Technologie

Metro w kolejnych polskich miastach? Rządowa analiza gasi entuzjazm

Pomysł budowy metra w dziesięciu polskich miastach, zapowiadany jeszcze wiosną przez ministra infrastruktury, po wstępnych analizach traci na realności. Eksperci wskazują, że poza Warszawą i Krakowem taka inwestycja się po prostu nie opłaca.

3 min czytania

Pomysł budowy metra pojawiał się w debacie publicznej w Polsce wielokrotnie, ale zwykle kończyło się na dyskusjach, bo uznawano go za przedsięwzięcie zbyt kosztowne i niekonieczne. Wielu ekspertów podkreślało, że problemy komunikacyjne da się rozwiązać znacznie tańszymi metodami, bez inwestowania w tunele pod miastem. Gdy więc minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział rozważenie budowy metra aż w dziesięciu polskich miastach, wielu odebrało to jako mało realny projekt. Zwolennicy pomysłu podnosili jednak argument, że nie chodzi wyłącznie o usprawnienie ruchu, lecz również o kwestie bezpieczeństwa, co miałoby przemawiać za sensownością takich inwestycji we Wrocławiu czy Poznaniu.

W związku z przyjęciem ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, mamy obowiązek uwzględniać kwestie związane z ochroną ludności i dual-use. Dlatego tym bardziej projekt budowy metra w Polsce ma jeszcze większy sens

Dariusz Klimczak, minister infrastruktury (maj)

Jak się jednak okazuje, po przeprowadzeniu wstępnych analiz sprawa wraca do punktu wyjścia. Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu głos w tej sprawie zabrała Joanna Lech, dyrektorka Centrum Unijnych Projektów Transportowych, która przedstawiła bardziej stonowane wnioski.

Wracamy na ziemię. Metro się nie opłaca

Warszawa i Kraków zostały przez nas zidentyfikowane jako miasta o bardzo wysokim potencjale do budowy klasycznego metra. We Wrocławiu, Poznaniu i w Łodzi wydaje się, że korzyści z rozwoju szybkiego tramwaju i kolei aglomeracyjnej przewyższą efekty budowy metra

Joanna Lech, dyrektorka Centrum Unijnych Projektów Transportowych, cytowana przez Radio Wrocław

Jeśli chodzi o stolicę, plany dalszej rozbudowy tamtejszego metra są konkretne i, jak podkreślają obserwatorzy, robią wrażenie skalą. Inaczej wygląda sytuacja w Krakowie, gdzie sprawa nieco się skomplikowała. Jeszcze w czerwcu pełniący obowiązki prezydenta miasta Stanisław Kracik oceniał, że rozpoczęcie prac przed rokiem 2040 jest mało prawdopodobne.

Obecnie krakowski samorząd zmaga się z zupełnie innym wyzwaniem, jakim jest wybór nowego prezydenta miasta. Mimo to pod koniec sierpnia premier Donald Tusk zapewniał, że finansowanie krakowskiej inwestycji metra nie jest zagrożone. Szef rządu odniósł się także do sugestii o ewentualnym wieloletnim opóźnieniu, tłumacząc je postawą Stanisława Kracika, którego określił jako osobę cechującą się „ostrożnością, sceptycyzmem i powściągliwością”.

Warszawa - tak, Kraków - pewnie tak, reszta - raczej nie

Budowa klasycznego metra nie jest jednak jedynym sposobem na to, by usprawnić transport w polskich aglomeracjach. Taka rewolucja komunikacyjna szykuje się na Śląsku, gdzie tamtejsza metropolia planuje zakup własnego taboru kolejowego. W rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” Leszek Pietraszek, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, wyjaśniał, że tak zwane śląskie metro będzie się różnić konstrukcyjnie od klasycznych systemów podziemnych, ale ma pełnić analogiczną rolę w codziennym transporcie mieszkańców.

Nie jesteśmy w stanie i nie ma takiej potrzeby, by z transportem kolejowym zejść pod ziemię, ale jesteśmy w stanie tak zaprojektować ten system, żeby przemieszczanie pomiędzy największymi ośrodkami było szybkie i nie wymagało spoglądania na rozkład jazdy

Leszek Pietraszek, przewodniczący zarządu GZM

Podczas programu „Protokół rozbieżności” emitowanego na antenie TVP 3 Katowice Pietraszek doprecyzował, że śląskie metro ma stać się impulsem rozwojowym dla całej metropolii. Z tego względu, jak zaznaczył, możliwe jest uruchomienie nawet dwóch linii już w 2027 roku. Zastrzegł jednak, że powodzenie projektu zależy nie tylko od determinacji władz, lecz przede wszystkim od zapewnienia odpowiednich środków inwestycyjnych.

Źródło: Spider's Web

Źródło: Spider's Web

Technologie

Chińscy naukowcy chcą zamienić opuszczone kopalnie w podziemne farmy

W Chinach rozważa się wykorzystanie ponad 12 tysięcy nieczynnych kopalń węgla jako miejsc do prowadzenia uprawy roślin w warunkach całkowicie kontrolowanych przez człowieka. To pomysł, który brzmi jak fabuła filmu science fiction, ale ma realne podłoże w problemach klimatycznych rolnictwa.

3 min czytania