Technologie

Kłopoty na orbicie: siedem satelitów Sentinel z zakłóceniami pracy

Europejski program Copernicus zgłosił problemy operacyjne dotyczące siedmiu satelitów obserwujących Ziemię. Operator wciąż nie podał przyczyny awarii ani terminu jej usunięcia.

4 min czytania

Tajemnicza usterka nad naszymi głowami. Aż 7 kluczowych satelitów z problemami
Tajemnicza usterka nad naszymi głowami. Aż 7 kluczowych satelitów z problemami

System Copernicus, odpowiedzialny za europejską obserwację Ziemi, ujawnił w oficjalnym komunikacie, że kilka misji satelitarnych Sentinel napotkało problemy w działaniu. Z informacji operatora wynika, że zakłócenia pojawiły się 1 listopada i dotknęły jednostek z trzech odrębnych rodzin programu. Na razie trwa ustalanie przyczyn incydentu, a sam Copernicus nie zdradził jeszcze żadnych szczegółów technicznych. Dane zbierane przez satelity Sentinel wykorzystuje się m.in. do śledzenia powodzi, pożarów, kondycji upraw oraz zmian klimatycznych. Na liście urządzeń dotkniętych problemem znalazł się także Sentinel-3C, wyniesiony na orbitę zaledwie kilka tygodni wcześniej.

Siedem satelitów Sentinel z problemami. Copernicus wydał komunikat

Pierwszego listopada na oficjalnej platformie operacyjnej Copernicusa opublikowano ostrzeżenie o zakłóceniach w pracy kilku misji obserwacyjnych. Jak podano, kłopoty rozpoczęły się około godziny 10:46 UTC, czyli 11:46 czasu polskiego. W treści komunikatu wymieniono satelity Sentinel-1C, Sentinel-1D, Sentinel-2B, Sentinel-2C, a także Sentinel-3A, Sentinel-3B i Sentinel-3C - łącznie siedem jednostek reprezentujących trzy różne rodziny europejskich satelitów do obserwacji Ziemi.

Co istotne, sam nagłówek komunikatu obejmuje jedynie kilka oznaczeń, podczas gdy Sentinel-3C pojawia się dopiero w dalszej części tekstu. Operator nie wytłumaczył tej niespójności ani nie opublikował szczegółowej listy ograniczeń odnoszących się do poszczególnych satelitów. Kluczowy pozostaje fakt, że w chwili ogłoszenia komunikatu wciąż trwało wyjaśnianie przyczyn zakłóceń, a Copernicus nie podał żadnej daty, kiedy wszystkie misje mają wrócić do pełnej sprawności.

Co właściwie przestało działać? Tego jeszcze nie wiadomo

Określenie użyte przez Copernicus mówi o zakłóceniach operacji satelitarnych, co nie jest tym samym co potwierdzenie usterki samych urządzeń krążących po orbicie. Dzisiejsza misja obserwacyjna to coś znacznie szerszego niż tylko satelita z kamerą czy radarem na pokładzie. O jej sprawności decydują również naziemne stacje odbiorcze, systemy łączności, centra przetwarzania danych oraz cała infrastruktura potrzebna do udostępniania gotowych informacji odbiorcom.

Usterka na dowolnym z tych etapów potrafi wywołać opóźnienia lub chwilową niedostępność obserwacji, nawet jeśli sam satelita działa bez zarzutu. Z treści komunikatu nie da się wywnioskować, który konkretnie element systemu odpowiada za obecną sytuację. Na tym etapie nie ma również podstaw, by mówić o cyberataku, sabotażu czy celowym zakłócaniu sygnału - to realne zagrożenia dla infrastruktury kosmicznej, ale łączenie ich z tym zdarzeniem byłoby w tej chwili nieuzasadnioną spekulacją.

Od radarów po pomiary temperatury mórz. Te satelity robią znacznie więcej niż zdjęcia

Zestawienie dotkniętych awarią urządzeń dobrze ilustruje, jak szerokie możliwości oferuje europejski system Copernicus. Sentinel-1C oraz Sentinel-1D pracują z radarami o syntetycznej aperturze (SAR), dzięki czemu mogą obserwować powierzchnię planety niezależnie od pory dnia czy zachmurzenia. To właśnie radar pozwala wykryć tereny zalane wodą nawet wtedy, gdy przesłaniają je gęste chmury. Satelity tej serii są też pomocne w monitorowaniu zmian powierzchni gruntu, przemieszczania się lodowców oraz sytuacji na akwenach morskich.

Z kolei Sentinel-2B i Sentinel-2C prowadzą obserwacje optyczne w wielu pasmach promieniowania elektromagnetycznego. Zdjęcia, które rejestrują, umożliwiają ocenę stanu roślinności, śledzenie zmian w zagospodarowaniu terenu, a także analizę susz i skutków pożarów. Serwis przypominał już wcześniej o specjalnym trybie Copernicus Browser, który pozwala przeglądać dane satelitarne dotyczące pożarów lasów.

Inne zadania wypełniają z kolei urządzenia rodziny Sentinel-3. Mierzą one temperaturę powierzchni lądów i mórz, badają barwę oceanów oraz dostarczają danych o wysokości wód i pokryw lodowych. Zbierane przez nie informacje wykorzystuje się m.in. w badaniach klimatycznych, przy monitorowaniu susz i prognozowaniu warunków panujących na oceanach.

Polska również korzysta z tych danych. Co oznaczają dla nas zakłócenia?

Copernicus to program Unii Europejskiej, którego głównym atutem jest szeroko dostępny, darmowy dostęp do danych satelitarnych. Sięgają po nie naukowcy, instytucje publiczne, firmy prywatne oraz organizacje zajmujące się reagowaniem kryzysowym. W Polsce zdjęcia z satelitów Sentinel posłużyły między innymi do analizy powodzi z września 2024 roku. Serwis opisywał wówczas fotografię zalanych terenów w okolicach Lewina Brzeskiego, wykonaną przez Sentinel-2 i docenioną w międzynarodowym konkursie.

Dane z Copernicusa wspierają również monitoring upraw rolnych, zmian poziomu wód, pożarów oraz zakwitów glonów w Bałtyku. Ewentualne przerwy w dostępności obserwacji mogą utrudnić analizy wymagające regularnych i aktualnych pomiarów. Nie oznacza to jednak, że wszystkie usługi oparte na tych danych przestały funkcjonować. Na razie brakuje informacji, które pozwoliłyby ocenić skalę brakujących danych oraz realne skutki dla konkretnych zastosowań w Polsce.

Źródło: Spider's Web