Technologie

macOS 27 zainstalowany: dużo megabajtów, mało realnych nowości

Apple wypuścił macOS 27 razem z iOS-em 27, ale aktualizacja na komputery Mac okazuje się w Polsce zaskakująco skromna. Autor tekstu sprawdził nowy system na własnym MacBooku i podzielił się wrażeniami z instalacji oraz testowania.

4 min czytania

Zainstalowałem macOS 27 i nic nie czuję. Jakby nic się nie stało
Zainstalowałem macOS 27 i nic nie czuję. Jakby nic się nie stało

W poniedziałek 14 września Apple wypuściło nowe wersje swoich systemów operacyjnych. Głównym bohaterem tej premiery był iOS 27, jednak firma zadbała również o inne urządzenia noszące jabłko na obudowie - zegarki Apple Watch oraz komputery Mac. Autor relacji nie czekał długo z aktualizacją - opcja pobrania nowego oprogramowania pojawiła się w ustawieniach jego komputera praktycznie od razu, więc szybko ją ściągnął i zainstalował.

Instalacja macOS 27 wymagała pobrania sporego pliku

Przed aktualizacją na maszynie działał macOS 26.6.2 Tahoe, wydany w sierpniu 2026 roku. Autor przyznaje, że w przypadku laptopa nie testuje wersji beta - w odróżnieniu od swojego smartfona. Choć wcześniejsze wczesne wydania oprogramowania Apple nigdy go nie zawiodły, na sprzęcie służącym do codziennej pracy woli nie ryzykować instalowania niedopracowanego jeszcze systemu.

Choć w domu ma jeszcze jeden komputer, to właśnie MacBook jest jego głównym narzędziem pracy - używanym zarówno w formie stacjonarnej, podłączonej do dwóch monitorów, jak i rzadziej, w klasycznym układzie laptopa, gdy praca przy biurku nie jest możliwa albo pożądana. Z tego powodu na tym urządzeniu instalowane są wyłącznie stabilne, oficjalne wydania macOS-a, co daje pewność, że wszystko zadziała bez problemów.

Nowa aktualizacja okazała się jednak zaskakująco ciężka. Sam plik instalacyjny przekraczał 20 gigabajtów, co według autora wyraźnie odbiega od poprzednich dużych aktualizacji Apple. Jego przygoda z macOS-em zaczęła się od wersji 14 Sonoma, a kolejne duże skoki - do macOS 15 Sequoia i macOS 26 Tahoe - zajmowały mniej więcej 10 GB każdy.

Podczas czerwcowej prezentacji macOS 27 Apple chwaliło się długą listą nowych funkcji, co wzbudziło oczekiwanie na wyraźnie odczuwalne zmiany. Rzeczywistość okazała się jednak dużo skromniejsza.

Powitalny przewodnik po aktualizacji jest bardzo krótki

Po zakończeniu instalacji na ekranie pojawił się przewodnik prezentujący nowości w macOS 27 Golden Gate, przygotowany w języku polskim. Przeklikanie całego materiału zajęło zaledwie cztery kroki. System, według tego przewodnika, wprowadza trzy główne zmiany.

  • odświeżanie treści gestem przesunięcia palca w aplikacjach takich jak Poczta czy przeglądarka Safari
  • możliwość dostosowania Liquid Glass poprzez nową opcję w ustawieniach, w sekcji Wygląd, pozwalającą regulować przezroczystość
  • bezpieczne konfigurowanie rodziny za pomocą nowych narzędzi kontroli rodzicielskiej

To komplet informacji, jakie Apple zdecydowało się zawrzeć w oficjalnym przewodniku dostępnym w aplikacji Porady na macOS. Z punktu widzenia użyteczności realne znaczenie ma w praktyce tylko jedna z tych zmian - regulacja przezroczystości Liquid Glass za pomocą paska w ustawieniach Wyglądu.

Pasek dostosowania Liquid Glass

Mechanizm ten przypomina rozwiązanie znane już z iOS 27, umożliwiające zmianę stopnia przezroczystości elementów interfejsu. Teraz użytkownik samodzielnie decyduje, czy przyciski Liquid Glass mają być całkowicie przeźroczyste, czy raczej matowe - wcześniej system oferował jedynie dwa gotowe ustawienia do wyboru. Praktyczny efekt to większa swoboda w personalizacji wyglądu systemu.

Nowa funkcja rozszerzenia zdjęcia dzięki AI

Pierwsza i trzecia z wymienionych funkcji mogą się okazać przydatne dla części użytkowników, jednak autor ocenia je jako niemające dla niego żadnego zastosowania. Nie oznacza to jednak, że macOS 27 jest całkowicie pozbawiony innych, drobniejszych usprawnień - zauważona została między innymi zmiana ikony baterii, która teraz pokazuje poziom naładowania wewnątrz samej ikony.

Do aplikacji Zdjęcia trafiły również funkcje oparte na AI, takie jak rozszerzanie kadru, zmiana kompozycji oraz inteligentna gumka - te same, które wprowadzono już w iOS 27. Autor przyznaje, że działają one naprawdę skutecznie.

Wiele funkcji wciąż nie działa po polsku

Na komputerach używanych w Polsce macOS 27 nie udostępnia jednak sporej części funkcji, które mają być flagowymi nowościami tej wersji systemu. Najbardziej rzuca się w oczy brak Siri opartej na AI - asystent ten w ogóle nie obsługuje języka polskiego. Rozwiązanie teoretycznie działa na macOS nawet w Unii Europejskiej, choć bez wsparcia dla iPhone'ów i zegarków Apple Watch, ale wyłącznie po angielsku, co wymusiłoby zmianę języka systemu, by z niego skorzystać.

Kolejny brak dotyczy nowych funkcji Safari - powiadomień o zmianach, na przykład o obniżce ceny, oraz opcji „opisz rozszerzenie”, umożliwiającej tworzenie własnych rozszerzeń przeglądarki. Przy polskim języku systemu nie działa też Visual Intelligence w wersji pozwalającej wskazać okno i rozmawiać o nim z Siri.

Oznacza to, że macOS 27 nie jest okrojony tak drastycznie jak iOS 27 w Unii Europejskiej, jednak wciąż daje mniej możliwości niż wersja dostępna na przykład w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem MacBooki oraz komputery stacjonarne, takie jak Mac mini czy Mac Studio, nie są sprzętem należącym do budżetowej kategorii cenowej. Autor wyraża nadzieję, że Apple zacznie kiedyś traktować polski rynek poważniej i wprowadzać swoje funkcje również w naszym języku, choć obecnie nic nie wskazuje na to, by miało się to szybko zmienić.

Źródło: Spider's Web