK bywa dyskusyjna i część odbiorców podchodzi do takich zestawień sceptycznie, jednak sam wynik jest na tyle wysoki, że warto przyjrzeć się aparatowi bliżej.

Testy terenowe odbyły się w listopadowym Tromsø, gdzie pogoda była deszczowa i ponura, więc trudno jeszcze o pełną ocenę w zróżnicowanych warunkach. Mimo to wstępne wrażenia są dobre – zdjęcia z głównego aparatu wychodzą ostre, bogate w detale, a kolory są delikatnie wzmocnione, choć bez przesady.

Zaskoczeniem jest też szeroki zakres dynamiczny, co w płaskim, pochmurnym świetle stanowi spore wyzwanie dla sprzętu fotograficznego. Prześwity słońca zza chmur nie wypalają się na biało, ciemne partie gór zachowują szczegóły zamiast zlewać się w czerń, a szare niebo pozostaje szare, bez sztucznego podbicia kontrastu charakterystycznego dla agresywnego HDR.

Jedyna dostrzeżona dotąd wada ujawnia się przy mocnym zbliżeniu – wtedy do gry wkracza sztuczna inteligencja, przez co zdjęcia robione z większego dystansu mogą wyglądać nienaturalnie wyostrzone.

Dźwięk z udziałem duńskich inżynierów

Autor testu nie ukrywa, że nie jest fanem słuchania muzyki bezpośrednio z głośników telefonu, ale efekty współpracy Motoroli z Bang & Olufsen wzbudziły jego ciekawość. Nowa konstrukcja głośników wraz z dedykowanymi trybami dźwięku pozwala dopasować brzmienie do konkretnego zastosowania – podcastów, muzyki, gier czy filmów, a dodatkowo dostępny jest tryb dynamiczny. Porównanie tych samych utworów odtwarzanych z Apple Music na Signature 27 oraz iPhonie 17 Pro wypadło na korzyść Motoroli pod względem czystości, głośności, separacji instrumentów oraz szerokości sceny stereo.

Charakterystyka dźwięku w Signature 27 przechyla się w stronę jasnych tonów, przez co średnica bywa nieco przytłumiona przez wysokie częstotliwości. Zdaniem autora wokale brzmią przyjemniej na bardziej zbalansowanym iPhonie, natomiast muzyka elektroniczna, klasyczna i jazzowa lepiej sprawdza się na nowym modelu Motoroli.

To wciąż jedynie pierwsze spostrzeżenia, więc na pogłębione wnioski trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Pełna recenzja Motoroli Signature 27 ma pojawić się w najbliższym czasie.

Źródło: AntyWeb